Weekend w leśniczówce Pranie

15 lipca – 1 listopada 1950 – pierwszy pobyt Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego w Praniu. Poeta napisał tam: “Kronikę olsztyńską”, “Spotkanie z matką”, “Rozmowę liryczną”, “Przez świat idące wołanie…”, poemat “Niobe”, komediofarsę “Babcia i wnuczek czyli noc cudów” i dokonał przekładu “Snu nocy letniej” na zamówienie Juliana Tuwima. 

Dobrze jest nad jeziorem
nawet porą deszczową.
Leśniczy wieczorem
lampę zapala naftową,
po chwili we wszystkich pokojach
naftowe lampy płoną,
a cienie od rogów jelenich
rozrastają się w nieskończoność.

Tęcza mosty rozstawia.
Jak Wenus pachnie szałwia.
Ptak siada na ramieniu.
Komar płacze w promieniu.

Ze wszystkich kobiet świata najpiękniejsza jest noc.

Ona idzie, ona płynie, ona sunie
pod niebios ogromną bramą;
a wszystko jest piękne u niej,
a pachnie u niej wanilia i cynamon.
Z gór w doliny schodzi coraz głębiej,
a oczy ma piękne jak jastrzębie,
a nogi ma proste jak sosny.
Nadaremno się dziwisz i pytasz,
nie ma końca gwiaździsty korytarz,
nie ma kresu dla nocy miłosnej.
i gdy człowiek wejdzie w las, to nie wie,
czy ma lat pięćdziesiąt, czy dziewięć,
patrzy w las jak w śmieszny rysunek
i przeciera oślepłe oczy,
dzwonek leśny poznaje, ćmę płoszy
i na serce kładzie mech jak opatrunek.

Gałczyński po raz pierwszy przybył do Prania w lipcu 1950 r.. Przyjeżdżał z Warszawy przez kolejne trzy lata, jako gość ówczesnego leśniczego Stanisława Popowskiego. W 1952 r. wraz z żoną Natalią snuł plany zamieszkania na stałe w okolicy jeziora Nidzkiego, które zniweczyła nagła śmierć poety w grudniu 1953 r.

Wszystkie zdjęcia (poza szałwią) są mojego autorstwa. Ich kopiowanie bez zezwolenia jest zabronione. W tekście wykorzystałem fragmenty “Kroniki Olsztyńskiej” Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego