Najlepsze filmy obejrzane w 2018 r. [RANKING]

1. Czas mroku, reż. Joe Wright

W postać Churchilla nie tyle wcielił się Gary Oldman (ponoć murowany kandydat do Oscara za tę rolę), ile wręcz się w niego przeobraził. Raczej szczupły, o pociągłej twarzy Oldman, w niezbędnej dla tej roli charakteryzacji, nie stał się sztuczny czy komiczny. Stworzył Churchilla charyzmatycznego, dowcipnego, chaotycznego, narcystycznego, ale przede wszystkim odważnego.
Jakbyśmy przenieśli się w czasie do 1940 r.
Jeśli nawet „Czas mroku” upraszcza mechanizmy wielkiej polityki, to na pewno skłania do poznania biografii Churchilla, historii Anglii, a przynajmniej nauki angielskiego. Jan Ciechanowski w książce „Powstanie Warszawskie” napisał:
„Niestety w decydującym dla nas momencie II wojny światowej, kiedy ważyły się losy nie tylko samej Warszawy, ale też Polski i Polaków, i to na długie lata, nie mieliśmy polityków i przywódców na skalę Churchill ‘a czy de Gaulle’a”.

Swego nie macie, cudze oglądajcie.

 

 

2. Zimna wojna, reż. Paweł Pawlikowski

Kochający się na zabój Zula i Wiktor pozostają w wytworzonym przez ich własne głowy świecie niemożności, nadziei i lęków, kłamstw. Blokujące ich emocje nie pozwalają miłości wypłynąć na szerokiego przestwór oceanu. Tam, gdzie on chce, ona się waha. Tam, gdzie ona gotowa w ogień wskoczyć, on się wycofuje. Życie ludzkie przypomina chocholi taniec.
 
 

 

3. Intruz, serial belgijski na Netflix 

Sielski, pocztówkowy landszaft belgijskiego miasteczka wywraca do góry nogami powracający do miasta z Brukseli Yoann Peeters, policjant w żałobie po stracie żony.
Ledwie się wprowadził, a w rzece znaleziono zwłoki czarnoskórego piłkarza miejscowego, trzecioligowego klubu. Miejscowa policja stwierdza samobójstwo. Peeters podważa efekty pozorowanego dochodzenia. Odkrywa, a wraz z nim widzowie, pajęczynę lokalnych zależności zawodowych, nie zawsze formalnych związków osobistych, bulgocących emocji. Obraz zawsze aktualny, niezależnie od czasu i miejsca.

 

Sophie Maréchal jako Zoé Fischer w serialu “Intruz”, najlepsza rola kobieca w tym filmie

 

 

4. Bez znieczulenia, reż. Andrzej Wajda

 

Dziennikarstwo radzieckie stało kiedyś na wysokim poziomie, bo jeden z redaktorów powiedział o filmie “Bez znieczulenia” (1978) Andrzeja Wajdy, że brakuje mu prawdy psychologicznej. Miał rację. Bo która żona zostawia błyskotliwego, cieszącego się renomą, światowego dziennikarza dla dwadzieścia lat młodszego znerwicowanego narcyza bez talentu? Taki przypadek w przyrodzie nie zachodzi. Ale tam, gdzie mówią o “kawiarnianych opozycjonistach”, współczesność dumnie otrząsa kurz z peerelowskiej nowomowy i wstaje z kolan.

 

 

 

 

 

 

 

 

Ewa (Ewa Dałkowska) wracającego z długiej podróży męża Jerzego (Zbigniew Zapasiewicz) częstuje, zamiast pysznym obiadem, informacją, że z córką się wyprowadza i żeby szanowny małżonek jej nie szukał. Bo i po co, skoro Ewa znalazła szczęście w ramionach Jacka (Andrzej Seweryn). Dalej historia robi się smutna, bolesna, ale klasyczna. Jerzy umawia się z adwokatem żony (Jerzy Stuhr). Ten zdumionemu, choć niczemu nie dziwiącemu się Jerzemu, niczym niepojętnemu uczniowi zdawkowo, szybko, ale konkretnie tłumaczy: “Udowodnić to można wszystko. Każdemu z nas. A wina to jest pojęcie elastyczne”.
Jerzy (Zbigniew Zapasiewicz)
Ewa (Ewa Dałkowska)
Jerzy zaczyna zachowywać się jakby zapadł na nieuleczalną chorobę. Szuka zrozumienia (dlaczego ja?) i wsparcia u znajomych oraz przyjaciółki żony, dentystyki Wandy (Emilia Krakowska). Wanda odgrywa tutaj rolę antycznego chóru, ale nie śpiewa, lecz wygłasza wplecione w dialogi komentarze: “zero w okularach nadęte” (o kochanku przyjaciółki), “o nowego chłopa jej chodzi, nie o wolność” (o przyczynach romansu), “zrób jej awanturę, spierz ją, każdej jest to potrzebne”  (zasady terapii małżeńskiej).
Jerzy tego typu terapii nie podejmuje.
Wanda (Emilia Krakowska)
Jednocześnie przez własne publikacje i popularny, choć niechętnie widziany “u góry”, program telewizyjny, wpada w tarapaty zawodowe. Traci poparcie kierownictwa redakcji, gremiów, zaprzyjaźnionego towarzysza – Brońskiego (Roman Wilhelmi). Wszyscy go rozumieją, wspierają, klepią po plecach, ale na wyjazd zagraniczny wyznaczono kogoś innego, zajęcia ze studentami na uniwersytecie odwołano. Nawet prenumeratę “Sterna” i “Newsweeka” niby przez pomyłkę skasowali. W filmie za mało jest właśnie tych drobnych porażek jak owo odebranie prenumeraty, które mogłyby w efekcie złożyć się na upadek mężczyzny porzuconego przez żonę i zdegradowanego zawodowo. Upadek toczy się za szybko, jakby fabułę grubymi nićmi szyto. Może się czepiam, bo właśnie pewna drobnostka doprowadziła do tragicznego finału.
Broński (Roman Wilhelmi)
Radziecki dziennikarz się zatem nie pomylił, ale może celowo. Bo film rozumiany jako zepchnięcie na boczny tor ludzi niewygodnych, bezkompromisowych i zbyt inteligentnych na rzeczywistość, w której przyszło im żyć, sprawdza się zawsze. Słowa Jacka stały się aktualne na nowo i pasują do słownika nowomowy a la profesor, tak tej, profesor: “glejty kawiarnianych autorytetów straciły ważność”.
Przy wymienianiu obsady filmu przy każdym aktorze chciałem napisać: “znakomity w tej roli”, “znakomita w tej roli…”. Za dużo byłoby tych ochów i achów, więc dodam tylko na koniec, że szczególnie Zbigniew Zapasiewicz, Emilia Krakowska, Jerzy Stuhr, Roman Wilhelmi, młodziutka Krystyna Janda zagrali oskarowo. Sewerynowi, a szczególnie Dałkowskiej trochę zabrakło siły perswazji, ale o radzieckim dziennikarzu już było.
Agata (Krystyna Janda)

 

Tak więc klęska publiczna bohatera nie budzi zaufania do niego, ale w jego dramat osobisty też trudno uwierzyć. Scenariusz zresztą usiłuje powiązać jedno z drugim w ten sposób, że wróg zawodowy i ideowy bohatera zabiera mu również żonę. Jednak ten uwodziciel pokazany jest w sposób tak karykaturalny, tak jaskrawy, tak odrażający, że pojąć nie można, co kieruje kobietą, która rzuca wspaniałego humanistę Zapasiewicza dla tego śliniącego się korniszona w okularach, zawistnego, zakompleksionego, bez talentu…
“Diabelskie Zwierciadło”, Zygmunt Kałużyński

 

5. Paddington 2

Namacalny dowód, że nie tylko Jezus miał zdolność rozpalania najzimniejszych serc, ale także niedźwiedź. Niektórzy ludzie się zarażają dobrocią. Film bawi, wzrusza, oczyszcza. Nawet Rafał Ziemkiewicz lub akcja metoo# przestają cię denerwować.

 

6. Dom z papieru, hiszpański serial na Netflix

“Dom z papieru”, czyli pozbawiony kantów Robin Hood po hiszpańsku

Jeśli widzieliście już na Netfliksie hiszpański “Dom z papieru”, możecie przeczytać ten tekst. Jeśli nie oglądaliście, też możecie (zbytek łaski!), ale film obejrzyjcie. Obiecuje wam wygraną w Lotto i znalezienie miłości życia.

“Dom z papieru” przypomina legendę o Robin Hoodzie. Współczesnym Robin Hoodem jest oczywiście Profesor (Alvaro Morte); wraz z ekipą ośmiu współpracowników, każdy jest specjalistą w wąskiej części przestępczego fachu, szykuje napad stulecia.

Tylko w tym przypadku, byleby tylko nie naruszyć podstaw współczesnego ładu społecznego, Profesor nie planuje napadu ani na zamek (czyli korporację), ani na klasztor (czyli bank), ale – co zresztą sam mówi – zamierza wykraść pieniądze niczyje, czyli włamać się do Królewskiej Mennicy Hiszpańskiej i drukować pieniądze. Rzeczywiście, jakby nikogo nie okradał.
W “Domu z papieru” występuje odpowiednik Willa Szkarłatnego, czyli Berlin (Pedro Alonso), wyrazisty, psychopatyczny na skutek doświadczeń życiowych (jak Willy), nie zaś z powodu nieodwracalnych zaburzeń osobowości. Niestety,  w społeczeństwie europejskim wcinającym makaron z cukinii i pijącym piwo bez alkoholu, nie ma miejsca na takie postaci. Tyle w tej kwestii.
– Kobiety oferują ci seks, bo ich celem jest zmanipulowanie cię i zajście w ciążę. Potem przestajesz istnieć. Zrozumiesz to podczas porodu – tłumaczy Berlin.
– Poród to najwspanialszy moment dla ojca – odparowuje naiwnie, ale szczere i z zaangażowaniem Rio.
Zdumiony naiwnością kamrata – Berlin:
– Podczas porodu między jej nogami ujrzysz niszczycielską głowicę jądrową. Grota, do której kiedyś wsadzałeś fujarę, nie będzie taka sama. A ona, przeklinając twoje imię i błagając o znieczulenie, się posra. Wiesz, co Ci tym przekaże? Że nigdy nie będzie seksowną kobietą. Od tamtej chwili ten mały tłuścioch stanie się dla niej pępkiem świata.

Ale oto pojawia Lady Marion – Raquel Murrillo (Izatar Ituno), która, zanim stanie przed szansą na rozwikłanie zagadki napadu na mennicę, boryka się z problemami powszechnymi jako korki na drodze w godzinach szczytu: rozwód, kontakty ojca z dzieckiem, chora matka.
Starcie z Profesorem rzuca ją w nurt, który poniesie ją ku lądom nieznanym, co nie znaczy nieciekawym i nudnym.

W tym klasycznym heist filmie brakuje odrobiny goryczy, której widz przewidzieć by nie zdołał. Ale to ujmujące, że nawet podczas napadu na bardzo duży bank wszystko daje się sprowadzić do poszukiwania miłości. I pieniędzy. Mam nadzieję, że w trzecim sezonie scenarzyści zliżą lukier i dadzą więcej soli. Bo miłość beztrosko się rodzi w poczuciu oblężonej twierdzy, gorzej sobie radzi, gdy nic jej nie zagraża. Nawet, gdy pławi się w bogactwie.

Dobrze, że Tokio (Ursula Corbero) przeżyła pierwsze dwa sezony. Czekam na trzeci. Czy profesor, jak Janosik, zginie powieszony za żebro?

 

7. Seks nocy letniej, reż. Woody Allen

Stare, ale jare. Woody Allen przekonuje, że lepiej zjeść kolację w domu, niż na przyjęciu ze znajomymi. Może się okazać, że na imprezie spodoba ci się inna dziewczyna niż ta, z którą przyszedłeś, a masz się żenić. Pascal (filozof, nie kucharz) powiedział kiedyś, że na świecie nie byłoby tylu problemów, gdyby ludzie pilnowali własnego ogródka.
Byłoby też nudno.
Film z muzyką Mendelssohna okazał się strzałem w 9., bo ten napisał suitę do dramatu Szekspira. Ale czy “Cztery Pory Roku” nie wstrzeliłyby się w 10.?

 

 

8. Polowanie na muchy, reż. Andrzej Wajda

 

Andrzej Wajda oprócz “Korczaka”, “Panny Nikt”, “Tataraku” zrobił też dobre filmy jak “Ziemię  Obiecaną” czy “Polowanie na muchy”. Reżyser wstydził się “Polowania…”, uważając go za film najwyraźniej za niedostatecznie “wajdowski”, nie biorący się za bary z kluczowymi narodowymi mitami, dziełami literackimi: „Bez większego namysłu chwyciłem scenariusz Janusza Głowackiego i rozgoryczony chwilowymi niepowodzeniami (z płcią przeciwną) postanowiłem rozprawić się z kobietami, które próbują kształtować nasze męskie życie. (…) Zabrakło mi dystansu do tematu i srogo musiałem za to zapłacić”.
Ale właśnie w tym filmie widać sprawną i sprawczą dyrygenturę Andrzeja Wajdy, dzięki której Małgorzata Braunek, Zbigniew Malanowicz i w epizodzie Daniel Olbrychski wzbili się na wyżyny sztuki aktorskiej.
O czym jest “Polowanie na muchy”? Damsko-męski chocholi taniec chęci, chaotycznych działań i niemożności, w którym lep, co oczywiste nie wie, ze jest lepem na owady, teoretycznie mądrzejsza mucha ciągnie do niego. Na oślep.

Małgorzata Braunek i Zbigniew Malanowicz w “Polowaniu na muchy”
Małgorzata Braunek, fot. Tadeusz Rolke, źródło: Agencja Gazeta

 

 

9. Gran Hotel, reż. Carlos Sedes

Motyw bajki o dziewczynce Kopciuszku, która poniżana przez macochę i przez nikogo niekochana, ostatecznie znajduje szczęście u boku księcia, jest uniwersalnym przepisem na bajkę, powtarzającym się w wielu kulturach  świata.
Teraz otrzymujemy (o, zgrozo!) Kopciuszka w wersji męskiej i tym razem po hiszpańsku. Polityczna poprawność odwraca bajki do góry nogami. Ubogi młodzieniec Julio Olmedo przybywa do tytułowego “Gran Hotelu”. Zatrudnia się w nim jako kelner, by wyjaśnić sprawę zaginięcia siostry, hotelowej pokojówki.
Julio znajduje sprzymierzeńca w córce właścicielki hotelu – Alicji Alarcón. Piękna i bogata zakochuje się, niczym książę w Kopciuszku, w pięknym i biednym, pomagając mu rozwikłać tę i inne zagadki. Hotelowe mury skrywają kłębek intryg, stertę kłamstwa, interesów oraz powiązań trzymających się na spoiwie szantaży, pieniędzy, a gdy to zawodzi – morderstwa. Kopciuszek z domieszką Hamleta.
Serial ciągnie się jak brazylijski tasiemiec, ale ogląda się dobrze, dzięki zapętleniu intryg, urodzie właścicielki hotelu, pięknym wnętrzom i eleganckim strojom.

Adriana Ozores

Ujmujące, że oszuści, szubrawcy i mordercy z wyższych sfer planują nikczemności, zachowując zimną krew. Grunt to maniery.
A kto zabił? I Czy Julio i Alicia będą żyli długo i szczęśliwie? Zobaczcie sami.

 

Ludzki mózg portretuje równie te same wątki mitologiczne i baśniowe, choć w opowieściach nabierają one lokalnego kolorytu. Klasycznym przykładem jest baśń o Kopciuszku. Wersja stworzona przez braci Grimm została dopasowana do niemieckiego społeczeństwa feudalnego, w którym istniały zamki i bale, w norweskim społeczeństwie chłopskim Kari Trestakk spotyka natomiast królewskiego syna przed kościołem. Zmuszona do pracy jako służąca w domu złej macochy, przyjmuje pomoc od ducha opiekuńczego, którym w wersji braci Grimm są gołębie, w wersji Asbjornsena i Moego – wół, a u Perraulta – dobra wróżka. Warto zauważyć, że Walt Disney wykorzystał właśnie ten ostatni, francuski wariant. We wszystkich wersjach po spotkaniu z księciem dziewczyna gubi pantofelek, a książę ogłasza wszem i wobec, że poślubi tylko tę, która będzie w stanie włożyć odnaleziony bucik. We wszystkich wersjach Kopciuszek na również niewiarygodnie małe stopy i dlatego jest jedyną dziewczyną w królestwie, na którą pasuje pantofelek. To dziedzictwo po chińskiej bohaterce tej baśni, Ye Xian. Małe stopy są w chińskiej kulturze wyznacznikiem kobiecego piękna, więc Kopciuszek musiał mieć oczywiście najmniejsze stopy w całym kraju. (…) We wszystkich historiach Kopciuszek i książę biorą ślub i żyją długo i szczęśliwie.

„Mózg rządzi”, Kaja Nordengen, Marginesy, Warszawa 2018

Czytaj też...

(Wizyt: 103 razy, 1 dziś)
Bookmark the permalink.

One Comment

  1. Jak to??? Tak bez Greja? 😉 Ja w ubiegłym roku dopiero zaczęłam swoją przygodę z filmem (jakoś mi do ekranu nigdy nie było po drodze do tej pory). 2018 rok zaczęłam od "Gotowi na wszystko. Exterminator" – sympatyczne :-). Jeśli moja filmowa passa utrzyma się na poziomie ubiegłorocznej, to chętnie coś dorzucę ;-). A z obejrzanych starości, to też Woody Allen mnie porwał "Magia w blasku księżyca" i "O północy w Paryżu" – Allen jest dobry na samotne wieczory 🙂 Niecierpliwie czekam na ciąg dalszy zestawienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *