Najlepsze cytaty z piosenek [RANKING]

1. Ocalić od zapomnienia, Marek Grechuta, sł. Konstanty Ildefons Gałczyński

U twych ramion płaszcz powisa
krzykliwy, z leśnego ptactwa,
długi przez cały korytarz,
przez podwórze, aż gdzie gwiazda

Venus. A tyś lot i górność
chmur, blask wody i kamienia.
Chciałbym oczu twoich chmurność
ocalić od zapomnienia.

 

2. Uciekaj moje serce, Seweryn Krajewski, sł. Agnieszka Osiecka

Uciekaj skoro świt…
Odloty nagle i wstydliwe, niezabawne
Nic nie wiedzący, a zdradzony pies czy miś
Żałośnie chuda kwiatów kiść
I nowa złuda, nowa nic
To wciąż za mało moje serce, żeby żyć

 

3. Szpetni czterdziestoletni, Magda Umer, sł. Agnieszka Osiecka

Odczuwamy trochę żalu,
że tak wcześnie jest po balu,
kiedy noga się do tańca jeszcze rwie.
Chce się tańczyć, chce się walczyć,
a tu nagle – panie starszy,
zamykamy, zamykamy, tak czy nie ?

Powtarzamy bałamutnie,
ze bywało jeszcze smutniej,
wychylamy pięćdziesiątkę albo dwie,
zazdrościmy młodszym siostrom,
cytujemy coś z “Po prostu”,
chcemy prawdy, tylko prawdy i te pe.
Czasem kogoś ktoś spotyka,
siwa chandra nagle znika,
ktoś ubiera się w kolczyki z naszych łez…
Chwilę jest się w siódmym niebie,
potem wraca się do siebie…
Tylko powiedz, tylko powiedz,
gdzie to jest ?

 

Przypomniał sobie słowa piosenki Agnieszki Osieckiej, gdy minął Francuską 31, dawną Cafe Sax, gdzie Agnieszka Osiecka rozsiewała słowa po karteczkach, serwetkach, w zeszytach. Piła dżin z tonikiem.
Niebo obniżyło się. Zapach lip, kasztanów otulił strapioną duszę Rafała. Maj, majem, ale co dalej? Z czego zapłacić te cholerne raty? Paulina jeszcze tego mieszkania nie chce sprzedać.
W Carefour tuż przed rondem Waszyngtona kupił trzy Żubry. Pomnik Żołnierzy Radzieckich okrywał się atramentowym niebem. Rafałowi wyświetlił się z przykurzonego archiwum pamięci obraz z podręcznika z podstawówki. Warszawiacy kwiatami witają radzieckich żołnierzy siedzących na czołach z czerwoną gwiazdą.

Kanały w Skaryszewskim pachniały rybami i smakiem umami. Woda stała w nich nich wysoko, bo i Wisła rozlała się majestatycznie w korycie, przypominając że człowiek jest małym orzechem laskowym w obliczu sił przyrody. Boże, o czym ja myślę, Rafał pociągnął kolejny łyk Żubra. Żubry chodzą parami czy jak to było? Z oddali dobiegał odgłosy niewyjaśnionej tajemnicy życia, rechot żabiego skrzeku.

Obok przeszła dziewczyna pachnąca perfumami owocowymi. Kołysała miarowo szerokimi biodrami, jakby elegancko kajak płynął po jeziorku Kamionkowskim.

Z recenzji spektaklu: Cafe Sax

Czytaj też...

(Wizyt: 33 razy, 1 dziś)
Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.