Akt kobiecy to nie nagość, to uczucie


Kocie zauroczenia, Iwona Wierkowska-Rogowska
Rozmowa z malarką Iwoną Wierkowską-Rogowską
Róża
– Skąd pasja malowania?
– Miałam zawsze. Ale życie, dzieci, praca, brak czasu uniemożliwiały mi jej wykonywanie. Ukończyłam Policealne Studium Architektoniczno-Budowlane, ale w zawodzie nigdy nie pracowałam. Więc i moja zabawa z rysowaniem czy malowaniem się skończyła zaraz po szkole. Podjęłam pracę w… policji. Dopiero gdy poszłam na wcześniejszą emeryturę, miałam to szczęście, wymyśliłam artystyczny sposób na życie. W zasadzie zaczynałam od początku, jestem w tej dziedzinie kompletnym samoukiem. Najpierw akryle, potem farby olejne, eksperymentowałam z pastelami. Lubię testować, łączyć różne techniki.
– Mieszka Pani na Mazurach. To marzenie czy los tak Panią rzucił?
– Marzenie. Z Warszawy przeprowadziłam się tu z mężem, ponieważ oboje uwielbiamy wędkować, to moja druga pasja. Mamy tu ciszę, las za oknem, ryby w jeziorze. Czasami sama się sobie dziwię, dzieci zresztą też, że ja – warszawianka z urodzenia – zdecydowałam się na takie życie  Taka jestem zwariowana.
– A skąd pomysł na pracę w policji?
– Aaa, to za namową mamy: państwowa praca, pensja na czas, pewność i bezpieczeństwo. Jak skończyłam szkołę architektoniczną, akurat trwał zastój w budownictwie, biura projektowe źle prosperowały, lata osiemdziesiąte, kryzys. O pracę w biurze architektonicznym było ciężko.
– I co Pani robiła w policji?
– Pracowałam w informatyce, wydziale kryminalnym i jako oficer dyżurny. Siedem lat temu przeszłam na emeryturę. Zaczęłam zabawę z malarstwem.
– Hobby czy dodatkowo źródło utrzymania?
– Jako samo hobby – to byłoby zbyt kosztowne.
– Zarobić można?
– Można, choć nie są to kokosy, może za mało się cenię.
– Jakie są ceny Pani obrazów, na przykład za ten:
– Nie mam wygórowanych ambicji, chciałabym 250 zł. Wydaje mi się, że cena jest w miarę realna. Podobne prace sprzedawałam za 350 zł. Porównywałam podobnej jakości obrazy, choć nie znalazłam podobnego stylu do mojego, w różnych galeriach zagranicznych, to ceny zwykłych akwareli zwalają z nóg. Patrząc na “nasze podwórko”, cena wydaje mi się do przyjęcia. Oczywiście jako artystka (nie wiem, czy mogę się tak nazwać) chciałabym sprzedać swoją pracę za jak największą kwotę. Miałam wiele pytań od ludzi – dlaczego tak tanio sprzedaję? Właśnie dlatego, że aby móc sprzedawać, musiałam założyć działalność, a z tym wiążą się opłaty, składki, podatki, ZUS. A zarobić można, kusząc nabywców niekoniecznie wygórowaną cenę.
– I sprzedaje Pani.
– Sprzedaję, nie zawsze za kwotę, która by mnie zadowalała  W większości sprzedaję na Allegro i w 2 galeriach.
– Jak idzie?
Tak sobie, czasami maluję na zamówienie. Allegro to kiepski rynek.
Wakacje z blondynką
– Dlaczego?
– Ponieważ tam ludzie najchętniej by 1 złotówkę. Poza tym samo Allegro jest drogie, prowizje rzędu kilku procent dość mocno obniżają zyskowność.
– Mówi Pani o sobie artysta samouk? Jak uczyła się Pani techniki?
– Z internetu, youtube, dużo czytałam podpatrywałam. Internet to potęga, baza wiedzy
– Są jakieś specjalistyczne strony dla artystów samouków?
– Raczej nie, jest wiele różnych stron, poradników, fora internetowe i youtube, gdzie na tacy pokazują, co i jak się maluje. Próbowałam się w pejzażach, kwiatach – jednak w tej tematyce źle się czułam. Pozostałam więc przy malarstwie figuratywnym, w głównej mierze kobiecej. Jakoś leży mi ten temat
– Skąd taki kierunek? Kobiece akty.
– Sama nie wiem, Oprócz aktów tworzę również portrety. Uczyłam się sama i w tej technice – chodzi mi o malowanie postaci kobiecych – czuję się najlepiej. Są artyści, którzy wyspecjalizowali się w malowaniu kwiatów i malują tylko kwiaty. Tak więc nie jestem artystką wszechstronną. Myślę, że każdy ma swojego konika
– Freud by powiedział, że to ukryte pragnienia…
– Nie można opierać się na powiedzeniu Freuda. W moim przypadku dobór tematu jest przypadkowy. Lubię wywoływać emocje wśród oglądających, kupujących. Przez moje obrazy pokazuję różne stany uczuć kobiecych, nie chodzi w nich o samo pokazanie nagości, tylko uczucie.
Co mi zrobisz jak mnie złapiesz?
– Jak wygląda Pani dzień na Mazurach?
Mieszkam w okolicach Piszu, niedaleko jeziora Roś. Planu dnia artystka nie posiada. Dzień jak co dzień, jak każdej innej osoby, która nie musi rano zrywać się wraz z dzwonkiem  budzika i pędzić do pracy. Tu czas mija bardzo powoli  Codzienne obowiązki – powiedziałabym prozaiczne-  posiłki, od czasu do czasu zakupy, walka z kretem – odwieczna, spacer po lesie z moim yorkiem i malowanie. Czas na malowaniu spędzam przeważnie popołudniami lub wieczorem.
– Czas z mężem? Dziećmi? Lektury? Ma Pani ulubionych malarzy lub tych, których dziełami się Pani inspiruje?
Oczywiście. Mąż jest na pierwszym miejscu, dzieci mieszkają w Warszawie. Na książki  brakuje czasu, ale jak już zacznę czytać, nie ma mnie w domu 2 dni. Ulubieni malarze: Jacek Yerka, Arthur Braginsky i Karol Bąk.
Rozmawiał: Jarosław Pałyska

Iwona Wierkowska-Rogowska
Urodziła się 13 marca 1960 roku w Warszawie. Skończyła Liceum Ogólnokształcące im. Juliusza Słowackiego oraz Policealne Studium Architektoniczno-Budowlane.
Osiągnięcia artystyczne: dwie wystawy, pierwsza – Dom Kultury w warszawskim Wawrze; druga – Centrum Wikliniarstwa w Rudniku nad Sanem.

Ptasi listonosz
Akt

Czytaj też...

(Wizyt: 83 razy, 1 dziś)
Bookmark the permalink.

One Comment

  1. Wakacje z blondynka…chcialabym go miec…bardzo mi sie podoba…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.