Andrzej Horubała rozbiera Jerzego Pilcha

Andrzej Horubała dokonał w “Uważam Rze” (“I Believe That” wedle Daniela Passenta) z 17 września 2012 r.  krytycznego rozbioru “Dziennika” Jerzego Pilcha. Pan Andrzej, jak na krytyczny rozbiór przystało, z iście uczniowską pasją się angażuje. Żeby tylko z uczniowską. On jest sędzią, oskarżycielem w jednym. O obrońcy zapomniał.
Oto dowody zbrodni Nietworzenia Wielkiej Literatury popełnionej przez Jerzego Pilcha:

  • w “Spisie cudzołożnic” Pilch dawał ujście swemu słowotokowi, ślizgając się po powierzchni zdarzeń serio, zręcznie udawał, że tworzy wielką literaturę
  • Pilch w swojej (oczywiście, pożal się Boże literaturze) wciąga nas w słowotoki, jest przymilny i sympatyczny, ale nie potrafi stanąć twarzą w twarz z rzeczywistością
  • Pilch pokazuje, ze nie ma (w sobie czy w ogóle na świecie?) żadnych twardych wartości
  • Pilch ma udręczoną i spoconą twarz
  • “Przemyślenia pana pijaka na temat grozy istnienia, które stanowić winny jazdę obowiązkową alkoholicznych wspomnień? Bladziutkie”. To o “Pod Mocnym Aniołem”.
  • “Wątek miłości wyciągającej bohatera z otchłani? Naiwności jak z Konwickiego…”. Też o “Pod Mocnym Aniołem”. Wnikliwy czytelnik krytycznego rozbioru zobaczy, że i Konwickiemu się dostało.
  • Pilcha nagrodzili nagrodą Nike? Bo Pilch jest przeciwnikiem lustracji, dowala katolikom, jest przeciwnikiem patriotycznych wzmożeń i uniesień.
  • Gdy Pilch zaczął pisać “Dziennik” miał niepowtarzalną szansę udowodnić Sędziemu i Prokuratorowi Horubale, że umie wyrwać się z jarzma ironii i groteski, że jego stawką jest autentyczne spotkanie z samym sobą.
Pilch tego ciężaru oczywiście nie uniósł.
Nasuwa się pytanie, czy Sędzia Horubała nie jest aby trzeźwiejącym alkoholikiem? A może tylko kolegę zna, co w AA jest? A może terapia uzależnień to jego hobby? “Autentyczne spotkanie z samym sobą”… Oto fraza godna Freuda, Junga czy Ewy Woydyłło.
Dalej Sędzia przemienia się w Terapeutę: “Brzmi to wszystko jak uniki alkoholika na terapii, który powie wszystko, oczerni najbliższych, wygłosi olśniewający esej, rzuci poetycką sentencję, tylko prawdy nie wykrztusi…”.
Więc Pilch ślizga się po powierzchni, o sobie nie opowiada, ucieka w ironię i groteskę jak Gombrowicz. Ale oczywiście brak mu przenikliwości i osobowości poprzednika, więc wychodzi marnie. W efekcie, zaznajomiwszy się z powieściami i “Dziennikiem” Pilcha, Horubała uznał go za efekciarskiego literackiego hochsztaplera.
Rozbieracz krytyczny Andrzej Horubała ma oczekiwania od Pilcha. Żeby poważną literaturę tworzył, żeby wartości przekazywał, żeby mające dozę prawdopodobieństwa historie opowiadał, a nie dziewczyna się w pisarzu alkoholiku zakochuje. Horubała od Pilcha przewodnictwa duchowego oczekuje; sprawowania władzy nad rzędem dusz, takiej jak się Horubale podoba, pragnie.
A po kiego … (znaczy, w jakim celu?) Pilch ma tworzyć książki, które się Horuble podobać będą? Błazenada? Groteska? Słowotok? Lekka fraza? Przegadanie?
I co z tego?
Jak będę chciał zmierzyć się z wielkimi problemami moralnymi, dylematami tego świata, szukać odpowiedzi na egzystencjalne pytania, sięgnę po Dostojewskiego, Manna, Czechowa.
Bronisława Wildsteina?
Będzie ok?

Czytaj też...

(Wizyt: 29 razy, 1 dziś)
Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *