Prof. Kuna: Samotność i brak czułości niszczą naszą odporność przeciwwirusową

Wirus SARS-COV2 wywołuje u niektórych pacjentów zapalenie płuc o charakterze wirusowym. Podobne zapalenie płuc mogą wywoływać inne wirusy, takie jak wirus grypy, czy tak zwany wirus RSV. Nie jest to coś wyjątkowego dla medycyny, mamy z takimi rzeczami do czynienia od dawna, tyle, że ten wirus jest nowy, wcześniej nie był zidentyfikowany, ale zmiany, jakie wywołuje nie są, z punktu widzenia medycznego, czymś nowym. Powiem wprost: w podręczniku chorób zakaźnych, który mam z lat 70., czyli z czasów, kiedy byłem studentem medycyny – 50 lat temu, opisywano dokładnie tę samą chorobę i te same koronawirusy. Nic się przez 50 lat w tej kwestii nie zmieniło. Tylko, kto pamięta, co było w podręcznikach sprzed 50 lat?

Spróbujmy być pragmatyczni. Z danych, które posiadam wynika, że ta śmiertelność jest niższa w tym roku niż w minionych latach. I tłumaczymy ją tym, że lęk przed COVID-19 spowodował próby utrzymania dystansu społecznego przez jakiś czas, mycie rąk, noszenie maseczek – generalnie zmniejszył ilość infekcji wirusowych. A tak naprawdę bardzo wielu ludzi umiera nie z powodu choroby podstawowej, jaką jest cukrzyca, czy niewydolność krążenia, a z powodu infekcji u osoby z niewydolnością krążenia, czy infekcji u osoby z cukrzycą. Tak było zawsze. Jeszcze raz podkreślam: to nic nowego. Oczywiście pojawił się nowy problem. Wielu pacjentów ma od marca 2020 roku ograniczony dostęp do leczenia, jednostki ochrony zdrowia zbudowały bariery dla chorych. To się może teraz odwrócić przeciwko naszym pacjentom i liczba zgonów zacznie rosnąć. Tylko czy z powodu zaniedbania leczenia chorób przewlekłych, czy z powodu zakażenia wirusem SARS-COV2?

…jest piękna praca profesora patomorfologii z Hamburga, oczywiście opublikowana – on zrobił sekcje zwłok u ponad 100 osób zmarłych na COVID-19 i podsumował to tak: na sto sekcji zwłok chorych, którzy zmarli na COVID-19, ani jedna osoba nie zmarła w wyniku infekcji. One wszystkie umarły z powodu chorób podstawowych, które po prostu rozwinęły się jeszcze bardziej pod wpływem infekcji wirusowej, tak jak te zawały i udary po grypie. Przecież wiadomo, że jeśli ma pani dwie choroby, to będzie pani chorowała ciężej, ale umiera pani z powodu choroby podstawowej, która wyniszczała pani organizm przez wiele, wiele lat. I dlatego dla nas, lekarzy, najważniejszą rzeczą dzisiaj – oprócz oczywiście unikania zakażenia na COVID-19 i to podkreślam, trzeba go unikać za wszelką cenę – jest leczenie chorób przewlekłych.

Nie możemy zaniedbywać naszych pacjentów, należy dobrze leczyć nadciśnienie, choroby płuc, cukrzyce itd. I bardzo pilnować pacjentów, żeby nie przestali brać leków, żeby nie popadli w lęki i obsesje. Nie można ludzi zostawiać bez opieki. Mamy dowody naukowe, że ludzie samotni mają dużo większe ryzyko zgonu z powodu COVID-19 od osób żyjących w parach lub mieszkających z rodziną. Samotność, brak czułości koszmarnie niszczy naszą odporność przeciwwirusową i to w każdym wieku.

Podkreślam wyraźnie, dodatni wynik na zarażenie wirusem SARS-Cov-2 nie mówi o tym, że ktoś jest chory na COVID-19. Gdybyśmy dzisiaj zrobili wymazy Polakom, to oświadczam pani, że 95 procent Polaków ma gronkowca w nosie i gardle. Czy to znaczy, że oni chorują na gronkowcowe zapalenie płuc? Nie, część z nich zapadnie na gronkowcowe zapalenie płuc, jasne, ale kto zapadnie? Ci, którzy mają słabą odporność, ci, którzy są schorowani, ci, którzy są w grupie ryzyka, pozostali będą tego gronkowca nosić i nie zachorują. Mamy ludzi, którzy mają w nosie i gardle wirusa SARS-COV2 i nie wywołuje u nich choroby. Problem oczywiście, że inni się od nich zarażą. Powiem tak: dopóki 60, 70 procent społeczeństwa nie zetknie się z tym wirusem, to będziemy mieli to, co mamy i tyle. I nic na to nie poradzimy.

Źródło:

https://dzienniklodzki.pl/prof-kuna-samotnosc-i-brak-czulosci-niszcza-nasza-odpornosc-przeciwwirusowa/ar/c15-15222604?fbclid=IwAR1iNkWAeULcilFSVRI-yGdkQuZIXXsWweG8tanRpAMYJCaRMohD07T7s8s#utm_source=facebook.com&utm_medium=dziennik-lodzki&utm_campaign=prof-kuna-samotnosc-i-brak-

Profesor Simon skarży się na pacjentów chorych na niewłaściwe poglądy

Profesor Krzysztof Simon ordynator oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu “pochwalił się”, że ma na oddziale dwóch pacjentów, którzy są znanymi “antycovidowcami”. Jeden walczy o życie, drugi może nie umrze, informuje profesor.

Dziwne, że profesor Simon to mówi, a jeszcze dziwniejsze – że rozprawia publicznie. Co chce tym udowodnić? Że jest taki mądry, a ludzie głupi?

Najlepsze jednak jest to, że lepsza część społeczeństwa, kochająca wszelką odmienność seksualną oraz pszczoły, słuchacze i fani radia TOK FM, tak reaguję na tę informację:

“Takich osób w ogóle nie powinno się leczyć”

“jak covidu nie ma to po co się zgłosiły do szpitala do domu wypisać niech tam zdychają”

“Niech wracają do swojej jaskini bo zajmują miejsca homo sapiens.”

Niektórzy zatem dla chorych “antycovidowców” mają następujące zalecenia:

Wysłać ich jeśli nie do obozu, to przynajmniej na Madagaskar. Niech tam umierają w konwulsjach. 
Miłość bliźniego szerzy się wśród światłej części społeczeństwa.

Wszyscy się zarazimy

“Naukowcy podkreślają, że “klasyczne” objawy COVID-19 są słabymi markerami SARS-CoV-2. Aż 76,5 proc. losowej próby, która uzyskała wynik pozytywny, nie zgłosiło żadnych objawów, a 86,1 proc. nie zgłosiło żadnych objawów specyficznych dla COVID-19“.

Co to oznacza? Wirus mógłby zatrzymać tylko całkowite zamknięcie świata tak na dwa tygodnie. Z innych futurystycznych scenariuszy – przetestowanie 8 miliardów ludzi i natychmiastowe izolowanie zakażonych.
Pozostaje nam tylko ograniczać tempo rozprzestrzeniania się wirusa przez maseczki i zakazy. Wcześniej czy później i tak się z nim spotkamy.

Pandemia rowerzystów

Na polskich drogach pojawił się i mnoży się jak drożdże niebezpieczny osobnik. Nazywa się: rowerzysta. Tego patogenu nie obowiązują żadne zasady ruchu drogowego, o kulturze nie wspominając. Ścieżka rowerowa jest dla niego eksterytorialną cyklostradą, na której nie zważa na pieszych. Ci muszą mieć oczy dookoła głowy, by nie wleźć pod pędzący rower. Jednoślady nie zatrzymują się przed skrzyżowaniami. Gnając jak opętani rozumują, że to kierowcy muszą uważać, by rowerzysty nie potrącić, ewentualnie zabić.

W sobotę omal nie potrąciłem jednego. Chcę skręcać w prawo, rozglądam się, nie ma nikogo. Skręcam, a tu przed maską przelatuje rower. Zahamowałem, ale może inny kierowca będzie miał więcej szczęścia. Chyba tylko wieść o kolejnych kalectwach i zgonach nauczy niektórych miłośników dwóch kółek, że nie są jedyni na drodze.

Fakty o koronawirusie [AKTUALIZOWANY]

1. Zaszczepieni na gruźlicę chorują łagodniej, rzadziej umierają

Amerykanie stwierdzili na przykład, że społeczeństwa, które były regularnie szczepione na gruźlicę, mają czterokrotnie mniejszą zapadalność na SARS i szesnastokrotnie mniejszą śmiertelność wśród chorych. (…) Szczepienie żywymi prątkami stymuluje układ odpornościowy. Kraje, które tych szczepień nie miały – Włochy, USA, Belgia, Holandia – mają najwyższą śmiertelność. Polska wprowadziła szczepienia w 1926 roku i z przerwą na II wojnę światową cały czas je egzekwowała. WHO zalecało szczepienie po urodzeniu, a my szczepiliśmy się też w 6, 12., i 18. roku życia. Nikt inny tego w Europie nie robił. (…) To szczepienie kiepsko chroni przed gruźlicą, ale podwyższa odporność na infekcje wirusowe. (…) Może dzięki temu mieliśmy 100-200 osób na respiratorach, a inne kraje – tysiące.
“Morowe powietrze”, rozmowa Jacka Żakowskiego z pulmonologiem, profesorem Tadeuszem Zielonką, “Polityka”, nr 23, 2020

2. Łatwo o zakażenie w zamkniętych pomieszczeniach, ale…

Badania opublikowane w “Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America” pokazują, że koronawirus przenosi się nie tylko podczas kaszlu czy kichania. Krople, które wydostają się z ust podczas mówienia, pozostają w powietrzu ponad 10 minut. [1]

Badacze z National Institute of Diabetes and Digestive zamknęli w pokoju jedną osobę i kazali jej powiedzieć jedno krótkie zdanie: “Stay healthy” (“Bądź zdrów”). Podświetlili pokój laserem, dzięki któremu okazało się, że kropelki wody, śliny etc pozostawały w powietrzu aż 12 minut.

Każda minuta mówienia na głos może przyczynić się do “stworzenia” 1000 kropli skażonych wirusem, który utrzymuje się w powietrzu kilkanaście minut.

Silną zaraźliwość COVID-19 można tłumaczyć właśnie jego łatwym rozprzestrzenianiem się przez mówienia. Badanie rzuca też światło na powstawanie w Polsce ognisk zakażeń wcześniej w domach opieki, a w maju 2020 r. w kopalniach.

Ogniska COVID-19 wybuchają zwykle w zamkniętych pomieszczeniach, gdzie osoby przebywają blisko siebie. Uważa się, że szansa na powstanie ognisk epidemii zapoczątkowanych przez wydarzenia na wolnym powietrzu jest raczej znikoma.
Japońscy badacze wskazują, że szansa na zachorowanie jest 19 razy wyższa w zamkniętych pomieszczeniach niż na otwartej przestrzeni. Dotychczas zaobserwowane ogniska COVID-19 wybuchły na pokładach statków wycieczkowych, w domach opieki społecznej, fabrykach przetwórstwa mięsnego, kościołach, restauracjach, szpitalach czy więzieniach.

Prezes PAN o stanie epidemii w Polsce: uwaga na superzarazicieli i ogniska zarazy, Wyborcza.pl, 25.05.2020 r.


3. Przynajmniej połowa się nie zaraża

Na statku wycieczkowym „Diamond Princess” NIE zakaziło się 81% osób, pomimo że przez ponad dwa tygodnie chorzy i zdrowi pasażerowie i załoga mogli swobodnie się ze sobą spotykać, a potem wszyscy przebywali na jednym statku do końca epidemii. https://en.wikipedia.org/wiki/COVID-19_pandemic_on_Diamond_Princess
W call-center w Korei Południowej NIE zakaziło się 56,5% pracowników z 11. piętra, pomimo że pracowało tam 216 osób i 94 chorowało, więc wszyscy musieli mieć regularny kontakt z co najmniej kilkoma chorymi osobami. Co ważniejsze, NIE zachorowało 84% osób, z którymi chorzy mieszkali! Nie zachorowała też żadna z 4 osób z rodzin 4 chorych bezobjawowych ani żadna z 11 osób z rodzin chorych zakażonych, u których objawy wystąpiły później (chociaż uważa się, że najbardziej zakaźna jest właśnie faza przed-objawowa). https://wwwnc.cdc.gov/eid/article/26/8/20-1274_article?fbclid=IwAR0jx2NO11Pd5WCCxkSgjqT7cTRi2rxqnni_lcto8zbX7Y5um34XTM7Jxvg#r3[2]

4. Lockdown i w efekcie czyste powietrze ocaliło życie przynajmniej 3 tysiącom Polaków

Zanieczyszczone powietrze odpowiada za 50 tys. zgonów w Polsce. Lepsza jakość powietrza w Polsce przedłużyła życie 4 tys, Polaków. Dla porównania w styczniu 2017 roku pojawiło się mnóstwo alarmów smogowych, liczba zgonów skoczyła o 12 tys. w stosunku do średniej wieloletniej.

Na podstawie: “Morowe powietrze”, rozmowa Jacka Żakowskiego z pulmonologiem, profesorem Tadeuszem Zielonką, “Polityka”, nr 23, 2020

5. Wczorajsza grypa, dzisiejszy koronawirus

Proszę zwrócić uwagę, że zachorowalność na grypę gwałtownie i niewytłumaczalnie spadła dokładnie w momencie wybuchu paniki z powodu zagrożenia koronawirusem. We wszystkich latach krzywe zachorowań na grypę niemal się pokrywają. Ale od marca 2020 krzywa ta gwałtownie spada w trudny do wytłumaczenia sposób. Tak, jakby ludzie przestawali zapadać na grypę lub… zamiast rozpoznawanej dotychczas grypy zaczęto rozpoznawać inną infekcję – COVID-19. Wytłumaczenia mogą być co najmniej dwa.
Albo w ubiegłych latach były także infekcje wywołane wirusami z grupy „korona”, te wirusy przecież atakują nas już od dziesiątków lat. Tylko nikt wówczas nie robił z tego problemu. Albo teraz pacjentów, wykazujących typowe objawy grypowe, bada się pod kątem koronawirusa i stwierdza się jego obecność w badaniach, których dokładność jest niejednokrotnie podważana i zamiast grypy rozpoznaje się zakażenie COVID-19. No bo co się stało nagle z zachorowaniami na grypę od marca 2020? Dlaczego ich liczba gwałtownie spadła? Jeśli to co mamy teraz, to zupełnie inny rodzaj infekcji, to ilość zachorowań na grypę powinna pozostać na porównywalnym poziomie jak w ubiegłych latach. [3]

6. Śmierć omija Polskę

Śmiertelność w Europie była w okresie od 9 marca do 17 maja o 17 proc. wyższa niż w tym samym okresie w latach 2016-2019. W Polsce spadła – podaje Polski Instytut Ekonomiczny. 
Śmiertelność w Europie ciągle rośnie z uwagi na starzejące się społeczeństwo, zatem wzrost nie musi dotyczyć zgonów z powodu COVID-19. Jeśli wziąć poprawkę na oczekiwaną śmiertelność wyliczoną na podstawie danych z lat 2010-2109, to śmiertelność na Starym Kontynencie wzrosła o 15 procent.Najbardziej śmierć rozpanoszyła się w Hiszpanii (+56 proc.) i Włoszech (+39 proc.), czyli krajach szczególnie dotkniętych pandemią.
W siedmiu krajach, w tym Polsce, zgonów zanotowano mniej zgonów niż w latach poprzednich. Poza Polską w tym gronie znalazły się Bułgaria, Islandia, Łotwa, Węgry, Słowacja, Czechy.
Niektórzy badacze ten fenomen przypisują chociażby szczepieniom na gruźlicę, które pośrednio mają chronić przed ciężkim przebiegiem COVID-19 oraz czystszemu powietrzu. Brak smogu ograniczył zgony spowodowane pyłami unoszącymi się w atmosferze. Obie te przyczyny omówiliśmy wyżej.Do innych zaliczają się skuteczny lock down oraz- paradoksalnie – odwołanie planowych operacji.
Trend trwał przez całe pierwsze półrocze 2020 r. W I półroczu tego roku zmarło w Polsce 209 tys. osób. To prawie o 0,5 tys. mniej niż rok wcześniej i najmniej od kilku lat – odnotował Główny Urząd Statystyczny.Badanie obejmowało kraje, dla których dostępne są tygodniowe statystyki śmiertelności Eurostatu.

7. Jak długo potrwa pandemia?

Wirus będzie prawdopodobnie łagodniał. Gdybyśmy nic nie robili, zabiłby najsłabszych, a reszta zdobyłaby odporność. To jest odporność stadna. Ale większość społeczeństw stosuje zabezpieczenia, by unikać ofiar. Wierzę, że w przyszłym roku ruszy masowa produkcja szczepionki.Myślę, że rok po wprowadzeniu szczepień poznamy ich realną skuteczność. Wtedy będziemy wiedzieli, na ile jesteśmy bezpieczni. Jeżeli uda się zapewnić szczepienia dla całego świata i wszędzie monitorować mutacje, to za dwa lata życie wróci mniej więcej do normy. [4]

8. Koronawirus złagodniał

W chwili, gdy piszę te słowa, czyli na początku września 2020 r., ze świata napływają doniesienia, że koronawirus zmutował w kierunku znacznie łagodniejszej wersji. Doniesienia potwierdza profesor Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Chorób Zakaźnych: 
Umiera kilka, kilkanaście osób dziennie. Mniej więcej tyle samo ginie w wypadkach samochodowych. W Europie Zachodniej liczba zgonów również znacząco spadła. We Francji w ostatnich dniach jest po pięć, sześć, a nawet siedem tysięcy nowych zakażeń dziennie (…). Natomiast liczba zgonów to niezmiennie 20, 30 dziennie.Można powiedzie, że co, co “mieli” umrzeć, już umarli. Mam na myśli to, że wielu najsłabszych, czyli osoby starsze, obciążone wieloma chorobami ten wirus już zabił. Większość osób teraz przechodzi zakażanie bez żadnych objawów albo łagodnie. [5]

[1] Opracowano na podstawie: Die Welt
[2] Jesteśmy bardziej odporni niż myślimy, chorujemy rzadziej niż pokazują testy, Dziennik, 16.06.2020
[3] COVID-19 – komu zależy na WZBUDZANIU STRACHU? Uspokajam negatywne emocje, SE.PL, 15.06.2020
[4] Musimy z tym żyć. Taka natura tego koronawirusa – z sir profesorem Leszkiem Borysiewiczem rozmawia Jacek Żakowski, Polityka, nr 32/2020
[5] Epidemiolog: Wirus już tak nie zabija, z profesorem Robertem Flisiakiem rozmawia Judyta Watoła, Gazeta Wyborcza, 31.08.2020

Dariusz Kortko na tropie

Gazeta Wyborcza piórem Dariusza Kortka tropi szczepionki na grypę. Brakuje ich w aptekach w całej Polsce. Klienci pytają, aptekarze zamawiają w hurtwowniach, tam też nie mają.
I tu pojawia się fundamentalne pytanie. Kto za tym stoi?

“W Polsce przeciwko grypie szczepią się najwyżej cztery osoby na sto. W Wielkiej Brytanii aż 78 procent populacji, w Holandii 76 procent, we Francji i we Włoszech ponad 70 procent. Nic dziwnego, że firmy produkujące szczepionkę właśnie tam wyślą towar. Bo niby dlaczego mają dbać o kraj, w którym ludzie zamiast leków wolą suplementy, stawiają na „naturalne” metody leczenia, nie szczepią się „bo nie” i spodziewają się cudu?”

Wnioski z powyższego komentarza wysnuwam dwa:

  • Polacy sami są sobie winni. Źrą witaminę C i czosnek, zamiast stać po oświeconej stronie medycyny. Panie Kortko, proszę też wziąć pod uwagę, że miłość koncernów farmaceutycznych do krajów zachodnich ma wymiar finansowy. Przyjemniej kochać bogatych.
  • Z przytoczonych danych wynika też, że im większy odsetek zaszczepionych na grypę w Europie Zachodniej w poprzednich latach, tym większa śmiertelność z powodu koronawirusa. Może między szczepieniami na grypę a zgonem na COVID-19 nie ma związku.

Ale skoro jest tak świetnie, dlaczego jest tak kiepsko?

Samobójstwa w Polsce

Kilka, kilkanaście osób dziennie umiera w Polsce z powodu koronawirusa, choć powód ginie w powodzi innych schorzeń starszych osób. 15 osób dziennie w Polsce popełnia samobójstwo. I kogo to obchodzi? Może jeszcze bardziej przykręćmy śrubę rywalizacji, współzawodnictwa, walki – o lepsze oceny w szkole, o wyższe zarobki, o prestiż? Wówczas dostaniemy prawdziwą pandemię.

Matrix

Oglądałem wczoraj TVP Info. Daniel Obajtek, prezes Orlenu, został Człowiekiem Roku Forum Ekonomicznego w Karpaczu. Nagrody dla biznesmenów często kreują rzeczywistość, żeby interesom poszczególnych firm stało się zadość.

Ale TVP Info naprawdę stwarza Matrix.

Koronawirusowa fobia

Paranoja! Komuś zrobią test, olaboga, koronawirus. Zamykają całą szkołę! Chyba lepiej by było wprowadzać kwarantannę, gdy ktoś ma widoczne objawy choroby: kaszel, gorączka ponad 38. Bo jak będziemy izolować ludzi po pozytywnych testach, a nie chorych na COVID-19, do końca września cała Polska przejdzie znowu na zdalne nauczanie. Czyli żadne.