Tyś jest jezioro moje…

Pocztówka pamiątkowa, którą kupiłem 2-3 lata temu, odwiedzając Pranie
Z czasów durnej, chmurnej młodości, która przeciągnęła mi się do 37 roku życia J, została mi miłość do poezji Gałczyńskiego i jego letniej „rezydencji” – leśniczówki Pranie nad jeziorem Nidzkim. Mało jest miejsc na świecie (dwa, może trzy), gdzie czułbym się jak w domu. I leśniczówka Pranie jest jednym z nich.
Odkurzyłem tę miłość, bo dziś w domu w Wiązownie znalazłem tomik poezji „Modlitwa ślepego lunatyka” z wierszami Gałczyńskiego oraz pocztówkę z widoczkami z Prania.
Na tę okoliczność fragment „Kroniki olsztyńskiej”:
Dobrze jest nad jeziorem
nawet porą deszczową.
Leśniczy wieczorem
lampę zapala naftową,
po chwili we wszystkich pokojach
naftowe lampy płoną,
a cienie od rogów jelenich
rozrastają się w nieskończoność.
Psy szczekają.
Trąbki północy bliskie.
A chmury pędzą po niebie
jak wielkie psy myśliwskie.
Zasypiamy
Przytuleni do siebie jak dzieci.
Noc się wypogodziła.
Księżyc mruczy i świeci.
Pszczoły śpią.
Tylko woda chlupie o brzeg bez
                                               Przerwy.
A nam się śnią polowania,
Paprocie, jelenie i strzelby.

Minister edukacji Przemysław Czarnek

21.10.2020

Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek w Jedynce Polskiego Radia: – Szkoła z wizją, z przyszłością, szkoła, która uczy rzeczy najważniejszych w sposób systemowy, nie przeładowuje materiału, który przekazuje, uczy, skąd jesteśmy, skąd pochodzimy i dzięki komu żyjemy w wolnym kraju.

Minister edukacji był pytany o zwolnienie dyrektor odpowiedzialnej za przygotowanie podstaw programowych. – Bardzo dziękuję pani dyrektor za dotychczasową pracę, a nowy rzut oka na to wszystko na pewno się przyda – zaznaczył Przemysław Czarnek.

– Potrzeba absolutnie pilnego przeglądu podręczników, zwłaszcza języka polskiego, historii, WOS-u – podkreślił minister.

Źródło: Polskie Radio

Nowy minister edukacji Przemysław Czarnek powiedział, że podstawy programowe, szczególnie z polskiego, WOS-u i historii, wymagają zmian. Podał przykład ostatniego Żołnierza Wyklętego, Józefa Franczaka, ps. “Laluś, o którym polscy uczniowie niewiele wiedzą. Minister uznał ową niewiedzę za poważne niedopatrzenie. Gdy inne kraje budują swoją potęgę, my bajamy, układamy baśnie, kołyszemy się w romantycznej mgle i śnimy o potędze. Minister Czarnek chyba wygra konkurs na mojego ulubionego ministra bajkopisarza. Ale z realną władzą.

20.10.2020

Nowy minister edukacji Przemysław Czarnek zaczął wczoraj urzędowanie.W pierwszym dniu pracy:- złożył kwiaty pod tablicą- wziął udział we mszy świętej – zwolnił Alinę Sarnecką, dyrektor odpowiedzialną za treści w podręcznikach, bo – donosi portal wPolityce.pl – były w nich “treści lewackie oraz te, które kojarzone są z ideologią LGBT”. Kojarzy mi się, że mogę być spokojny o poziom edukacji dzieci.

Jeśli zajmę się tym sam.

bum bum maszerują lekarze ochotnicy z respiratorami pod pachą.

Organizacja szpitala polowego na stadionie Narodowym dobrze podsumowuje działania rządu w walce z pandemią. Po co robić szpital w jednej z parterowych, z dobrym dojściem i dojazdem, opustoszałych teraz hal targowych? Lepiej odstawić błazenadę. Najpierw personel, sprzęt i karetka z chorym musi wjechać przez ogrodzenie, potem na górę, potem windami i korytarzami do którejś sali i pomieszczenia. Rząd koniecznie musi pokazać, że na stadionie Narodowym cały naród walczy z zarazą.

Kto wygra na Narodowym? Czy biało-czerwoną zastąpi flaga z czerwonym krzyżem?

Fanfaronada, bum bum maszerują lekarze ochotnicy z respiratorami pod pachą.

Słowa mają moc sprawczą

Słowa mają moc sprawczą. John A. Bargh w “Journal of Personality and Social Psychology” ogłosił wyniki badania, w którym polecił uczestnikom uporządkowanie w zdania wyrazów kojarzonych ze starszym wiekiem, takich jak “emeryt”, “pomarszczony”. Następnie zmierzył szybkość, z jaką przechodzili przez hall w drodze do windy. Zabierało im jedną do do dwóch dodatkowych sekund więcej niż innym, którzy nie poznali słów kojarzonych z emerytami. Uczestnicy eksperymentu zostali utorowani przez słowa niosące skojarzenia ze starością.
Badania nad zjawiskiem torowania wskazują, że kiedy angażujemy się w głęboką introspekcję, mającą wyjaśnić przyczyny naszych zachowań, nie dostrzegamy wielu znaczeń, uczuć, emocji mających wpływ na nasze czyny.

KORONAWIRUS! STOP ZŁUDZENIOM! Zarazi się 70-90 proc. społeczeństwa

Koronawirus jest mocno zaraźliwy. Jeden zakażony może przekazać go, nawet nie kaszląc czy kichając, dwóm, trzem kolejnym osobom. Za kilka miesięcy, gdy szczyt epidemii minie, nadal będzie obecny wśród ludzi.

Oficjalnie śmiertelność na powodowaną przez wirusa chorobę COVID-19 wynosi 3,4%, ale ponieważ większość przypadków nie jest diagnozowana, można założyć, że śmiertelność wynosi 1%. Sądzę, że w dużych skupiskach ludzkich i w państwach uczestniczących w globalizacji, ożywionych stosunkach handlowych, społecznych zarazi się około 70%. W Polsce będzie to około 27 milionów ludzi. Umrze około 270 tysięcy.

Nikt nie wie, ile procent ludzi zakaziło się wirusem w tym pierwszym rzucie. Musielibyśmy zrobić światowe badania serologiczne, żeby zobaczyć, ilu ludzi ma przeciwciała. Bo dopóki nie zachoruje 80-90 proc. populacji, to wciąż będą ogniska infekcji.
Wirus SARS-CoV-2 nie zginie latem, rozmowa z dr. n. med. Pawłem Grzesiowskim, Wyborcza.pl, 31.03.2020 r.

 

Czy ci ludzie zginą z powodu koronawirusa. I tak, i nie.
Tak, bo wirus przyspieszy śmierć głównie osób starszych i często schorowanych. Nie, bo ci ludzie i tak by umarli za rok, dwa, pięć. W skali społeczeństwa proces będzie niemal niezauważalny, w rodzinach dojdzie do łez i dramatów. Oczywiście, znikną też ludzie młodzi albo w swoich pięknych latach trzydziestych, czterdziestych. Teraz też umierają. Nie mówimy o tym, bo wszystkie światła jupiterów są zwrócone na jedną chorobę.

– Stan zagrożenia będzie na pewno przez dwa miesiące, czyli marzec i kwiecień. Do tej sytuacji będziemy pomału się przyzwyczajać. Przyzwyczaimy się do licznie umierających pacjentów. Liczby zakażonych też już nie będą robiły na nas wrażenia. W maju prawdopodobnie nastąpi wygaszanie epidemii. I wtedy będzie decyzja, czy już zdejmujemy obostrzenia, czy nie. Jeżeli zdejmie się je przedwcześnie i przy warunkach klimatycznych sprzyjających rozprzestrzenianiu się wirusa, może dojść do ponownego wzrostu liczby zakażeń – mówi prof. Robert Flisiak, Prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych w rozmowie z Dorotą-Wysocką Schnepf (Wyborcza.pl, 19 marca 2020).

Spółka ExMetrix, która zajmuje się prognozowaniem społecznym i gospodarczym, ocenia, że Polska szczyt epidemii osiągnie około 20 kwietnia 2020 roku, a oficjalnie zarazi się 9 tysięcy osób. Sama epidemia zaś potrwa około trzech miesięcy. Czyli do końca maja.

Rząd polski, ale też wiele innych na świecie, wprowadzając ostre ograniczenia w przemieszczaniu się, tylko kupuje czas, samego wirusa nie zatrzyma. Trudno się nie godzić, że widok hal sportowych, lotnisk zamienianych na kostnice nie wygląda zbyt korzystnie. Rozłożenie liczby trumien w czasie na nikim nie zrobi wrażenia i życie potoczy się dalej. Tylko nie wiadomo jak i dokąd.

Na dłuższą metę, dłuższą niż kwartał, zatrzymanie gospodarki doprowadzi do bezrobocia, biedy, wyraźnego spadku poziomu życia, może nawet załamania się cywilizacji w dzisiejszym kształcie. Dlatego kolejnym krokiem władz polskich powinno być , gdy szczyt epidemii minie za około miesiąc, przywracanie życia do normalności przy jednoczesnym izolowaniu lub zaostrzonych środkach ostrożności dla starych, słabych lub po prostu schorowanych ludzi.

17 stycznia 1945 r. – wyzwolenie Warszawy

Podczas wojny Niemcy zamienili w gruz 85 proc. budynków, 90 proc. zakładów przemysłowych, 30 proc. urządzeń podziemnych, wszystkie mosty. Stolica to było 20 mln metrów sześciennych gruzu, mnóstwo min i niewybuchów.

Warszawa wolna! – poszło w świat 17 stycznia 1945 r. Zaczęli wracać mieszkańcy.

***

Pojawił się pomysł, żeby zostawić Warszawę taką, jaka była. Niech będzie świadectwem niemieckiego barbarzyństwa. Stolicę przenieść gdzieś indziej. Może do Łodzi? Tam przetrwała większość przedwojennych zabudowań.

Jednak Stalin powiedział: odbudować. [Pytałem w tygodniku “NIE” o źródło tej informacji. Odpisali: “Informacja, że to Stalin kazał odbudować Warszawę jest oczywiście legendą”.]

Wzmianka na ten temat pojawiła się natomiast w tygodniku “Przegląd” nr 11/2020: “”Marszałek Stalin uważa, że Warszawa powinna być jak najszybciej odbudowana i ze swej strony pragnie przyjść nam z jak najbardziej wydajną pomocą. To przesądza dla nas sprawę, że Warszawa będzie siedzibą rządu”, relacjonował na posiedzeniu rady ministrów 21 stycznia 1945 r. Bolesław Bierut”.

***

Choć nikt na świecie nie odbudowywał tak zniszczonych miast. W lutym 1945 r. Krajowa Rada Narodowa przyjęła rezolucję. Gdyby wiernie odtworzono to, co było,  Marszałkowska wyglądałaby jak dzisiejsza Poznańska: wąsko i ciasno. Wiedziano to już za prezydentury Stefana Starzyńskiego. Powojenne plany odbudowy oparto na założeniach z tamtych lat.

***

W Biurze Odbudowy Stolicy, ukonstytuowanym w lutym 1945 r, pracowało 1400 osób o różnych poglądach politycznych.

***

Najsłynniejszym  przodownikiem pracy jest Wincenty Pstrowski. Wydobył w trakcie szychty rekordową ilość węgla. Naśladowały go włókniarki z Łodzi i murarze z Warszawy.  (…) Mimo najlepszej opieki, włącznie z konsultacjami u specjalistów we Francji, zmarł na białaczkę. “Chcesz iść szybko na Sąd Boski? Pracuj jak Wincenty Pstrowski” – rymowali ludzie. (…) Pstrowski dostał ulicę w Warszawie, która stracił na rzecz Zgrupowania AK “Kampinos”. [nie brał udziału w odbudowie Warszawy – dopisek J.P.]

***

Marzec 1945 r.: z gruzów udało się oczyścić 45 km ulic. Kwiecień 1945 r.: zaczęła działać elektrownia na Powiślu. Czerwiec 1945.: pojechały tramwaje na Pradze. Lipiec 1945 r.: popłynęła woda ze Stacji Filtrów. Lipiec – 1946 r.: ruszył pierwszy stały most – Poniatowskiego. (…)

W 1948 r. przyszedł czas na Muranów. Zgodnie z koncepcją prof. Lacherta nie wywożono gruzów. Wyrównano je, na tym przez 5 lat stawiano budynki z prefabrykatów robionych na miejscu z mielonego gruzu. Dlatego Muranów położony jest wyżej niż pozostałe dzielnice.

Szyld “Pierwsza kawiarnia” pojawił się w bramie kamienicy przy Marszałkowskiej 77. 2 czajniki na kozach, papierowe obrusy, szpan.

***

Kościół na Lesznie pw. Najświętszej Marii Panny powinien zostać rozwalony. Przeszkadzał w tworzeniu nowej arterii. Jednak przeważył pogląd, żeby oszczędzić zabytek. Wycięto fundamenty, wstawiono w to miejsce żelbetowe rusztowanie, pod niego rolki z szynami. Ludzie rękami przeciągnęli świątynię. Cud, biorąc pod uwagę to, ile waży taka budowla.

Dawny most Kierbedzia wychodził na plac Zamkowy. Tworzono trasę WZ, trzeba było przebić tunel na zachód. Metoda? Łopaty. Gruz i ziemia jechały kolejką na składowisko przy Stadionie Dziesięciolecia.

Popękał kościół pw. św. Anny. Co zrobić, żeby nie zsunął się ze skarpy? Prof. Romuald Cebertowicz postawił na utrwalenie gruntu palami żelbetowymi. Uratowali.

***

Do największych osiągnięć biura należą bezsprzecznie odbudowa Starego Miasta i Traktu Królewskiego, budowa trasy W-Z, mostów Poniatowskiego i Śląsko-Dąbrowskiego, Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej. [Przegląd, nr 11/2020]

Widok z góry na Trasę W-Z od strony ul. Targowej w kierunku Wisły, 1955, fot. Siemaszko Zbyszko, źródło: NAC

Slogan “Cały naród odbudowuje stolicę” jest prawdziwy. Każdy, niezależnie od poglądów, musiał oddać 1 proc. pensji  Potrącenie było widoczne na pasku odbieranym z wypłatą. (…) Biuro Odbudowy Warszawy rozwiązano w 1952 r. Społeczny Fundusz Odbudowy Stolicy w 1965 r.

Czytaj więcej…

Pocztówki znad krawędzi

Anglia dopiero co tonęła w ulewnych deszczach. Australię trafiły pożary. W Polsce lato od kilku lat zaczyna się w kwietniu, po czym w czerwcu przechodzi w suszę i upały. Tegoroczny grudzień przypomina kwiecień niż świąteczne obrazki domów zasypanych śniegiem. Klimat się zmienia i co do tego nikt zdrowo myślący nie ma wątpliwości. Tylko co z tego?

Co robić, by powstrzymać degradację środowiska?

Koleje zamiast autostrad

Zielona klimatyzacja dla miast

Według Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO) ostatnia dekada, czyli lata 2010-19, była najgorętszą w historii globalnych pomiarów temperatury. [1]
Grenlandia dolała ponad 1 cm do wzrostu poziomu oceanu. Spełnia się najczarniejszy scenariusz. (…) Jeśli Grenlandia nadal będzie topnieć w takim tempie jak obecnie, to “pod koniec wieku będzie odpowiadać za podtopienia dotykające 100 mln ludzi – jedną czwartą z tych, których obejmie całkowity wzrost poziomu oceanu”. [2]

Niepokój ludzi towarzyszący zmianom klimatycznym wydaje się uzasadniony. Ale czemu kwestia katastrofy klimatycznej nie schodzi z czołówek gazet, skoro w XVI-XIX wieku Europę ścięła zimnem “mała epoka lodowcowa”. Przykłady bezprzykładnej suszy w historii też się zdarzały.
Anasazi to współczesna nazwa cywilizacji indian zamieszkujących południe obecnych Stanów Zjednoczonych. Najciekawsze są ich siedliska, miasta wykute w klifach skalnych, które zapewniały bezpieczeństwo. Czemu je opuścili około 13 wieku nie wiadomo. Teorie mówią o suszy spowodowanej zmianą cyrkulacji prądów morskich.

Dzisiejsze zmiany klimatyczne zatrważają, bo wyganiają nas z Edenu komfortu i przewidywalności w stylu: skoro jest zima to musi być zimno. “Sorry, taki mamy klimat”.


Ale nieprzewidywalność klimatyczna nie idzie w parze z nowożytną ideologią liberalno-kapitalistyczną, która (prawie) wszystko jest w stanie wyjaśnić, zbadać i przekuć w efektywne działanie. Kapitalizm obiecywał nieustanny wzrost dobrobytu napędzanego postępem technicznym i rosnącą efektywnością wytarzania. Droga na szczyt miała trwać wiecznie i zataczać coraz szersze kręgi ludności świata. I zatacza.
Okazało się jednak, że medal postępu z jednej strony – złoty, z drugiej pokazuje degradację środowiska, smog, góry śmieci i zmiany klimatyczne.

Za sprawą człowieka, który od wybuchu rewolucji przemysłowej dolewa do atmosfery coraz więcej gazów cieplarnianych, upadają kolejne kostki domina, a Ziemia zmierza do mniej sprzyjającemu życiu (przynajmniej takiemu, jakie znamy) “szklarniowemu” klimatowi.
Rekordowo duże stężenie gazów cieplarnianych w atmosferze
“Atmosferyczne stężenie dwutlenku węgla już sięgnęło poziomu sprzed 4 mln lat, z epoki pliocenu – piszą autorzy tekstu w “Nature” – i pędzi w stronę stężenia sprzed ok. 50 mln lat, z eocenu, kiedy Ziemia była o blisko 14 st. gorętsza od tej z czasów tuż przed rewolucją przemysłową”.
Tragiczna pułapka, w jaką wpędziliśmy ludzkość i inne gatunki – podkreślają autorzy – “wymaga międzynarodowego działania, a nie pustych słów”. [3]

Oczywiście na zjazdach, sympozjach i konferencjach nie brakuje pomysłów na odwrócenie niekorzystnych trendów na Ziemie. Są wśród nich:
– ograniczenie spalania paliw kopalnych
– ograniczenie produkcji opakowań plastikowych
– sadzenie drzew absorbujących CO2
– oszczędzanie wodny pitnej

Wszystkie te kroki prowadzą do jednego celu – ograniczenia zużycia zasobów Ziemi, a to z kolei wymaga przedefiniowania zasad i celów funkcjonowania światowej gospodarki – rezygnacji z priorytetu ciągłego wzrostu dochodów, wartości firm, podnoszenia PKB, schlebiania portfelom inwestorów giełdowych.
Na to się nie zanosi.

Jestem umiarkowanym optymistą, widząc, że kolejne porozumienia klimatyczne są mniej warte niż towarzyszące im suto zakrapiane rauty, kolacje i inne atrakcje.

Widać jednak okiem nieuzbrojonym, że kapitalizm obiecujący wieczny i nieustający postęp dobrobytu powoli dożywa swych dni.

Świat potrzebuje systemowych działań powstrzymujących nadmierną eksploatację i degradację środowiska.

Co zatem możemy robić w Polsce? W domach – nie kupować plastiku i oszczędzać wodę, stawiać na odnawialne źródła energii – panele fotowoltaiczne. W sali samorządów i kraju:

Postawmy na kolej

W Niemczech transport drogowy wytwarza 20,3% całkowitej emisji CO2, pozostały – 2% -podaje miesięcznik tts (3/2003) w artykule “Pomiary emisji CO2 – metody porównawcze w transporcie drogowym i kolejowym” autorstwa Carli Eickman.

Z każdą osobą, która przesiada się z samochodu na pociąg obciążenie środowiska emisją zmniejsza się o 104 kg (!) CO2 na każde 100 km podróży. Carla Eickman wyliczyła, że transport szynowy powoduje pięć razy mniej emisji CO2 niż szynowy.

Są jednak pewne wyjątki. Gdyby wielkość masy towarowej, jaka przypada na samochód ciężarowy, przewożona była pociągiem towarowym z jednym wagonem, to ilość wydzielonego dwutlenku węgla byłaby znacznie większa, niż przy transporcie drogowym. Jeśli natomiast ilość przewożonej masy towarowej odpowiadałaby załadunkowi na 20 wagonów, to względna ilość wydzielonego dwutlenku węgla byłaby znacznie niższa niż przy przewozie koleją, niż w transporcie drogowym.

Zielone budownictwo

– Średnioroczna temperatura w Warszawie w ostatnim półwieczu wzrosła z 7,5 do 9,5 st. C, a we Wrocławiu z 8,5 do 10,5 st. C, tym samym przekraczając średnioroczną temperaturę typową wcześniej dla Budapesztu (który w międzyczasie odnotował wzrost z ok. 10 do 12 st. C). Do średniej temperatury Warszawy sprzed kilkudziesięciu lat dobija zaś, położony 700 km od koła podbiegunowego, Petersburg, w którym średnioroczna temperatura wzrosła z 4,5 do 7 st. C. – wyliczają Marcin Popkiewicz, dr Aleksandra Kardaś i prof. Szymon Malinowski, autorzy książki „Nauka o klimacie”, wydawanej właśnie pod patronatem portalu WysokieNapiecie.pl.   Z danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wynika, że w tej dekadzie dni upalnych, z temperaturą 30 stopni lub wyższą, było średnio 16 każdego roku. To aż trzykrotnie więcej niż w poprzednich czterech dekadach, kiedy takich dni było zaledwie sześć rocznie. Źródło: Polityka  

Tymczasem na moim Żeraniu stare, kilkudziesięcioletnie drzewa idą pod piłę pod betonownie bloków i parkingów, czego najbardziej spektakularnym dowodem jest wycinka ponad 600 drzew pod osiedle Port Żerań w trójkącie między Kanałem Żerańskim, Modlińską a trasą A-8. Trzeba przyznać, że miasto sadzi wiele nowych drzew, ale zanim osiągną one moc absorbowania wody, chłodzenia i neutralizowania CO2 – potrzeba około 20 lat.   Właściwym nakazem prawnym powinno być wydawanie pozwoleń na budowę nowych bloków pod warunkiem nasadzenia przez dewelopera przynajmniej jednego drzewa przypadającego na jedno mieszkanie, pod rygorem sprawdzenia liczby lokali przy odbiorze budynku. Kolejne przynajmniej dwa drzewa powinny być zasadzone za każde wycięte pod budowę bloku czy osiedla.   Obowiązkowe powinno stać się zakładanie ogrodów zielonych na dach płaskich, dzieje się to w Wiedniu i Paryżu, co zmniejszyłoby nagrzewanie się budynków oraz zatrzymywało wodę po ulewnych opadach. Jej nadmiar mógłby być magazynowany do celów gospodarczych – podlewania ogródków. 14 Człowiek, jako gatunek, w egoistycznej i ślepej pogoni za wygodą i komfortem życia zapomniał, że ową wygodę, czyli znośne temperatury, chłodzenie lub ogrzewanie w razie nieznośnych temperatur, wodę pitną zapewnia mu ekosystem, którego jest częścią. Nie robią tego deweloperzy, sieci handlowe, IKEA i dealerzy samochodowi. Najwyższa pora, żeby nie powiedzieć ostatni dzwonek, na czyny, czyli oddawanie przyrodzie przynajmniej części tego, co z niej wyszarpujemy.

***
[1] Katastrofy roku 2019. Raport Światowej Organizacji Meteorologicznej, Tomasz Ulanowski, Wyborcza.pl, 6 grudnia 2019
[2] Grenlandia dolała ponad 1 cm do wzrostu poziomu oceanu. Spełnia się najczarniejszy scenariusz, Tomasz Ulanowski, Wyborcza.pl, 12 grudnia 2019
[3] Zmiany klimatu ocierają się o punkty krytyczne. Nasza cywilizacja może posypać się jak kostki domina, Tomasz Ulanowski, Wyborcza.pl, 1 grudnia 2019

Nie będzie nas, będą drzewa. Wernisaż wystawy “Drzewa” w Wiązownie

Ludzie sami są sobie winni, bo od kiedy nauczyli się dokonywać pomiarów meteorologicznych, okazuje się, że temperatura na Ziemi tylko rośnie. Nie mierzyliby, nie byłoby zmartwienia.

Problemem naprawdę są termometry, a bardziej umiejętność naukowego obserwowania pogody, ponieważ skokowy postęp nauki i techniki w XX wraz z rozprzestrzenianiem się idei liberalizmu wyrwał z nędzy miliony ludzi, ale ma szansę wpędzić ich w otchłań samozagłady klimatycznej. Awers postępu cieszy zmysły pełną miskę, smartfonem i samochodem; rewers męczy szybko rosnącym stężeniem gazów cieplarnianych, smogiem, degradacją środowiska. Czy potrafimy zmienić model gospodarki napędzanej chęcią zysku za wszelką cenę? Czy jesteśmy w stanie powstrzymać zmiany klimatyczne na Ziemi?

Troskę o losy przyrody, drzew w szczególności, wyraża otwarta 23 listopada 2019 r. wystawa “Drzewa” w galerii “Więzy” w Wiązownie. Więcej na niej nostalgii za przeszłością (reprodukcje obrazów Wyczółkowskiego), katastroficznych wizji niż nadziei.

 

Najbardziej apokaliptyczna wydaje się praca Joanny Czubak. Grupa mężczyzn w garniturach, w melonikach na głowach, siedzi na drzewie bez liści. Z nieba leje się skwar, a twarze ludzi zdają się niemo pytać:

– Cośmy zrobili z tym światem? Uczyniliśmy sobie Ziemię poddaną, a ona odwraca się do nas pustynią i suszą! Czyżbyśmy źle zrozumieli słowa Pisma?

Joanna Czubak, “Życie na Ziemi”, akryl

 

Rajskie życie z i w zgodzie z Naturą wydaje się wyłącznie muzealnym eksponatem przywołanym na batiku Joanny Czubak, niczym widok zakurzonej maselnicy nudzącej się w skansenie Ziemi Dowolnej.

Joanna Czubak, “Drzewo Życia”, batik

 

Póki żyjemy, nie traćmy nadziei. Taką dają niektóre dzieła zgromadzone na wiązowskiej wystawie, między innymi ten powyżej i ten poniżej:

 

Wlał ją w serca także Arkadiusz Szaraniec, autor książki “Warszawa dzika”.

Chętnym rozdawał do posadzenia żołędzie. Dęby znakomicie nadają się do neutralizacji zanieczyszczeń. Przeciętne drzewo składa się w 47 procentach z węgla, dąb z racji wysokiej gęstości ma go jeszcze więcej.  Z wydobywającego się z rur wydechowych i kominów fabryk dwutlenku węgla – węgiel zostanie w drzewie, a tlen dostaniemy w prezencie. O ile sami go sobie damy. I zdążymy. Największy las świata, tropikalna Amazonia, dający Ziemi 1/4 tlenu ma za kilka lat stracić zdolność do samonawadniania się.  Homo sapiens się spieszy, tylko czy biegnie we właściwym kierunku?

Nie zaprzątajmy sobie głowy wydumanymi problemami. Zbliża się Black Friday. Może będą jakieś tanie samsungi lub przynajmniej LG. Nieliczni odwiedzą galerię “Więzy”. Ciut więcej ludzi posadzi drzewo, bo akurat mają ogródek, a jesień to pora nasadzeń.

Zatem do galerii, potem do łopat!

PS. Rafał Pałyska (lat 11) stworzył na wystawę rysunek tuszem, drzewa też posadził. Jeszcze przed wernisażem.

Rafał Pałyska, drzewo sprzed kościoła św. Wojciecha w Wiązownie, rysunek tuszem

 

“Drzewa”, Galeria Więzy, Wiązowna. Wystawę można zwiedzać do niedzieli 8 grudnia 2019 r.

 

 

 

Liście drzew pochłaniają do 90 proc. promieni słonecznych, a cień przez nie rzucany schładza powierzchnię gruntu nawet o 20 st. C.

Badania wykazują, że dobrze zaprojektowana zieleń miejska obniża poziom smogu o 10 proc.

Cień rzucany przez koronę drzewa w czasie upałów obniża temperaturę nawet o 20 stopni Celsjusza.

Korzenie mogą zatrzymać 6,6 tys. litrów wody deszczowej rocznie.

 

Liczba drzew rosnących dziś na całej Ziemi jest szacowna na 3 biliony (bilion to tysiąc miliardów). Zgodnie z wyliczeniami zespołu prof. Thomasa Crowthera musielibyśmy w szybkim tempie zwiększyć ją o kolejny bilion. Najwięcej miejsca o zalesiania – niezajętego przez pola uprawne ani miasta – mają Rosja, USA, Kanada, Australia, Brazylia i Chiny. (…) Niestety, nawet posadzenie najbardziej odpornych drzew na ogromnych obszarach nie wystarczy, bu uchronić nas przed najgorszym scenariuszem katastrofy klimatycznej. – To nie jest panaceum, lecz tylko jeden ze sposobów na walkę ze zmianami. (…) jeśli zadrzewimy 900 mln hektarów, ale nadal będziemy zwiększać produkcję gazów cieplarnianych w tym tempie, co obecnie, za 22 lata wrócimy do punktu wyjścia.  [1]

 

[1] Focus, nr 09/2019, wrzesień 2019

Agora zarabia więcej na popcornie niż na sprzedaży Gazety Wyborczej

Internet obiegła wiadomość, że Agora zarabia więcej na przekąskach w kinach niż na sprzedaży “Gazety Wyborczej i w radiu. Przyjmujemy zakłady. Kiedy spółka zamknie papierowe wydanie?
W USA w 2012 r. papierowy “Newsweek” dokonał żywota, co jest niczym w porównaniu z zamknięciem w 2019 r. “Twojego Weekednu”.
W tych dniach zamyka się w Polsce “CKM”, “Cosmopolitan”, “Playboy”.
Umarła prasa, zmartwychwstała książka.