Nie podkładaj świni

W niektórych portalach straszą szalejącą drożyzną. Zdrożała między innymi wieprzowina. Mam pomysł na obniżkę cen: jeść mniej świnek. Wszyscy na tym skorzystają. Planeta, bo nie będziemy wycinać roślin na paszę. My, bo czerwone mięso przyczynia się do raka jelita.

Stracą hodowcy.

Czyli będzie jak zwykle. Dopóki ludziom jako zbiorowości widmo klęski klimatycznej lub zdrowotnej nie zagląda w oczy, nic się nie zmieni.

Zawsze byłem optymistą.

Stawiam na kolej

 

W Niemczech transport drogowy wytwarza 20,3% całkowitej emisji CO2, pozostały – 2% -podaje miesięcznik tts (3/2003) w artykule “Pomiary emisji CO2 – metody porównawcze w transporcie drogowym i kolejowym” autorstwa Carli Eickman.

Z każdą osobą, która przesiada się z samochodu na pociąg obciążenie środowiska emisją zmniejsza się o 104 kg (!) CO2 na każde 100 km podróży. Carla Eickman wyliczyła, że transport szynowy powoduje pięć razy mniej emisji CO2 niż szynowy.

Są jednak pewne wyjątki. Gdyby wielkość masy towarowej, jaka przypada na samochód ciężarowy, przewożona była pociągiem towarowym z jednym wagonem, to ilość wydzielonego dwutlenku węgla byłaby znacznie większa, niż przy transporcie drogowym. Jeśli natomiast ilość przewożonej masy towarowej odpowiadałaby załadunkowi na 20 wagonów, to względna ilość wydzielonego dwutlenku węgla byłaby znacznie niższa niż przy przewozie koleją, niż w transporcie drogowym.

Co cię nie zabije, to cię wzmocni?

Co cię nie zabije, to cię wzmocni – głosi popularny mit motywacyjny oraz co dziesiąty fejsbukowy mem. Większa bzdura na pewno się znajdzie, ale ta należy to czołówki rozpowszechnianych komunałów, które mają niewiele z prawdą. Więcej o motywacyjnych mitach w tekście na stronie TOK FM.

Majcherek buja w obłokach

Janusz Majcherek odkrywa w “Polityce” (“Szkoła a la carte”, nr 25, 2019) Amerykę . Jego wyśniona szkoła nie jest w ogóle potrzebna rządzącym, raczej nie rodzicom, ewentualnie – dzieciom. Ale kto by się tym przejmował.

Dziś akurat liczą się czerwone paski z wykuwania encyklopedii.

Beata Szydło zdobywająca pół miliona głosów w wyborach do europarlamentu – tak ma być. Gra się toczy o miejsce Polski w ponowoczesnym świecie internetu 5G, sztucznej inteligencji, zmian klimatycznych i koniecznej zmiany modelu gospodarki światowej. Polski te problemy się przecież nie imają.

 

 

Budujmy na zielono

 

– Średnioroczna temperatura w Warszawie w ostatnim półwieczu wzrosła z 7,5 do 9,5 st. C, a we Wrocławiu z 8,5 do 10,5 st. C, tym samym przekraczając średnioroczną temperaturę typową wcześniej dla Budapesztu (który w międzyczasie odnotował wzrost z ok. 10 do 12 st. C). Do średniej temperatury Warszawy sprzed kilkudziesięciu lat dobija zaś, położony 700 km od koła podbiegunowego, Petersburg, w którym średnioroczna temperatura wzrosła z 4,5 do 7 st. C. – wyliczają Marcin Popkiewicz, dr Aleksandra Kardaś i prof. Szymon Malinowski, autorzy książki „Nauka o klimacie”, wydawanej właśnie pod patronatem portalu WysokieNapiecie.pl.
Z danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wynika, że w tej dekadzie dni upalnych, z temperaturą 30 stopni lub wyższą, było średnio 16 każdego roku. To aż trzykrotnie więcej niż w poprzednich czterech dekadach, kiedy takich dni było zaledwie sześć rocznie. Źródło: Polityka
Tymczasem na moim Żeraniu stare, kilkudziesięcioletnie drzewa idą pod piłę pod betonownie bloków i parkingów, czego najbardziej spektakularnym dowodem jest wycinka ponad 600 drzew pod osiedle Port Żerań w trójkącie między Kanałem Żerańskim, Modlińską a trasą A-8. Trzeba przyznać, że miasto sadzi wiele nowych drzew, ale zanim osiągną one moc absorbowania wody, chłodzenia i neutralizowania CO2 – potrzeba około 20 lat.
Właściwym nakazem prawnym powinno być wydawanie pozwoleń na budowę nowych bloków pod warunkiem nasadzenia przez dewelopera przynajmniej jednego drzewa przypadającego na jedno mieszkanie, pod rygorem sprawdzenia liczby lokali przy odbiorze budynku. Kolejne przynajmniej dwa drzewa powinny być zasadzone za każde wycięte pod budowę bloku czy osiedla.
Obowiązkowe powinno stać się zakładanie ogrodów zielonych na dach płaskich, dzieje się to w Wiedniu i Paryżu, co zmniejszyłoby nagrzewanie się budynków oraz zatrzymywało wodę po ulewnych opadach. Jej nadmiar mógłby być magazynowany do celów gospodarczych – podlewania ogródków.
Człowiek, jako gatunek, w egoistycznej i ślepej pogoni za wygodą i komfortem życia zapomniał, że ową wygodę, czyli znośne temperatury, chłodzenie lub ogrzewanie w razie nieznośnych temperatur, wodę pitną zapewnia mu ekosystem, którego jest częścią. Nie robią tego deweloperzy, sieci handlowe, IKEA i dealerzy samochodowi.
Najwyższa pora, żeby nie powiedzieć ostatni dzwonek, na czyny, czyli oddawanie przyrodzie przynajmniej części tego, co z niej wyszarpujemy.

Matka Małopolska

Wczoraj zamieściłem na Facebooku post. Bezapelacyjna wygrana Beaty Szydło w wyborach do europarlamentu skojarzyła mi się z tym, że Polacy oglądający porno w sieci najchętniej patrzą na “mamuśki”. Niewyparzona konotacja nie miała obrażać ani Szydło, ani Polaków, a już na pewno nie – aktorek porno.

Pokazywała jedynie, że znaczna część rodaków potrzebuje matki Polki, opiekunki, kogoś kto ludzi wysłucha, pokiwa głową, a nawet przytuli, jakby tkwił w nas jakiś rodzaj sierocego syndromu – opuszczenia, zaniedbania, niekochania; jakbyśmy nie potrzebowali wolności, nie chcieli podejmować decyzji, brać odpowiedzialności za własny los. Polacy potrzebują żywej Matki Boskiej.
 
Komuś się mój post nie spodobał, a Facebook uznał grafikę za “niezgodną z zasadami” i ją usunął. To może z drugiej strony.
 
Przedostania “Polityka” (nr 23/2019) piórem Anny Dąbrowskiej w tekście “Matka Beatka” analizuje przyczyny wygranej Szydło. Dostała 525 811 głosów – podaje Szydło, choć czasopismo pisze o 524 951 krzyżykach postawionych przy nazwisku polityk PiS. Gdyby Szydło, wylicza “Polityka”, była partią polityczną, zdobyłaby 3,8% głosów. Uzyskałaby subwencję.
 
Szydło o sobie mówi, że potrafi rozmawiać z ludźmi, że jest dziewczyną z prowincji, żadną celebrytką, w której ludzie widzą samych siebie. W sobotę piecze ciasto, a w niedzielę siada na mszy w tej samej ławce w kościele Matki Boskiej Częstochowskiej w Przecieszynie.
– Autentyczność. To jest podstawa. Nie może być, mówiąc kolokwialnie, ściemy. Tacy, jacy jesteśmy na co dzień, musimy być w polityce – mówiła Beata Szydło przed wyborami Wirtualnej Polsce.
Poza tym Szydło jest normalna, naturalna, niczego nie robi pod publiczkę. Jest kobietą, której nie są obojętne losy ludzi.
 
Ale takie są moje własne ciocie z okolic Garwolina. Widać to wystarczająca rekomendacja do potężnego sukcesu w wyborach w Polsce.
 
Znacznej części Polaków nie przeszkadza u Szydło nieznajomość angielskiego. Takim szczegółem jak program lub przynajmniej punktowy zestaw poglądów nikt sobie głowy nie zaprząta
 
Może dla części Polaków ważna jest konstytucja, niezawisłość sądów i takie tam wymysły, ale dla większości liczą się spokój, praca i bezpieczeństwo.
 
Prawo i Sprawiedliwość pracę domową odrobiło. Opozycja śpi.
 
Dlaczego podczas strajku nauczyciele przegrali z rządem. A po co komu edukacja i wiedza? W Niemczech Zieloni zdobyli 20,5% głosów. Ale, wiadomo, to w tych Niemczech. My mamy “Lecha”. Tego Lecha.

Lekarz, czyli kapłan, szaman i bóg w jednym

Byłem wczoraj u lekarza, więc teraz podaję post o nich – medykach, kapłanach, szamanach i bogach w jednym. Bóg, sztafeta genów naszych przodków, tryb życia, względny dobrobyt Europy, wybierzcie co chcecie, spowodowały, że organizm człowieka ma gwarancję na około 40 lat bezawaryjnego życia. Potem zaczynają się problemy. Zgadzacie się?

Nie wiem, jak szczegóły przedstawiają się u kobiet, ale u mężczyzn mogą pojawiać się następujące awarie:

– nadciśnienie

– problemy z zawieszeniem, po ludzku – prostata

– problemy z pompką, bez której żaden związek nie przetrwa 🙂

– problemy z silnikiem i układem paliwowym, czyli sercem i układem pokarmowym

Naprawdę muszę wspominać o zębach?

Co ważnego pominąłem?

Zwlekam zatem swoje ciało i zaciągam je do lekarza. Pobyt w przychodni ma coś z wizyty w kościele ze spowiedzią i komunią włącznie. Już na starcie jestem na przegranej pozycji, bo ze względu na dolegliwość czuję się gorszy niż kapłan, przepraszam, lekarz, do którego w dodatku nie zwracam się “pani Iksiński”, “panie Malinowski”, ale “doktor”. Poczucie słabego ciała w konfrontacji z tym tytułem naukowo-medycznym już stawia mnie w narożniku, na klęczkach, z pokorą przystępuję do spowiedzi. Obraziłem własne działo następującymi grzechami, tu mnie boli, tam strzyka, ówdzie ciągnie, a jako chęć poprawy przedstawiam plik wyników badań siki, krew, kupa, zdjęcie kiszek.

Lekarz jak ksiądz wysłuchuje moich żalów, ogląda albo nie wyniki badań, bada mnie albo nie, po czym orzeka: nadciśnienie, hemoroidy, wrzody, albo, nie daj bóg, ciążą (w wersji damskiej). Mając nazwaną jednostkę chorobową, czyli grzechy naszego organizmu, czuję się jeszcze mniejszy niż w poczekalni. Psychicznie i fizycznie stoją nagi przed lekarzem, który, wydaje się, wie o mnie wszystko.

Nagle choroba staje się czymś żyjącym moim kosztem, zaczynam traktować ją jak obce wojsko, chcę z nią walczyć, odeprzeć atak, przejść do kontrofensywy.

Lekarz, DOKTOR, który zdiagnozował problem, staje się powoli Bogiem. Trudno się dziwić, że lekarzy uznaje się często za arogantów zadzierających nosa. Poznał moje ciało lepiej niż matka, gdy byłem dzieckiem i kobieta, gdy się rozbieraliśmy przed sobą. Stałem się podobny do eksponatu w szkole medycznej z żylakami, halluksami, skoliozą. Lekarz jak ksiądz, mistyk, przewodnik sekty nie tylko odkrył chorobę, ale jakby wejrzał w głąb Ciebie: No, tak, nadciśnienie, pewnie dużo pije. Mój los średnio go interesuje, ale wiem, że dla niego przez chwilę stałem się alkoholikiem.

Dobrze. Rozpoznanie grzechów dokonało się. Lekarz w białych szatach, otoczony często jak modlący się Żyd w synagodze wieloma księgami staje się współczesnym szamanem wioskowym. Zamiast kolorowych szmat ma na sobie biały kitel, zamiast kadzidełek – stetoskop, zamiast ziół – recepty na leki.

Wchodząc do przychodni, wkraczam w świat wiedzy, racjonalizmu, czystości, ale jednocześnie, i wiem o tym doskonale – w krainę niedopowiedzeń, nieracjonalności, błędnych hipotez.

Lekarz, wypisując nam pokutę w formie recepty, staje się Bogiem, zmazującym nasze grzechy.

Każde nam odprawiać zdrowaśki trzy razy dziennie po jednej tabletce.

Pamiętajmy jednak, ze tak jak w przypadku grzechów nie chodzi o pacierz lub wizytę w częstochowskim klasztorze, ale o naprawienie złych uczynków, tak w przypadku tabletek nie chodzi, by to one nas wyleczyły, lecz tak naprawdę my sami!!!

Na terapeutyczny efekt wpływa nie tylko pozytywne nastawienie do lekarza i ordynowanej przez niego terapii, lecz także inne, zdawałoby się mało istotne czynniki, jak choćby kształt i kolor tabletki.

Interesujące wydają się w tym kontekście wnioski, do jakich doszli kanadyjscy naukowcy z Pacific Parkinson’s Research Center w Vancouver. Zdaniem badaczy, najlepiej jest poinformować pacjenta, iż posiada on ok. 75 proc. szans na wyleczenie. W tym momencie pojawia się silna motywacja. Przekazanie pacjentowi informacji o 100 proc. szans wydaje się antyskuteczne. W psychice chorego nie powstają żadne istotne reakcje motywacyjne.

Wszystko tkwi w potędze naszych słów i naszej wiary. Pamiętajmy o tym, dzwoniąc szósty raz na recepcję do przychodni, ale te pipy pewnie znowu odłożyły słuchawkę.

Kinsey Wolanski wygrała Ligę Mistrzów

Oglądałem finał Ligii Mistrzów Tottenham-Liverpool na mieście. Nudziłem się straszliwie. Widowisko uratowała Kinsey Wolanski, wbiegając w skąpym stroju na boisko. Szybko zaczęło jej przybywać fanów na Instagramie. Nie cieszyła się długo, bo portal zablokował jej konto. Ale i tak pani przejdzie do historii.
Może nie jestem tak atrakcyjny jak pani Wolanski, ale gdzie dziś jest jakiś mecz?

Na marginesie: Liverpool wygrał 2:0.

Źródło zdjęcia: Rzeczpospolita

Nie każdy ksiądz to pedofil, inni mają kobiety

Nie każdy ksiądz jest pedofilem, niektórzy prowadzą udane życie seksualne u boku kobiet, z którymi mają dzieci. Uwaga ma przekłuć pełen pompatyczności balon debaty publicznej. Roi się w niej od słów “przerażający”, “wstrząsający”, “szokujący”, a dotyczą filmu Tomasza Sekielskiego “Tylko nie mów nikomu”.  Film traktuje o pedofilii wśród kleru. Opowiada o nas.

 

W Polsce jest ok 30 tysięcy księży i 36 tysięcy stomatologów. Nikt nie mówi o zboczeniach seksualnych wśród dentystów. Dlaczego?

 

Nie obowiązuje ich celibat. W Kościele katolickim trwa, bo to się tej instytucji opłaca. Chyba nie muszę pisać dlaczego? Czy film Tomasza Sekielskiego. “Tylko nie mów nikomu” doprowadzi do wyroków za już dokonane czyny pedofilne oraz czy zmusi Kościół do wypłaty odszkodowań? Możliwe. W Stanach Zjednoczonych Kościół katolicki od 1994 roku wydał 1,4 mld dolarów na odszkodowania w ramach zadośćuczynienia ofiarom pedofilii.

Czy Kościół wypracuje procedury zniechęcające do zachowań dewiacyjnych? Jak w przyszłości będzie reagował na pedofilię w swoich szeregach? To już zależy od papieża Franciszka. Czy wyśle na przymusową emeryturę w odosobnieniu o “chlebie i wodzie” kilku polskich biskupów, którym zarzuca się krycie podwładnych skazanych za pedofilię?

 

Raport fundacji “Nie lękajcie się” wymienia 22 biskupów zaangażowanych w krycie pedofilów.

 

Lekarze stomatolodzy w ramach Naczelnej Izby Lekarskiej nie mają Lichenia, radia “Maryja”, ani rzeczywistych wpływów w większości polskich gmin. Dochodzimy do sedna. To my Polacy, wierzący, ateiści, zachowujemy się wobec pedofilii w Kościele jak dziecko skrzywdzone przez opiekuna, ojca. Spodziewaliśmy się miłości i opieki, ale nie o tego typu troskę nam chodziło. Dosłownie i w przenośni.

Upoważniliśmy Kościół, szczególnie za pontyfikatu Jana Pawła II, do przewodnictwa patriotycznego, moralnego, duchowego. Jego ludzi wpuściliśmy do szkół i na uroczystości państwowe, a teraz jesteśmy zdziwieni, że przewodnik wyposażony we wszystkie przywileje, nie obciążony obowiązkami – wymknął się spod kontroli.

 

W Kobyłce koło Warszawy ksiądz zmuszał do seksu upośledzoną umysłowo 13-latkę. Część parafian stworzyła grupę modlitewną w intencji księdza. Czy problem pedofilii to na pewno tylko problem kapłanów i biskupów?

 

Wspomniana fundacja podaje, że za pedofilię skazano 63 księży.  Nawet jeśli skazanych powinno być trzy razy więcej duchownych, to pewnie i tak byłoby ich mniej niż murarzy, ślusarzy i rolników,  spośród których pochodzi najwięcej sprawców tego typu przestępstw.  Nikt przecież nie domaga się zaprzestania budowy domów i zaorania upraw.

Krótką rozprawę między trzema osobami, Panem, Wójtem a Plebanem” Mikołaja Reja wydano w 1543 roku.

Tak, ważny jest nasz udział w wyborach.

I leczenie zębów.

 

 

 

Fot.: Kadr z filmu “Imię róży”, na zdjęciu: Christian Slater, Valentina Vargas