Pociągnąć do zaniechania

Nie mogę się zdecydować, mam być maszynistą, dziennikarzem czy nauczycielem niemieckiego. Sprzątnijmy z mózgu te nędzne dylematy. Do dziś nie wiedziałem, że moim powołaniem jest praca w Radzie Reklamy, ze szczególnym uwzględnieniem komórki o nazwie Komisji Etyki Reklamy. Ten kluczowy dla gospodarki element rozpatruje bowiem skargi oburzonych konsumentów na treść i formę reklam, które naruszają, obrażają, wprowadzają w błąd. Szczęśliwy pracownik jednostki zapoznaje się z takimi pismami oburzonych przedstawicieli suwerena:

 

Reklama płatków Cini Minis promuje kanibalizm. Płatek śniadaniowy zjada drugi płatek śniadaniowy tego samego rodzaju. Reklama promuje również złe zachowania takie jak lizanie drugiej osoby bez jej zgody, kruszenie podczas lizania oraz bekanie.

 

Reklama piwa Żywiec, czerwona litera Ż na białym tle. Podpis “Tu się gra o Ż” została opublikowana w momencie, kiedy prezydent Gdańska Paweł Adamowicz walczył o życie. (…) Mniej więcej godzinę po publikacji reklamy prezydent Adamowicz zmarł.

 

W związku powyższymi naruszeniami fundamentów zdrowej tkanki reklamowej rodzą się następujące pytania, wnioski i postulaty:

– Skąd reklama piwa Żywiec wiedziała, że prezydent Adamowicz umrze i kto za tym stoi. Bo kto, to wiadomo, ten w mundurze Wehrmachtu na okładce “Sieci”, ale dlaczego jest to ukrywane?

– Szefem egzekutywy reklamowej jest mój kolega ze studiów Jarek Kończak. Nieładnie tak zapominać o starych kolegach i nie zaproponować im harówy od świtu do nocy polegającej na czytaniu postulatów Polek i Polaków za marne jakieś 10 tys. zł miesięcznie plus Opel Insignia w pakiecie.

– Proponuję Komisji Etyki Reklamy odłożyć na chwilę pochylanie się nad reklamami środków na grzybicę pochwy, popuszczanie siku i kredytów na 900% RRSO. Oto pojawiło się prawdziwe zagrożenie – załączona reklama daje do zrozumienia, że śniadanie składające się z bagietek posmarowanych Ramą mam zjeść w towarzystwie kurwy.

 

To już nie ma porządnych kobiet? Zwykłem spożywać śniadanie w towarzystwie mojej żony Grażyny i są to najwspanialsze chwile poranka, toteż wyrażam głębokie oburzenie treścią reklamy i domagam się pociągnięcia Ramy do zaniechania. Prośbę swą uzasadniam tym, że z kurwami nie jadam śniadań. Tamarę odwiedzam wyłącznie popołudniami i tylko, jak żona ma drugą zmianę.

 

Źródło cytatów i inspiracji: NIE, nr 17-18, 2019

Kwiaty Polskie

Podsumowanie eksperymentu społecznego. W zeszłym roku wystawiłem na klatkę na piętrze u mnie w bloku kilka kwiatków na starym drewniano-metalowym stojaku.
Najpierw zniknął aloes, co wytłumaczyłem sobie, że może sok z rośliny uratuje komuś życie, pomagając zagoić rozbabraną ranę.

Kilka dni temu nóg dostał stojak. Dał radę w okresie Sturm und Drang mojego życia i kilku przeprowadzkom. Przegrał z “wziąłem, bo stało, więc co miałem nie wziąć”.

A dziś rano rozpłynął się kwiat w dużej doniczce.

Na przyblokowym skwerku posadziłem dwa świerki. Te zaraz uschną bynajmniej nie od suszy, bo je podlewam, ale pod naporem psich sików, przy czym nie odnoszę się tu do psów.

Pooooooooooolska, biało-czerwoni!

Źródło grafiki: NIE, nr17-18/2019

Janosik po pisowsku, zabrać biednym, dać wszystkim

Rząd zamierza wypłacić nasze pieniądze z OFE do IKE, obciążając je 15%(!) opłatą przekształceniową, choć bardziej można nazwać ją podatkiem lub haraczem, żeby nie użyć innego słowa. Nas, właścicieli pieniędzy, nikt o zdanie nie pyta. Jednocześnie według najnowszego sondażu, bodaj “Polityki” PiS ma kilkanaście punktów procentowych nad KE.
– Czy PiS jest taki silny?
– Czy opozycja pod szyldem KE nie ma nic do przekazania Polakom, poza byciem antypisem?

A może wyjaśnia się, czemu kolejne rządy traktują edukacją po macoszemu. Po co wnikać w rozumienie takiej zależności, że rząd właśnie pod postacią “piątki Kaczyńskiego” wypłaci ludziom ich własne pieniądze, które miały być na emeryturę?

Notre Dame podpalona przez Boga

Ogień nadtrawił znaczną część katedry Notre Dame w Paryżu.
Kiedy palił się Most Łazienkowski i hala spożywcza na Białołęce, nikt nie stał murem za warszawiakami.
W tym przypadku to jednak normalne, bo jednak w płomieniach stanęła Notre Dame, jeden z głównych symboli Europy, bo chrześcijański, bo francuski, bo “Dzwonnik..” Victora Hugo, i do Montmartre’u tylko godzinę spacerem.

Kiedy Niemcy obracali w popiół, gruzy i kikuty Warszawę, nie było Facebooka, więc ówczesna obojętność Europy w 1944 roku wobec tragedii Warszawy jest oczywiście całkowicie zrozumiała.

Dziś wszyscy jesteśmy Francuzami i tak przynajmniej przez tydzień, góra dwa.

Katedra po Rewolucji Francuskiej popadła w ruinę, bo przecież nastała nowa epoka humanizmu, rozumu, nauki. Ożywił ją swoimi utworami Hugo. Dziś pod ciężarem ognia iglica się zawaliła.

Europa trochę stoi na rozdrożu rozdarta między Brexitem, napływem uchodźców, brakiem wyraźnego kierunku. Chrześcijaństwo się cofa, naukę nadgryzają płaskoziemcy i antyszepionkowcy.

Europie brakuje idei, z której wyrosła Notre Dame. Nie widać ani Chrystusa, ani Woltera. Ale niektórzy z obozu Prawa i Sprawiedliwości upatrują się w pożarze paryskiej katedry kary bożej. Tylko ciemność trzyma się mocno.

Strajk nauczycieli

Przez Polskę przetacza się strajk nauczycieli. Pedagodzy pod szyldem Związku Nauczycielstwa Polskiego domagają się: 1 tys. zł podwyżki na nauczyciela, większych nakładów na edukację, zamiany sposobu oceny nauczycieli oraz – po pierwsze i ostanie – odwołania minister Anny Zalewskiej. Czy coś ugrają?

 

Nauczyciele zarabiają około 10-15 procent poniżej średniej krajowej. Krytycy strajku zwracają uwagę, że pedagogom się w głowach poprzewracało, bo przecież mają ferie zimowe, świąteczne i dwa miesiące wakacji, więc niech siedzą cicho i nie wymyślają głupot. Odwróciłbym tę krytykę. Dlaczego zatem, skoro belfrzy żyją jak pączek w maśle, oskarżyciele sami nie staną przy szkolnej tablicy?
Wpadł mi do głowy cytat z “Moulin Rouge” Pierre’a la Mure: “Dlaczego ludzie, którzy nie lubią się uczyć, starają się tak ośmieszyć naukę, a wychwalać nieuctwo, jak gdyby ono było czymś trudnym do zdobycia?”. Oprócz nieuctwa dodałbym tu zestaw takich zalet jak zawiść, zazdrość, bycie psem ogrodnika. A może po prostu jest to postawa życiowa sprowadzająca się do światopoglądu niewykraczającego poza płot mojego domu?

Tak czy inaczej, to nie jest zdrowy stan, że ludzie, którzy często dzieciom, młodzieży poświęcają więcej czasu i uwagi niż rodzice oraz przygotowują do zawodowego życia w społeczeństwie, zarabiają mniej niż kasjerzy w Lidlu.

Relacja między przeciętnym wynagrodzeniem w edukacji a przeciętnym wynagrodzeniem w całej gospodarce spadła z ok. 105 proc. w 2013 r. do 97 proc. w 2018 r. A ten spadek nie docenia relatywnego spadku pensji nauczycieli w sektorze publicznym, bo grupa „edukacja” zawiera w sobie też wielu pracowników sektora prywatnego. Innymi słowy, nauczyciele w szkołach publicznych nie załapali się na wielką falę podwyżek płac ostatnich dwóch lat. Dość naturalne jest, że w takiej sytuacji dochodzi do strajku, tym bardziej, że nawet w 2013 r. nauczyciele w Polsce zarabiali mniej (w relacji do średniej krajowej dla osób z wyższym wykształceniem) niż w innych krajach OECD i dużo mniej niż w Niemczech. [3]

 

Dochodzimy do kwestii najważniejszej. Czy rzeczywiście polska szkoła przygotowuje do pracy w rzeczywistości XXI wieku? Rząd wie, że nie, bo Ministerstwo Przedsiębiorczości zapytało o to samych nauczycieli. [1]
Głównym grzechem polskiej edukacji jest promowanie powierzchownej nauki, co przekłada się na słynne: zakuć, zaliczyć, zapomnieć.
Polska szkoła zabija rozwiązywanie problemów i krytyczne myślenie. Sam się o tym przekonałem, kiedy syn trzecioklasista w gimnazjum, odrabiając prace z polskiego, wzbraniał się przed podaniem własnym wniosków, bo “to nie spodoba się pani”, bo “tata, to nie w naszej szkole”.
Szkoła płynie w koleinie krytykowanych przez siebie bryków i gotowców, ale sama boryka się z problemem wyjścia poza schematy.

Tradycyjny model edukacji oparty na linearno-encyklopedycznym wkuwaniu i mający swe korzenie w XIX wieku trzyma się bardzo mocno. Tymczasem współczesność z wyzwaniami takimi jak zastosowanie sztucznej inteligencji w gospodarce, internet 5G, biotechnologia stwarza nowe wyzwania. Często są nawet one nieznane.

Postawienie na interdyscyplinarność w nauczaniu przedmiotów matematyczno-przyrodniczych, humanistyczno-społecznych wydaje się kwestią pilącą. Wiąże się z tym nie tylko zmiana programów szkolnych, ale także zasad finansowania szkół i wynagradzania nauczycieli tak, by dobrzy i skuteczni pedagodzy (wychwowujący olimpijczyków, laureatów konkursów, zawodów, uczniów odnoszących sukcesy w nauce, sporcie, literaturze, sztuce) zarabiali pieniądze ograniczone tylko decyzją dyrektorów szkół, nie zaś przepisami prawa.

 

Szkodliwy jest też podział na przedmioty – wiedza powinna być przekazywana interdyscyplinarnie, w ramach projektów albo pracy kilku nauczycieli jednocześnie z grupą. [1]

 

O tym ani Związek Nauczycielstwa Polskiego, ani rząd nie dyskutują. Tymczasem tematem dyżurnym pozostają podwyżki dla nauczycieli. Szef ZNP Sławomir  Broniarz próbuje załatać małe dziury, ale nie widzi lub o tym nie mówi, że cały system przecieka.
Z terminem strajku wpuścił nauczycieli na minę i ułatwił zadanie rządowi PiS. Ten ze strajkujących w czasie egzaminów gimnazjalnych i ośmioklasistów nauczycieli próbuje zrobić “wrogów ludu”. To nie zmienia faktu, że jednym sposobem sprawowania rządów przez PiS jest rozdawnictwo pieniędzy, które wcześniej obywatele do budżetu oddali.
PiS nie rozwiązuje problemów. Szuka winnych kłopotów i obrzuca ich błotem, przy okazji tworząc rzeczywistość ze wsi potiomkinowskiej.[2] Kilka dni temu porozumienie między rządem a nauczycielską “Solidarnością” podpisał Ryszard Proksa, działacz PiS. Wczoraj Beata Szydło powiedziała, że strona związkowa odrzuciła propozycje rządu, ale żadnych nie przedstawiła.

Rząd chce w oczach rodziców zohydzić nauczycieli, wziąć strajkujących głodem (za czas strajku nie dostaje się wynagrodzenia). Może mu się to udać, bo ZNP źle rozpoznał problemy polskiej szkoły i jej kadry. Główna (Nie)odpowiedzialna za stworzenie tego bajzlu i zupełnie trzeciorzędną reformę edukacji ucieka z okrętu na  brukselską synekurę. Grunt to narobić bałaganu i wyjść z pokoju, zachowując wrodzoną butę, ignorancję, dyletanctwo.

A strajk? Na razie remis. Podwyżek nie ma, protest trwa. Nawet jak dziś nic on nie da, to pokazuje, że w polska edukacja służy za inscenizację w skansenie.

[1] Rząd zlecił raport o szkole. Oto główne grzechy polskiej edukacji, Klara Klinger, Gazeta Prawna, 27.03.2019
[2] Autodestrukcja PiS, Joanna Siedlecka, Polityka, 09.04.2019
[3] Strajk nauczycieli był oczywisty, Spotdata, 08.04.2019

Rozkapryszony jak Anglik?

Jest 21 marca 2019 r. Godzina 11.13. Czy o tej porze Wielka Brytania opuszcza Unię Europejską? O takich dzieciach mówi się, że to “rozkapryszone bachory”, przy czym nie jest to wina dzieci.
A co powiedzieć o Zjednoczonym Królestwie? Osobowość dwubiegunowa? Narcystyczna? Zaburzenia osobowości? I gdzie podział się sprawca tego bałaganu, David Cameron? Co ma ciekawego do powiedzenia?

“Wyjazd we dwoje i inne opowiadania” Maria Mostowska [RECENZJA]

We wstępie do “Wyjazdu we dwoje i innych opowiadań” Marii Mostowskiej Jan Hartman rekomenduje książkę: “Opowiadania Mostowskiej są, owszem, i o tym, “jak do się lgną dorośli”, lecz także o innych ważnych rzeczach. O artystach i niby-artystach, o zmaganiach z biurokracją, o durnocie codzienności i codzienności uroku. O tym, jak to się w życiu coś udaje i nie udaje, coś się zapętla i powraca albo gubi bezpowrotnie. Dobrotliwie, z lekka ironicznie, stylistyką łączące jakby czeski nostalgiczny humor z angielską dowcipną przenikliwością. Każda powiastka jest miniaturką celnie i wdzięcznie oddającą mały kawałeczek życia. Życia widzianego konkretnie i z bliska, oglądanego czułym i rzeczowym okiem inteligentnej kobiety”.

 

Dzięki opinii Hartmana sięgnąłem po książkę, ale nie znalazłem w niej tego, co krakowski filozof. Najlepsze teksty autorka dała na początek, w tym tytułowy “Wyjazd we dwoje”. Realne spotkanie do tej pory wirtualnych, internetowych kochanków jak w soczewce skupia sens lub – raczej – bezsens naszych codziennych aktywności. Chodzimy do kina, studiujemy, jeździmy do spa, romansujemy w nadziei, że gdzieś za rogiem czai się istota życia, ale zamiast sedna pokazuje się wykrzywiona w szyderczym uśmiechu maska klauna. O tym samym traktuje równie dobre opowiadanie “Wszyscy kochankowie Matyldy”.  Apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale w lodówce już pusto.

“Cleanologia” ma pokazać absurdy biurokracji i nadmiaru legislacji, ale tonie w kliszach, schematach i szeleszczących papierem dialogach. “Juanita” – przekombinowana i przegadana, “Lunapark” – fajny pomysł na obraz społeczeństwa; opowiadaniu zabrakło jednak głębi ostrości, natomiast – podobnie jak “Cleanologia” – utknęło na mieliźnie stereotypów.

Na dzisiejsze standardy opowiadania Mostowskiej bardziej nadawałaby się na opowiastki blogowe niż na półkę z literaturą.
Hartman we wstępie zauważył, że  kiedyś opowiadania pisali klasycy: Gogol, Maupassant, Joyce. Mostowska przełomu nie dokonała.

 

Daję trzy w sześciostopniowej skali.

„Wyjazd we dwoje i inne opowiadania”, Maria Mostowska, Jirafa Roja, Warszawa 2011

Na bezrybiu i “Colombiana” ryba

Minął styczeń, a do tej pory nie obejrzałem filmu, który mógłbym umieścić w tegorocznej edycji najlepszych filmów 2019 roku.

“Colombianę” z Zoe Saldaną można obejrzeć z dwóch powodów: Dla urody, gry i gibkości odtwórczyni roli głównej oraz dla zaskakującego zakończenia. Sam scenariusz (m.in. w wykonaniu Luca Bessona) ma kilka ostrych zakrętów, ale mimo nich prowadzi do przewidywalnego, choć powtórzę, oryginalnie podanego finału.

Na drugim biegunie znajduje się serial “Pachnidło”. Po obejrzeniu tego filmu czuję się podwójnie zniesmaczony. Moim zdaniem, scenarzyści chcieli, żeby widz uznał ten film za z gruntu niemiecki. Obraz obfituje w przemoc, zdradę, deprawację, które mają być stałym elementem człowieczeństwa, ale te mroczne strony życia ludzi nie są w żaden sposób złagodzone lekkością śmiechu, dystansem ironii, oparami absurdu. Film wzrusza jak buty z Deichmanna.
Nie wynika to z braku talentu scenarzystów, bo wyobraźni i warsztatu im pewnie nie brakuje, ale z celowości zabiegu prowadzącego w krainę Sodomy i Gomory, bo oni właśnie chcieli, i tu drugi powód, czemu film mnie odrzucił, żeby widz serial uznał za typowy produkt niemczyzny. Niech każdy sobie dopowie, co to znaczy.

Z braku nowych inspiracji wróciłem do “Czasu mroku”. Gary Oldman zagrał nie tylko genialnie, ale i odstawił pewnie rolę życia.

Możecie mi podać tytuł dobrego filmu? W kinie? Na platformach internetowych?

 

Danse Macabre

Powiosłuję troszkę pod prąd. Mam już dość tej lukrowanej, mdłej żałoby i dobrze, że się skończyła. Prezydent Gdańska został w bestialski sposób zamordowany. Nie wpisuję się do księgi kondolencyjnej. Nie zamarło mi serce, ani się nie złamało. Słyszałem nazwisko Adamowicz wcześniej, ale w żaden sposób nie łączyłem go ze sprawami krajowymi, własnym losem. Jeśli śmierć Adamowicza mnie obchodzi, to – sprowadzając do spraw publicznych – to wyłącznie pod kątem motywów sprawcy, bo zabicie prezydenta Gdańska, miejsce i czas, sposób zadawania ciosów, słowa i gesty wykonane przez sprawę na scenie podczas imprezy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy rodzą wiele pytań. O mowie nienawiści skreśliłem parę słów poniżej.

 

 

W kondukcie żałobnym trumnę z Adamowiczem nieśli prezydenci miast z Platformy Obywatelskiej lub z PO związani. Nie wiedzieć czemu, portal NaTemat upatruje w tym “wzruszającego gestu”. Zresztą w ostatnich dniach mało który gest nie jest poruszający, wzruszający, chwytający za serce, wyciskający łzy.

Wzruszony to byłbym, gdyby trumnę nieśli gdańscy bezdomni, nie zaś koledzy i satelici Platformy Obywatelskiej. Kamery uchwyciły smutne miny i trud współczesnych Chrystusów.
Córki prezydenta wspominają w listach do taty wspólne chwile z nim. Czemu te intymne wspomnienia zostają od razu podane do wiadomości publicznej, trudno zrozumieć. A może przeciwnie – łatwo. Opozycyjne partie na czele z Platformą Obywatelską i pobratymczymi mediami, znalazły swojego męczennika i bohatera. Postanowiły się pogrzać w jego tragicznej śmierci, piętnując pisowską mowę nienawiści, uprawiając propagandę współczucia.

Na prezydenta Pawła Adamowicza został wydany polityczny wyrok. On miał zniknąć z życia publicznego. Instytucje podległe politykom realizowały ten wyrok, on nie miał być prezydentem, nie miał być osobą godną szacunku. To wszystko układa się w jedną całość, nie sposób tego zignorować, przejść do porządku dziennego

– mówił dziś w “Śniadaniu w Polsat News” Jan Grabiec, rzecznik PO.

PO powiela narrację PiS uprawianą po tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego, którą Prawo i Sprawiedliwość wykorzystało do powiększenia i scementowania własnego elektoratu. Tą droga próbuje iść PO, ale prezydent Adamowicz nie grał pierwszych skrzypiec w polityce krajowej i nie zginął pod Smoleńskiem, więc będzie trudniej niż w przypadku prezydenta Lecha Kaczyńskiego rozgrzać ogólnopolskie emocje.

Tylko od PO zależy, czy śmierć kolegi wykorzysta jak PiS do organizowania miesięcznic, wydawania książek, kręcenia filmów, obrad komisji sejmowych i ministerialnych badających przyczyny zamachu. Czym by się wówczas różniła od łopatologicznego cynizmu PiS? Niczym? Wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz z PO już orzekł, że był to mord polityczny.

Z tego samego powodu pisowskie media na czele z “Gazetą Polską”z jednej strony czarują swój elektorat, nazywając słusznie morderstwo Adamowicza zwykłym bestialstwem, ale na wszelki wypadek asekurują się, że na miejscu Adamowicza mógł znaleźć się każdy inny polityk, czyli Adamowicza szkoda, ale i szkoda, że to nie naszego usiekli.
Jak Kali zabić krowa, być dobrze, jak Kalemu – być źle.

Była to osoba niezrównoważona psychicznie, chciała zrobić coś medialnego. Nie chciałbym, żeby ktokolwiek wykorzystywał tę sprawę politycznie. Ja bym zadbał o to, żeby z punktu widzenia bezpieczeństwa takie sytuacje nie mogły się zdarzać lub były dużo rzadsze

– ogłosił poseł PiS Waldemar Buda, też “Śniadaniu w Polsat News”.

Prezydenci miast rządzeni przez PO oraz z nią kojarzonych ogłosili miejskie żałoby narodowe, ale nikogo poza politykami tak naprawdę to nie obchodziło, bo w Warszawie imprezy taneczno-rozrywkowe odbywały się, jakby nic się nie stało. I w sensie politycznym nic się nie stało, “Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, wygrałoby je Prawo i Sprawiedliwość. Oprócz partii Jarosława Kaczyńskiego jeszcze tylko trzy ugrupowania znalazłyby się w Sejmie. Prawo i Sprawiedliwość znacznie wyprzedza kolejną na podium Platformę Obywatelską – PiS zdobywa poparcie 39 proc. ankietowanych, Po – 22 proc.” (RP.pl, 18.01.2019)

Podobno Adamowicza upamiętnił też Parlament Europejski ustami jego przewodniczącego Antonio Tajaniego. Temu politykowi Adamowicza będzie bardzo brakowało, więc nakazał opuścić do połowy polską flagę przed Parlamentem Europejskim. Nie sposób nie zgodzić się z NaTemat.pl, że to “piękny gest”.

Media na bohaterkę numer 2 zaraz po Batmanie, czyli kogoś w rodzaju Rachel Dawes, mianowały Magdalenę Adamowicz. Do jej zasług należy wykładanie na wyżej uczelni i posiadanie córki na uczelni w USA.

Nie chcąc wyjść na nieczułego buca, uprzejmie zapewnię, że jestem przeciwny mowie nienawiści, mając jednocześnie pewność, że walki gladiatorów politycy podgrzewają celowo. Spora grupa Polaków daje się wprowadzić na piach Koloseum, naparzając się słowami. Reżyserzy widowiska mogą spokojnie podnosić składki na ZUS. Z edukacji robią podupadły skansen, wtórnymi analfabetami wykształconymi na obrazkach z Facebooka łatwiej się rządzi. Z polityki zagranicznej czynią pośmiewisko; świat staje się dwubiegunowy w zwarciu między Chinami a USA, z Unii wychodzi jej znaczący członek, a polskie władze w swoich schizofrenicznych wizjach chcą z nas uczynić przynajmniej regionalne mocarstwo.
Z kwestii ochrony środowiska rechoce się rubasznie, spychając je na półkę w sam raz dla lewaków, pedałów i ekologów.

W “Epitafium dla Włodzimierza Wysockiego Kaczmarski śpiewał:

Na dole, na dole, na dole
Szklanka wódki i razowy chleb na stole!
I my wszyscy, tam – i tutaj
Tłum rozdartych dusz na pół,
Po huśtawce mdłość i smutek
Choćbyś nawet co dzień walił głową w stół!

Zajmijmy się poważnymi sprawami, nienawiść sama zniknie.

 

Źródło rys: NIE, nr 3, 18-24.01.2019, obraz: “Chochoły, Stanisław Wyspiański

 

Czytaj też:
Pogrzeby niczego w Polakach nie zmieniają, a co najwyżej dają paliwo do nowych sporów [FELIETON]