Dziewczyno, nie uciekniesz od przeznaczenia, cz. III

Zawsze mu się wydawało, że życie będzie miał inne, obfitsze, bogatsze, niezwyklejsze niż wszyscy. (…) Zdawało mu się przez chwilę, że wszystko rzeczywiste odbyło się wówczas, piętnaście lat temu, a on nic o tym nie wiedział. Tyle starań i wysiłków włożył w następne lata życia, tak wyczerpały go one, i teraz dopiero dostrzega, że były one prochem. Nic mu z nich nie zostało, nawet wspomnienie ówczesnego szczęścia dzisiaj dopiero zdobył. Zobaczył jak na dłoni, że, jak się to mówi w mieszczańskich rodzinach, zmarnował się. Wielki to grzech nie umieć spostrzec własnego szczęścia.
Jarosław Iwaszkiewicz, Panny z Wilka.

– Miłość jest jedynym ludzkim dobrem, po stracie którego czujesz rozpaczliwą pustkę – pomyślał Rafał siedząc w metrze. Wracał do domu na Grochów z pracy na Mokotowie, a i po późniejszej wizycie u córeczki Zuzi. Ciekawe, czy naprawili te latarnie na Kutnowskiej, wczoraj nie świeciły.

-To znaczy czujesz pustkę nawet nie po stracie, choć na początku też, czyli przez pierwsze dwa lata. Ale jak dwa lata miną na płaczu, modlitwach i nadziei, zdajesz sobie sprawę, że rozpacz wynika ze straty nie do powetowania. Żadna inna, choćbyś spotkał się z tysiącem dziewczyn z Badoo, z Sympatii, skądś, nie wywoła huraganu w twoim życiu. Tęsknisz za  wiatrem, ale on nie nadchodzi. Już się wywiało, bryza będzie głaskać? Może wysokie fale z odejściem Marty opadły i już nie wrócą?

w tym domu przy Madalińskiego w Warszawie Marta wychodziła na balkon, żeby palić mentolowe Pall Malle

Czemu, do cholery, gadki innych kobiet wydają się Rafałowi takie jałowe? Te rozmowy na kawkach w Starbucksie. On mnie zostawił, nie płaci na dzieci i takie tam. Istnieję, bo mąż odszedł. Rafał chce wierzyć Alicji Majewskiej. Nie zgadza się, że wszystko w miłości już było i teraz patrzeć tylko wzrokiem ponurym. Dla niego życie teraz to knajpa portowa, dla niej ocean, ale gdzie ona jest, co to na morza z nią wypłynie. Co za niesprawiedliwość. Gdy Rafał był z Martą, nie było dla niego oceanów nie do przepłynięcia, lądów nie do zdobycia. Wyspy Wielkanocne, proszę bardzo.  Emocje Rafała zwiedziły już cały świat, co to się dziwić, że nudziły go kobiety, z którymi umawiał się w Starbucksie.

Wspomnienia blakną w pamięci, o czym Rafał był przekonany, bo przecież od rozstania z Martą minęło dwadzieścia pięć miesięcy i osiemnaście dni. W międzyczasie rozwiódł się z Anką, która nie zachwyciła się faktem, że jej mąż będzie miał dziecko z “ta kurwą”.
“Zanim zrozumiesz, jak bardzo kochałeś ją, ona zapomni smak twych rąk” – wyrwały go z zamyślenia słowa piosenki Varius Manx radia ZET Gold.

Na stacji “Racławicka” gitarzysta grał i śpiewał “List do M.”. Dźwięk niósł się doskonale po podziemiu.

Jego druga córeczka Zuzia skończy niedługo trzy lata, był u niej dziś na Mokotowie. Marta siedziała w kuchni. Paliła Pall Malle zielone. Okno wychodziło na Madalińskiego. Na dole zatrzymał się autobus.
– Oooo, książę się zjawił po tygodniu –  zauważyła mama Zuzi.
– Weź, po co mam przychodzić częściej, jeszcze się nadzieję na któregoś z twoich absztyfikantów.
– Tobie krowę by podstawić, to byś brał – agresywnie odparła  Marta.

Rafał z powodu “niezgodności charakterów” nie mógł z  nią mieszkać. Zresztą, co dzień oskarżała go o zdradę i chęć powrotu do żony, co utrudniało skuteczną komunikację. Poza tym sąsiedzi chcieli podsłuchiwać ich rozmowy, ale nie wysłuchiwać karczemnych awantur wzywać policję i opowiadać, co też dzieje się w mieszkaniu za tekturowymi drzwiami.

“Następna stacja “Politechnika”” powiedział megafon w pociągu metra. To było jak wczoraj. Wtedy w Mokpolu na Dąbrowskiego kupował nóżki wieprzowe w galarecie, chleb, Dębowe Mocne, mleko dla Zuzi. W cukierni Haliny Kryś brał pączki dla Marty, a w warzywniaku włoszczyznę na rosół własnej roboty na kurze, wołowym i indyku.
Dopadły go słowa “Białym latawcem”, że sen się skończył, ale nie minął. On ją woła, ona nie słyszy.

– Romuś, ty na kolegów masz czas, a do domu nie wracasz – w tym samym czasie wyrzucała Marta przez telefon nowemu partnerowi, którego jeszcze niedawno był chłopakiem jej kosmetyczki.