Patointeligencja

Absolwenci warszawskiego Batorego narzekają na swój pożałowania godny los – mieszkanie w trzypiętrowym domu, wakacje all inclusive i zajęcia pozalekcyjne. Z obrzydzeniem d…ją koleżanki na wycieczkach, wciągają kreskę i piją Harnasia na ławce w parku.
 
Przy tym nędznym życiu idealnie wysmażone wydaje się bytowanie na kwadracie bez łazienki na Brzeskiej, pchanie palet przez Biedrę i użeranie się z klientelą z “patointeligencji”. Autentyczne życie zaprasza. Komornik, chwilówki i sterczenie w krzakach przy Wschodnim z butelką Tatry Mocnej – w pakiecie.
Ja, absolwent elitarnego praskiego – wiem, nie liczy się – XIX L.O. im Powstańców Warszawy, wyrażam głębokie oburzenie treścią i wymową utworu, ponieważ zawiera on wiele nieprawdziwych informacji. Kreski na wycieczkach nie wciągaliśmy. “Nie ma na to zgody Polek i Polaków”.
 
“Patointeligencja” trąci banałem w modnym, dobrze zaprojektowanym opakowaniu. Bananowa młodzież na rapowo. Prowokacja szyta, tylko cienkich nici nie dowieźli. Zabrakło dystansu, humoru też poskąpili, choćby i takiego jak na poniższym memie.
 
Jednowymiarowe, płaskie, bez odcieni. Jak nowy smartfon.
Bądź z bliskimi blisko na święta. Pokaż im, jak bardzo ich kochasz, kup…
Jingle bells.
Ale wyświetlenia lecą, kaska i sława też, i elo.

 

 

Jesteś bogiem

Mózg artysty przypomina teatr. Na scenie stoi muzyk, światła rampy omiatają go, mikrofon pod prądem, widzowie z wypiekami na twarzy czekają na koncert.
Artysta, rzecz oczywista, potrzebuje widzów, świateł, mikrofonu. Ale nade wszystko potrzebuje właśnie siebie samego, swoich wyobrażeń o teatrze, widzach, światłach, kiblach na zapleczu, zapachu trawy i potu. Te światy, rzeczywista sala koncertowa z tą stworzoną w mózgu, często nie mają ze sobą nic wspólnego.

Piotr Łuszcz “Magik”, jeden z założycieli Paktofoniki, swój teatr zamknął 26 grudnia 2000 r. Zamknął, skacząc z okna 9. piętra bloku w Katowicach. Zgasił światło. Nieczynne na zawsze. Zostawił kolegów i fanów z rozdziawioną miną i pytaniem: Dlaczego? 

Wydaliśmy płytę. Mamy bilety. No, stary obudź się.
O tym właśnie – jak dla mnie – jest film “Jesteś bogiem” o historii Paktofoniki. O zejściu na manowce i rozpaczy bliskich. Byliśmy, mogliśmy pomóc.
Kuba Wojewódzki napisał o filmie na Facebooku: Wczoraj widziałem film Leszka Dawida Jesteś Bogiem. Gorzkie kino, gorzkie losy, gorzkie bloki, gorzka miłość. Kurwa, w tym filmie nawet winda jest gorzka. Najlepsze polskie kino o współczesności od czasu Wszystko co kocham, Jacka Borcucha. Przy tej opowieści 8 mila to kolorowy komiks. Brutalnie magiczny film.
Albo ja mało wrażliwy na sztukę jestem, albo Kuba taki uczuciowy. Winda jest gorzka, w blokach na Grochowie też były takie. Gorzkich miłości życie dostarcza co drugiej, no, co czwartej polskiej parze. Rozklekotane autobusy i poloneza caro też pamiętam. Gorzkie jest, że na ścieżkach życia “Magik” pogubił się. Że czegoś nie udźwignął. Że będąc u szczytu sławy, siebie zobaczył na śniegu pod blokiem w Katowicach. Że mając żonę i małego synka, wybrał zgaszenie światła i rozebranie teatru.
To jest gorzkie.
Nieoczekiwany koniec przedstawienia.