Drzewo życia

Liczba drzew rosnących dziś na całej Ziemi jest szacowna na 3 biliony (bilion to tysiąc miliardów). Zgodnie z wyliczeniami zespołu prof. Crowthera musielibyśmy w szybkim tempie zwiększyć ją o kolejny bilion. Najwięcej miejsca o zalesiania – niezajętego przez pola uprawne ani miasta – mają Rosja, USA, Kanada, Australia, Brazylia i Chiny. (…) Niestety, nawet posadzenie najbardziej odpornych drzew na ogromnych obszarach nie wystarczy, bu uchronić nas przed najgorszym scenariuszem katastrofy klimatycznej. – To nie jest panaceum, lecz tylko jeden ze sposobów na walkę ze zmianami. Jeśli nie ograniczymy zużycia paliw kopalnych, nowe lasy spowolnią zmiany, ale ich nie zatrzymają – ostrzega prof. Jaroszewicz.

Zgadzają się z nim uczeni z ekipy prof. Crowthera – wyliczyli, że jeśli zadrzewimy 900 mln hektarów, ale nadal będziemy zwiększać produkcję gazów cieplarnianych w tym tempie, co obecnie, za 22 lata wrócimy do punktu wyjścia.  [1]

Proces przetwarzania drewna w papier pochłania tyle energii, że powoduje to emisję równie dużej ilości gazów cieplarnianych, co te zawarte fizycznie w papierze.

Drewno wbudowane w budynek zatrzymuje CO2 nawet na sto lat i więcej.

Płyty CLT złożone z mocno sklejonych warstw drewna. Są one tak mocne i odporne na ogień, że mogą zastąpić beton i stal w konstrukcjach budynków. Kanadyjskie firmy budują z CLT nawet 18-piętrowe wieżowce, a w Londynie ma powstać :drewniany: drapacz chmur o wysokości aż 30 m.

Najcenniejszy składnik drewna to tzw. nanoceluloza, której włókna są tak wytrzymało jak kevlar. Można ją wykorzystywać w produkcji farb, klejów, opakowań, pieluch, a nawet elektroniki – wylicza prof. Lars Berglund, dyrektor szwedzkiego Centrum Badań nad Drewnem im. Wallenbergów [1]
Liście drzew pochłaniają do 90 proc. promieni słonecznych, a cień przez nie rzucany schładza powierzchnię gruntu nawet o 20 st. C.

Amerykańska agenda rządowa US Forest Service wyliczyła, że jeśli drzewa rosną obok budynku w odpowiednim zagęszczeni u układzie przestrzennym, pozwalają zaoszczędzić energię zarówno latem, zmniejszając koszty klimatyzacji o 30 proc, jak i zimą, osłaniając ściany budynku przed wychładzającym je wiatrem, co z kolei zmniejsza koszty ogrzewania nawet o 50 proc. – wyjaśnia prof. Jaroszewicz.

Badania wykazują, że dobrze zaprojektowana zieleń miejska obniża poziom smogu o 10 proc. [1]
Najlepiej sobie z tym radzą klon polny, lipa drobnolistna, a przede wszystkim brzoza brodawkowata.

Większość wyliczeń podaję w oparciu o funkcję i możliwości brzozy o średnicy pnia 40 cm, wiek ok. 70 lat

Cień rzucany przez koronę drzewa w czasie upałów obniża temperaturę nawet o 20 stopni Celsjusza.

Korzenie mogą zatrzymać 6,6 tys. litrów wody deszczowej rocznie.

[1] Focus, nr 09/2019, wrzesień 2019

Ważne linki:

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1786912,1,co-moze-nas-uchronic-przed-globalnym-ociepleniem-drzewa.read?fbclid=IwAR0t5eQF6VkrAjfNdb0GVoj0y0DqEal6USXXhT-DpMo7fGSNkABWjx3xdjEhttps://www.welt.de/wissenschaft/umwelt/article196376099/Aufforstung-ist-laut-einer-Studie-am-effizientesten-gegen-Klimawandel.html?wtrid=socialmedia.socialflow….socialflow_facebook&fbclid=IwAR3kiBUeMvb2JtOmnz9VNPjcB0sG3RZG033iAKHOvJuLzSE1AfWa4j1ekQ0

Jaki był 2019 rok pod względem temperatur w Polsce?

Rok 2019 był najcieplejszym w historii pomiarów meteorologicznych w Polsce, a historia ta jest bardzo długa. Średnia temperatura dla obszaru całej Polski wynosiła 10,2 stopnia Celsjusza. Przekroczona została bariera 10 stopni – nigdy w historii tej wartości nie przekroczono. Do tej wartości należy się ustosunkować na tle okresu 1851-2020, czyli na tle okresu, który jest uznawany za czas instrumentalnych pomiarów prowadzonych równomiernie na tle całego globu, posługuje się nim IPCC. W tym przedziale czasowym nie znajdujemy w Polsce roku cieplejszego, a ostatnie dwie dekady są najcieplejszymi dekadami w historii pomiarów.

“Klimatolog: rok 2019 był pod względem temperatury dramatyczny “, wywiad z prof. Mirosławem Miętusem, 27.01.2020, Energetyka24.com

Pocztówki znad krawędzi

Anglia dopiero co tonęła w ulewnych deszczach. Australię trafiły pożary. W Polsce lato od kilku lat zaczyna się w kwietniu, po czym w czerwcu przechodzi w suszę i upały. Tegoroczny grudzień przypomina kwiecień niż świąteczne obrazki domów zasypanych śniegiem. Klimat się zmienia i co do tego nikt zdrowo myślący nie ma wątpliwości. Tylko co z tego?

Co robić, by powstrzymać degradację środowiska?

Koleje zamiast autostrad

Zielona klimatyzacja dla miast

Według Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO) ostatnia dekada, czyli lata 2010-19, była najgorętszą w historii globalnych pomiarów temperatury. [1]
Grenlandia dolała ponad 1 cm do wzrostu poziomu oceanu. Spełnia się najczarniejszy scenariusz. (…) Jeśli Grenlandia nadal będzie topnieć w takim tempie jak obecnie, to “pod koniec wieku będzie odpowiadać za podtopienia dotykające 100 mln ludzi – jedną czwartą z tych, których obejmie całkowity wzrost poziomu oceanu”. [2]

Niepokój ludzi towarzyszący zmianom klimatycznym wydaje się uzasadniony. Ale czemu kwestia katastrofy klimatycznej nie schodzi z czołówek gazet, skoro w XVI-XIX wieku Europę ścięła zimnem “mała epoka lodowcowa”. Przykłady bezprzykładnej suszy w historii też się zdarzały.
Anasazi to współczesna nazwa cywilizacji indian zamieszkujących południe obecnych Stanów Zjednoczonych. Najciekawsze są ich siedliska, miasta wykute w klifach skalnych, które zapewniały bezpieczeństwo. Czemu je opuścili około 13 wieku nie wiadomo. Teorie mówią o suszy spowodowanej zmianą cyrkulacji prądów morskich.

Dzisiejsze zmiany klimatyczne zatrważają, bo wyganiają nas z Edenu komfortu i przewidywalności w stylu: skoro jest zima to musi być zimno. “Sorry, taki mamy klimat”.


Ale nieprzewidywalność klimatyczna nie idzie w parze z nowożytną ideologią liberalno-kapitalistyczną, która (prawie) wszystko jest w stanie wyjaśnić, zbadać i przekuć w efektywne działanie. Kapitalizm obiecywał nieustanny wzrost dobrobytu napędzanego postępem technicznym i rosnącą efektywnością wytarzania. Droga na szczyt miała trwać wiecznie i zataczać coraz szersze kręgi ludności świata. I zatacza.
Okazało się jednak, że medal postępu z jednej strony – złoty, z drugiej pokazuje degradację środowiska, smog, góry śmieci i zmiany klimatyczne.

Za sprawą człowieka, który od wybuchu rewolucji przemysłowej dolewa do atmosfery coraz więcej gazów cieplarnianych, upadają kolejne kostki domina, a Ziemia zmierza do mniej sprzyjającemu życiu (przynajmniej takiemu, jakie znamy) “szklarniowemu” klimatowi.
Rekordowo duże stężenie gazów cieplarnianych w atmosferze
“Atmosferyczne stężenie dwutlenku węgla już sięgnęło poziomu sprzed 4 mln lat, z epoki pliocenu – piszą autorzy tekstu w “Nature” – i pędzi w stronę stężenia sprzed ok. 50 mln lat, z eocenu, kiedy Ziemia była o blisko 14 st. gorętsza od tej z czasów tuż przed rewolucją przemysłową”.
Tragiczna pułapka, w jaką wpędziliśmy ludzkość i inne gatunki – podkreślają autorzy – “wymaga międzynarodowego działania, a nie pustych słów”. [3]

Oczywiście na zjazdach, sympozjach i konferencjach nie brakuje pomysłów na odwrócenie niekorzystnych trendów na Ziemie. Są wśród nich:
– ograniczenie spalania paliw kopalnych
– ograniczenie produkcji opakowań plastikowych
– sadzenie drzew absorbujących CO2
– oszczędzanie wodny pitnej

Wszystkie te kroki prowadzą do jednego celu – ograniczenia zużycia zasobów Ziemi, a to z kolei wymaga przedefiniowania zasad i celów funkcjonowania światowej gospodarki – rezygnacji z priorytetu ciągłego wzrostu dochodów, wartości firm, podnoszenia PKB, schlebiania portfelom inwestorów giełdowych.
Na to się nie zanosi.

Jestem umiarkowanym optymistą, widząc, że kolejne porozumienia klimatyczne są mniej warte niż towarzyszące im suto zakrapiane rauty, kolacje i inne atrakcje.

Widać jednak okiem nieuzbrojonym, że kapitalizm obiecujący wieczny i nieustający postęp dobrobytu powoli dożywa swych dni.

Świat potrzebuje systemowych działań powstrzymujących nadmierną eksploatację i degradację środowiska.

Co zatem możemy robić w Polsce? W domach – nie kupować plastiku i oszczędzać wodę, stawiać na odnawialne źródła energii – panele fotowoltaiczne. W sali samorządów i kraju:

Postawmy na kolej

W Niemczech transport drogowy wytwarza 20,3% całkowitej emisji CO2, pozostały – 2% -podaje miesięcznik tts (3/2003) w artykule “Pomiary emisji CO2 – metody porównawcze w transporcie drogowym i kolejowym” autorstwa Carli Eickman.

Z każdą osobą, która przesiada się z samochodu na pociąg obciążenie środowiska emisją zmniejsza się o 104 kg (!) CO2 na każde 100 km podróży. Carla Eickman wyliczyła, że transport szynowy powoduje pięć razy mniej emisji CO2 niż szynowy.

Są jednak pewne wyjątki. Gdyby wielkość masy towarowej, jaka przypada na samochód ciężarowy, przewożona była pociągiem towarowym z jednym wagonem, to ilość wydzielonego dwutlenku węgla byłaby znacznie większa, niż przy transporcie drogowym. Jeśli natomiast ilość przewożonej masy towarowej odpowiadałaby załadunkowi na 20 wagonów, to względna ilość wydzielonego dwutlenku węgla byłaby znacznie niższa niż przy przewozie koleją, niż w transporcie drogowym.

Zielone budownictwo

– Średnioroczna temperatura w Warszawie w ostatnim półwieczu wzrosła z 7,5 do 9,5 st. C, a we Wrocławiu z 8,5 do 10,5 st. C, tym samym przekraczając średnioroczną temperaturę typową wcześniej dla Budapesztu (który w międzyczasie odnotował wzrost z ok. 10 do 12 st. C). Do średniej temperatury Warszawy sprzed kilkudziesięciu lat dobija zaś, położony 700 km od koła podbiegunowego, Petersburg, w którym średnioroczna temperatura wzrosła z 4,5 do 7 st. C. – wyliczają Marcin Popkiewicz, dr Aleksandra Kardaś i prof. Szymon Malinowski, autorzy książki „Nauka o klimacie”, wydawanej właśnie pod patronatem portalu WysokieNapiecie.pl.   Z danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wynika, że w tej dekadzie dni upalnych, z temperaturą 30 stopni lub wyższą, było średnio 16 każdego roku. To aż trzykrotnie więcej niż w poprzednich czterech dekadach, kiedy takich dni było zaledwie sześć rocznie. Źródło: Polityka  

Tymczasem na moim Żeraniu stare, kilkudziesięcioletnie drzewa idą pod piłę pod betonownie bloków i parkingów, czego najbardziej spektakularnym dowodem jest wycinka ponad 600 drzew pod osiedle Port Żerań w trójkącie między Kanałem Żerańskim, Modlińską a trasą A-8. Trzeba przyznać, że miasto sadzi wiele nowych drzew, ale zanim osiągną one moc absorbowania wody, chłodzenia i neutralizowania CO2 – potrzeba około 20 lat.   Właściwym nakazem prawnym powinno być wydawanie pozwoleń na budowę nowych bloków pod warunkiem nasadzenia przez dewelopera przynajmniej jednego drzewa przypadającego na jedno mieszkanie, pod rygorem sprawdzenia liczby lokali przy odbiorze budynku. Kolejne przynajmniej dwa drzewa powinny być zasadzone za każde wycięte pod budowę bloku czy osiedla.   Obowiązkowe powinno stać się zakładanie ogrodów zielonych na dach płaskich, dzieje się to w Wiedniu i Paryżu, co zmniejszyłoby nagrzewanie się budynków oraz zatrzymywało wodę po ulewnych opadach. Jej nadmiar mógłby być magazynowany do celów gospodarczych – podlewania ogródków. 14 Człowiek, jako gatunek, w egoistycznej i ślepej pogoni za wygodą i komfortem życia zapomniał, że ową wygodę, czyli znośne temperatury, chłodzenie lub ogrzewanie w razie nieznośnych temperatur, wodę pitną zapewnia mu ekosystem, którego jest częścią. Nie robią tego deweloperzy, sieci handlowe, IKEA i dealerzy samochodowi. Najwyższa pora, żeby nie powiedzieć ostatni dzwonek, na czyny, czyli oddawanie przyrodzie przynajmniej części tego, co z niej wyszarpujemy.

***
[1] Katastrofy roku 2019. Raport Światowej Organizacji Meteorologicznej, Tomasz Ulanowski, Wyborcza.pl, 6 grudnia 2019
[2] Grenlandia dolała ponad 1 cm do wzrostu poziomu oceanu. Spełnia się najczarniejszy scenariusz, Tomasz Ulanowski, Wyborcza.pl, 12 grudnia 2019
[3] Zmiany klimatu ocierają się o punkty krytyczne. Nasza cywilizacja może posypać się jak kostki domina, Tomasz Ulanowski, Wyborcza.pl, 1 grudnia 2019

Sanatorium pod azbestem

Przy wytrawnym znawstwie tematu przez Łukasza Warzechę nie mam czego szukać w “Do Rzeczy” (nr 27/2019). Publicysta tygodnika wziął na tapet “Klimatyczny szwindel”, jakim są, jego zdaniem,organizacje klimatyczne, a może nawet i sama zmiana klimatu na Ziemi.

 

 

Warzecha zaczyna z grubej rury: “Jasne jest dla każdego trzeźwo myślącego człowieka, że za różnymi Grinpicami i innymi tego typu oddziałami bojowymi na rzecz klimatu kryją się potężne interesy. Fotowoltaika, siłownie wiatrowe, elektromobilność…”

Cieszę się, że za inspirującym pisaniem Warzechy nie stoją potężne siły. Stronę przed artykułem Warzechy okupują logotypy Orlenu, KGHM, Poczty Polskiej…
Trzeźwo myślący rozumieją, że państwowe koncerny dokonały rzetelnego, wspieranego rozbudowaną analizą mediaplanningu i postanowiły wspierać imprezę “Do Rzeczy”…

Dlaczego Warzesze przeszkadza fotowoltaika i elektromobilność, tego nie wyjaśnia. Dlaczego przeszkadza mu rozwój nowych technik pozyskiwania energii i napędzania aut? Nawet nie przypuszczam, że z powodu logo Orlenu gęsto rozsianego w numerze. Rozumiem, że Warzecha mieszka w domku krytym azbestem, a jego ulubionym sanatorium są wyziewy ze starych diesli?

Następnie dziennikarz zajął się akcja Ingi Zasowskiej, spędzającą niektóre wakacyjne dni pod Sejmem w ramach “Wakacyjnego strajku klimatycznego”. Dla Warzechy jest ona kompletnie niewiarygodna, ponieważ jej mama współpracuje z portalem naukaoklimacie.pl. Gdyby pracowała w jakiejś wielkiej hucie, pewnie okazałoby się, że córka kala własne gniazdo. Ciosy Warzechy padają jakieś 40 cm poniżej pasa. Pewnie lepiej iść na pielgrzymkę do Częstochowy niż zajmować się takimi bzdurami jak “zmiana klimatu”.

Warzechy krytyka organizacji ekologicznych nie wynika z jakichś osobistych animozji lub niewiedzy. Ma swoje źródło w trosce o dobrobyt “setek milionów ludzi”. Poglądy gospodarcze Warzechy zostały na etapie “Ziemi obiecanej”. Ma dymić, kopcić, truć. Niebo niech się zasnuje czarnym dymem pyłów i dwutlenku węgla. Za nowymi wynalazkami, innowacjami stoją “potężne interesy”. Za Orlenem i KGHM stoją zaś ubogie Kopciuszki i Łukasz Warzecha?

Czekam na powtórkę angielskich ruchów luddycznych XVIII wieku. Gdyby Warzecha wtedy żył, pewnie by pisał, że za przemysłem włókienniczym kryją się wrogie siły.

Zdaniem Warzechy i jego autorytetu profesora Richarda Lindzena histeria wokół zmian klimatu cofnie nas do ery przedindustrialnej. Chyba nikt “trzeźwo myślący” się tego nie domaga. Domaga się jedynie rozwoju technologii ograniczających spalanie węgla oraz emisję CO2.

 

– Średnioroczna temperatura w Warszawie w ostatnim półwieczu wzrosła z 7,5 do 9,5 st. C, a we Wrocławiu z 8,5 do 10,5 st. C, tym samym przekraczając średnioroczną temperaturę typową wcześniej dla Budapesztu (który w międzyczasie odnotował wzrost z ok. 10 do 12 st. C). Do średniej temperatury Warszawy sprzed kilkudziesięciu lat dobija zaś, położony 700 km od koła podbiegunowego, Petersburg, w którym średnioroczna temperatura wzrosła z 4,5 do 7 st. C. – wyliczają Marcin Popkiewicz, dr Aleksandra Kardaś i prof. Szymon Malinowski, autorzy książki „Nauka o klimacie”, wydawanej właśnie pod patronatem portalu WysokieNapiecie.pl.
Z danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wynika, że w tej dekadzie dni upalnych, z temperaturą 30 stopni lub wyższą, było średnio 16 każdego roku. To aż trzykrotnie więcej niż w poprzednich czterech dekadach, kiedy takich dni było zaledwie sześć rocznie. Źródło: Polityka

 

Czy powyższe dane są mitami, pobożnym życzeniem, a może sekciarskimi wymysłami?

 

Zneutralizować emisję CO2 może sadzenie lasów. Na Ziemi lasy zajmują 2,8 mld hektarów. Zalesienie dodatkowych 900 milionów jest możliwe. Byłby to terytorium równe powierzchni USA lub 31 powierzchniom Polski. Badacze nie chcą odbierać terenów miastom i rolnikom, chodzi o wcześniej nietknięte lub zniszczone ekosystemy. Duże pole do popisu mają tu Rosja, USA, Kanada, Brazylia i Chiny.

Nowe lasy mogą pomieścić 205 miliardów ton węgla. To dwie trzecie z 300 miliardów ton, które zostały uwolnione do atmosfery od początku rewolucji przemysłowej – wylicza szwajcarski Federalny Instytut Technologii. Trzeba się jednak spieszyć, bo las potrzebuje kilkudziesięciu lat na zyskanie zdolności absorbujących dwutlenek węgla. A gruntów pod zalesienia na skutek susz ubywa.

 

Panie Warzecha, jakie “potężne interesy” stoją za sadzeniem lasów? Czy może zgodzimy się, że jest to sensowne rozwiązanie na zmianę klimatu, czymkolwiek lub przez kogokolwiek jest ona spowodowana?