Przed i po burzy

19 września 2019 roku o 7:00 rano było około 7 stopni, natomiast po południu zebrało się na kilkunastominutową burzę. Zbierało się i wyglądało po burzy tak.

Pogoda w tym roku zaskakuje upałami i chłodami. Wrześniowe odczucie chłodu ma swoje odbicie w anomalii temperatury. W skali kraju było zimniej o ponad 3*C niż normalnie dla 19 września.

 

 

Miejsce Janosika zajęte

PiS chce powiązać wysokość składek na ZUS z wysokością dochodów przedsiębiorców.
Brawo! Skończmy z fikcją.
Nazwijmy po imieniu rzecz, którą od dawna wiadomo: To nie są żadne składki, ale PODATKI. Teraz podatki o nazwie “składka na ZUS” mają wzrosnąć o kilkadziesiąt procent.

Ktoś mi może wyjaśnić, dlaczego PiS wygrywa w sondażach.

Chyba tylko dlatego, że Platforma Obywatelska licytuje się z partią rządzącą na obietnice.
Robin Hood może być tylko jeden.

Bramkarz

Znowu doczekaliśmy czasów, kiedy najlepszy w drużynie jest bramkarz, a komentatorzy TV oglądają inny mecz niż widzowie. Szpakowski powiedział, że jakiś Austriak czuje respekt przed Lewandowskim, bo znają się z Bundesligi.
Chyba na odwrót. Lewandowski się tak wystraszył, że nie oddał celnego strzału na bramkę.
Wczoraj Polska po cherlawym meczu na Narodowym  zremisowała z Austrią 0:0.

Matka Małopolska

Wczoraj zamieściłem na Facebooku post. Bezapelacyjna wygrana Beaty Szydło w wyborach do europarlamentu skojarzyła mi się z tym, że Polacy oglądający porno w sieci najchętniej patrzą na “mamuśki”. Niewyparzona konotacja nie miała obrażać ani Szydło, ani Polaków, a już na pewno nie – aktorek porno.

Pokazywała jedynie, że znaczna część rodaków potrzebuje matki Polki, opiekunki, kogoś kto ludzi wysłucha, pokiwa głową, a nawet przytuli, jakby tkwił w nas jakiś rodzaj sierocego syndromu – opuszczenia, zaniedbania, niekochania; jakbyśmy nie potrzebowali wolności, nie chcieli podejmować decyzji, brać odpowiedzialności za własny los. Polacy potrzebują żywej Matki Boskiej.
 
Komuś się mój post nie spodobał, a Facebook uznał grafikę za “niezgodną z zasadami” i ją usunął. To może z drugiej strony.
 
Przedostania “Polityka” (nr 23/2019) piórem Anny Dąbrowskiej w tekście “Matka Beatka” analizuje przyczyny wygranej Szydło. Dostała 525 811 głosów – podaje Szydło, choć czasopismo pisze o 524 951 krzyżykach postawionych przy nazwisku polityk PiS. Gdyby Szydło, wylicza “Polityka”, była partią polityczną, zdobyłaby 3,8% głosów. Uzyskałaby subwencję.
 
Szydło o sobie mówi, że potrafi rozmawiać z ludźmi, że jest dziewczyną z prowincji, żadną celebrytką, w której ludzie widzą samych siebie. W sobotę piecze ciasto, a w niedzielę siada na mszy w tej samej ławce w kościele Matki Boskiej Częstochowskiej w Przecieszynie.
– Autentyczność. To jest podstawa. Nie może być, mówiąc kolokwialnie, ściemy. Tacy, jacy jesteśmy na co dzień, musimy być w polityce – mówiła Beata Szydło przed wyborami Wirtualnej Polsce.
Poza tym Szydło jest normalna, naturalna, niczego nie robi pod publiczkę. Jest kobietą, której nie są obojętne losy ludzi.
 
Ale takie są moje własne ciocie z okolic Garwolina. Widać to wystarczająca rekomendacja do potężnego sukcesu w wyborach w Polsce.
 
Znacznej części Polaków nie przeszkadza u Szydło nieznajomość angielskiego. Takim szczegółem jak program lub przynajmniej punktowy zestaw poglądów nikt sobie głowy nie zaprząta
 
Może dla części Polaków ważna jest konstytucja, niezawisłość sądów i takie tam wymysły, ale dla większości liczą się spokój, praca i bezpieczeństwo.
 
Prawo i Sprawiedliwość pracę domową odrobiło. Opozycja śpi.
 
Dlaczego podczas strajku nauczyciele przegrali z rządem. A po co komu edukacja i wiedza? W Niemczech Zieloni zdobyli 20,5% głosów. Ale, wiadomo, to w tych Niemczech. My mamy “Lecha”. Tego Lecha.

Nie każdy ksiądz to pedofil, inni mają kobiety

Nie każdy ksiądz jest pedofilem, niektórzy prowadzą udane życie seksualne u boku kobiet, z którymi mają dzieci. Uwaga ma przekłuć pełen pompatyczności balon debaty publicznej. Roi się w niej od słów “przerażający”, “wstrząsający”, “szokujący”, a dotyczą filmu Tomasza Sekielskiego “Tylko nie mów nikomu”.  Film traktuje o pedofilii wśród kleru. Opowiada o nas.

 

W Polsce jest ok 30 tysięcy księży i 36 tysięcy stomatologów. Nikt nie mówi o zboczeniach seksualnych wśród dentystów. Dlaczego?

 

Nie obowiązuje ich celibat. W Kościele katolickim trwa, bo to się tej instytucji opłaca. Chyba nie muszę pisać dlaczego? Czy film Tomasza Sekielskiego. “Tylko nie mów nikomu” doprowadzi do wyroków za już dokonane czyny pedofilne oraz czy zmusi Kościół do wypłaty odszkodowań? Możliwe. W Stanach Zjednoczonych Kościół katolicki od 1994 roku wydał 1,4 mld dolarów na odszkodowania w ramach zadośćuczynienia ofiarom pedofilii.

Czy Kościół wypracuje procedury zniechęcające do zachowań dewiacyjnych? Jak w przyszłości będzie reagował na pedofilię w swoich szeregach? To już zależy od papieża Franciszka. Czy wyśle na przymusową emeryturę w odosobnieniu o “chlebie i wodzie” kilku polskich biskupów, którym zarzuca się krycie podwładnych skazanych za pedofilię?

 

Raport fundacji “Nie lękajcie się” wymienia 22 biskupów zaangażowanych w krycie pedofilów.

 

Lekarze stomatolodzy w ramach Naczelnej Izby Lekarskiej nie mają Lichenia, radia “Maryja”, ani rzeczywistych wpływów w większości polskich gmin. Dochodzimy do sedna. To my Polacy, wierzący, ateiści, zachowujemy się wobec pedofilii w Kościele jak dziecko skrzywdzone przez opiekuna, ojca. Spodziewaliśmy się miłości i opieki, ale nie o tego typu troskę nam chodziło. Dosłownie i w przenośni.

Upoważniliśmy Kościół, szczególnie za pontyfikatu Jana Pawła II, do przewodnictwa patriotycznego, moralnego, duchowego. Jego ludzi wpuściliśmy do szkół i na uroczystości państwowe, a teraz jesteśmy zdziwieni, że przewodnik wyposażony we wszystkie przywileje, nie obciążony obowiązkami – wymknął się spod kontroli.

 

W Kobyłce koło Warszawy ksiądz zmuszał do seksu upośledzoną umysłowo 13-latkę. Część parafian stworzyła grupę modlitewną w intencji księdza. Czy problem pedofilii to na pewno tylko problem kapłanów i biskupów?

 

Wspomniana fundacja podaje, że za pedofilię skazano 63 księży.  Nawet jeśli skazanych powinno być trzy razy więcej duchownych, to pewnie i tak byłoby ich mniej niż murarzy, ślusarzy i rolników,  spośród których pochodzi najwięcej sprawców tego typu przestępstw.  Nikt przecież nie domaga się zaprzestania budowy domów i zaorania upraw.

Krótką rozprawę między trzema osobami, Panem, Wójtem a Plebanem” Mikołaja Reja wydano w 1543 roku.

Tak, ważny jest nasz udział w wyborach.

I leczenie zębów.

 

 

 

Fot.: Kadr z filmu “Imię róży”, na zdjęciu: Christian Slater, Valentina Vargas

Kwiaty Polskie

Podsumowanie eksperymentu społecznego. W zeszłym roku wystawiłem na klatkę na piętrze u mnie w bloku kilka kwiatków na starym drewniano-metalowym stojaku.
Najpierw zniknął aloes, co wytłumaczyłem sobie, że może sok z rośliny uratuje komuś życie, pomagając zagoić rozbabraną ranę.

Kilka dni temu nóg dostał stojak. Dał radę w okresie Sturm und Drang mojego życia i kilku przeprowadzkom. Przegrał z “wziąłem, bo stało, więc co miałem nie wziąć”.

A dziś rano rozpłynął się kwiat w dużej doniczce.

Na przyblokowym skwerku posadziłem dwa świerki. Te zaraz uschną bynajmniej nie od suszy, bo je podlewam, ale pod naporem psich sików, przy czym nie odnoszę się tu do psów.

Pooooooooooolska, biało-czerwoni!

Źródło grafiki: NIE, nr17-18/2019

Notre Dame podpalona przez Boga

Ogień nadtrawił znaczną część katedry Notre Dame w Paryżu.
Kiedy palił się Most Łazienkowski i hala spożywcza na Białołęce, nikt nie stał murem za warszawiakami.
W tym przypadku to jednak normalne, bo jednak w płomieniach stanęła Notre Dame, jeden z głównych symboli Europy, bo chrześcijański, bo francuski, bo “Dzwonnik..” Victora Hugo, i do Montmartre’u tylko godzinę spacerem.

Kiedy Niemcy obracali w popiół, gruzy i kikuty Warszawę, nie było Facebooka, więc ówczesna obojętność Europy w 1944 roku wobec tragedii Warszawy jest oczywiście całkowicie zrozumiała.

Dziś wszyscy jesteśmy Francuzami i tak przynajmniej przez tydzień, góra dwa.

Katedra po Rewolucji Francuskiej popadła w ruinę, bo przecież nastała nowa epoka humanizmu, rozumu, nauki. Ożywił ją swoimi utworami Hugo. Dziś pod ciężarem ognia iglica się zawaliła.

Europa trochę stoi na rozdrożu rozdarta między Brexitem, napływem uchodźców, brakiem wyraźnego kierunku. Chrześcijaństwo się cofa, naukę nadgryzają płaskoziemcy i antyszepionkowcy.

Europie brakuje idei, z której wyrosła Notre Dame. Nie widać ani Chrystusa, ani Woltera. Ale niektórzy z obozu Prawa i Sprawiedliwości upatrują się w pożarze paryskiej katedry kary bożej. Tylko ciemność trzyma się mocno.

Danse Macabre

Powiosłuję troszkę pod prąd. Mam już dość tej lukrowanej, mdłej żałoby i dobrze, że się skończyła. Prezydent Gdańska został w bestialski sposób zamordowany. Nie wpisuję się do księgi kondolencyjnej. Nie zamarło mi serce, ani się nie złamało. Słyszałem nazwisko Adamowicz wcześniej, ale w żaden sposób nie łączyłem go ze sprawami krajowymi, własnym losem. Jeśli śmierć Adamowicza mnie obchodzi, to – sprowadzając do spraw publicznych – to wyłącznie pod kątem motywów sprawcy, bo zabicie prezydenta Gdańska, miejsce i czas, sposób zadawania ciosów, słowa i gesty wykonane przez sprawę na scenie podczas imprezy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy rodzą wiele pytań. O mowie nienawiści skreśliłem parę słów poniżej.

 

 

W kondukcie żałobnym trumnę z Adamowiczem nieśli prezydenci miast z Platformy Obywatelskiej lub z PO związani. Nie wiedzieć czemu, portal NaTemat upatruje w tym “wzruszającego gestu”. Zresztą w ostatnich dniach mało który gest nie jest poruszający, wzruszający, chwytający za serce, wyciskający łzy.

Wzruszony to byłbym, gdyby trumnę nieśli gdańscy bezdomni, nie zaś koledzy i satelici Platformy Obywatelskiej. Kamery uchwyciły smutne miny i trud współczesnych Chrystusów.
Córki prezydenta wspominają w listach do taty wspólne chwile z nim. Czemu te intymne wspomnienia zostają od razu podane do wiadomości publicznej, trudno zrozumieć. A może przeciwnie – łatwo. Opozycyjne partie na czele z Platformą Obywatelską i pobratymczymi mediami, znalazły swojego męczennika i bohatera. Postanowiły się pogrzać w jego tragicznej śmierci, piętnując pisowską mowę nienawiści, uprawiając propagandę współczucia.

Na prezydenta Pawła Adamowicza został wydany polityczny wyrok. On miał zniknąć z życia publicznego. Instytucje podległe politykom realizowały ten wyrok, on nie miał być prezydentem, nie miał być osobą godną szacunku. To wszystko układa się w jedną całość, nie sposób tego zignorować, przejść do porządku dziennego

– mówił dziś w “Śniadaniu w Polsat News” Jan Grabiec, rzecznik PO.

PO powiela narrację PiS uprawianą po tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego, którą Prawo i Sprawiedliwość wykorzystało do powiększenia i scementowania własnego elektoratu. Tą droga próbuje iść PO, ale prezydent Adamowicz nie grał pierwszych skrzypiec w polityce krajowej i nie zginął pod Smoleńskiem, więc będzie trudniej niż w przypadku prezydenta Lecha Kaczyńskiego rozgrzać ogólnopolskie emocje.

Tylko od PO zależy, czy śmierć kolegi wykorzysta jak PiS do organizowania miesięcznic, wydawania książek, kręcenia filmów, obrad komisji sejmowych i ministerialnych badających przyczyny zamachu. Czym by się wówczas różniła od łopatologicznego cynizmu PiS? Niczym? Wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz z PO już orzekł, że był to mord polityczny.

Z tego samego powodu pisowskie media na czele z “Gazetą Polską”z jednej strony czarują swój elektorat, nazywając słusznie morderstwo Adamowicza zwykłym bestialstwem, ale na wszelki wypadek asekurują się, że na miejscu Adamowicza mógł znaleźć się każdy inny polityk, czyli Adamowicza szkoda, ale i szkoda, że to nie naszego usiekli.
Jak Kali zabić krowa, być dobrze, jak Kalemu – być źle.

Była to osoba niezrównoważona psychicznie, chciała zrobić coś medialnego. Nie chciałbym, żeby ktokolwiek wykorzystywał tę sprawę politycznie. Ja bym zadbał o to, żeby z punktu widzenia bezpieczeństwa takie sytuacje nie mogły się zdarzać lub były dużo rzadsze

– ogłosił poseł PiS Waldemar Buda, też “Śniadaniu w Polsat News”.

Prezydenci miast rządzeni przez PO oraz z nią kojarzonych ogłosili miejskie żałoby narodowe, ale nikogo poza politykami tak naprawdę to nie obchodziło, bo w Warszawie imprezy taneczno-rozrywkowe odbywały się, jakby nic się nie stało. I w sensie politycznym nic się nie stało, “Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, wygrałoby je Prawo i Sprawiedliwość. Oprócz partii Jarosława Kaczyńskiego jeszcze tylko trzy ugrupowania znalazłyby się w Sejmie. Prawo i Sprawiedliwość znacznie wyprzedza kolejną na podium Platformę Obywatelską – PiS zdobywa poparcie 39 proc. ankietowanych, Po – 22 proc.” (RP.pl, 18.01.2019)

Podobno Adamowicza upamiętnił też Parlament Europejski ustami jego przewodniczącego Antonio Tajaniego. Temu politykowi Adamowicza będzie bardzo brakowało, więc nakazał opuścić do połowy polską flagę przed Parlamentem Europejskim. Nie sposób nie zgodzić się z NaTemat.pl, że to “piękny gest”.

Media na bohaterkę numer 2 zaraz po Batmanie, czyli kogoś w rodzaju Rachel Dawes, mianowały Magdalenę Adamowicz. Do jej zasług należy wykładanie na wyżej uczelni i posiadanie córki na uczelni w USA.

Nie chcąc wyjść na nieczułego buca, uprzejmie zapewnię, że jestem przeciwny mowie nienawiści, mając jednocześnie pewność, że walki gladiatorów politycy podgrzewają celowo. Spora grupa Polaków daje się wprowadzić na piach Koloseum, naparzając się słowami. Reżyserzy widowiska mogą spokojnie podnosić składki na ZUS. Z edukacji robią podupadły skansen, wtórnymi analfabetami wykształconymi na obrazkach z Facebooka łatwiej się rządzi. Z polityki zagranicznej czynią pośmiewisko; świat staje się dwubiegunowy w zwarciu między Chinami a USA, z Unii wychodzi jej znaczący członek, a polskie władze w swoich schizofrenicznych wizjach chcą z nas uczynić przynajmniej regionalne mocarstwo.
Z kwestii ochrony środowiska rechoce się rubasznie, spychając je na półkę w sam raz dla lewaków, pedałów i ekologów.

W “Epitafium dla Włodzimierza Wysockiego Kaczmarski śpiewał:

Na dole, na dole, na dole
Szklanka wódki i razowy chleb na stole!
I my wszyscy, tam – i tutaj
Tłum rozdartych dusz na pół,
Po huśtawce mdłość i smutek
Choćbyś nawet co dzień walił głową w stół!

Zajmijmy się poważnymi sprawami, nienawiść sama zniknie.

 

Źródło rys: NIE, nr 3, 18-24.01.2019, obraz: “Chochoły, Stanisław Wyspiański

 

Czytaj też:
Pogrzeby niczego w Polakach nie zmieniają, a co najwyżej dają paliwo do nowych sporów [FELIETON]

 

 

Chocholi taniec zbiorowego uniesienia

Powiosłuję troszkę pod prąd. Mam już dość tej lukrowanej, mdłej żałoby. Prezydent Gdańska został w bestialski sposób zamordowany. Nie wpisuję się do księgi kondolencyjnej. Nie zamarło mi serce, ani się nie złamało. Słyszałem nazwisko Adamowicz wcześniej, ale w żaden sposób nie łączyłem go ze sprawami krajowymi, własnym losem. Jeśli śmierć Adamowicza mnie obchodzi, to – sprowadzając do spraw publicznych – to wyłącznie pod kątem motywów sprawcy, bo zabicie prezydenta Gdańska, miejsce i czas, sposób zadawania ciosów, słowa i gesty wykonane przez sprawę na scenie podczas imprezy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy rodzą wiele pytań. O mowie nienawiści skreśliłem parę słów poniżej.

W kondukcie żałobnym trumnę z Adamowiczem nieśli prezydenci miast z Platformy Obywatelskiej lub z PO związani. Nie wiedzieć czemu, portal NaTemat upatruje w tym “wzruszającego gestu”. Zresztą w ostatnich dniach mało który gest nie jest poruszający, wzruszający, chwytający za serce, wyciskający łzy.

Wzruszony to byłbym, gdyby trumnę nieśli gdańscy bezdomni, nie zaś koledzy i satelici Platformy Obywatelskiej. Kamery uchwyciły smutne miny i trud współczesnych Chrystusów.
Córki prezydenta wspominają w listach do taty wspólne chwile z nim. Czemu te intymne wspomnienia zostają od razu podane do wiadomości publicznej, trudno zrozumieć. A może przeciwnie – łatwo. Opozycyjne partie na czele z Platformą Obywatelską i pobratymczymi mediami, znalazły swojego męczennika i bohatera. Postanowiły się pogrzać w jego tragicznej śmierci, piętnując pisowską mowę nienawiści, uprawiając propagandę współczucia.
Powieliły narrację PiS po tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego, którą Prawo i Sprawiedliwość wykorzystało do powiększenia i scementowania własnego elektoratu. Tą droga próbuje iść PO, ale prezydent Adamowicz nie grał pierwszych skrzypiec w polityce krajowej i nie zginął pod Smoleńskiej, więc będzie trudniej niż w przypadku prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
PiS-owi śmierć Lecha Kaczyńskiego spadła z nieba. Dosłownie i w przenośni.

Tylko od PO zależy, czy śmierć kolegi wykorzysta jak PiS pod postacią miesięcznic, książek, filmów, komisji sejmowych i ministerialnych badających przyczyny zamachu.Czym by się wówczas różniła od łopatologicznego cynizmu PiS? Wicemarszałek Senatu już orzekł, że był to mord polityczny.

Z tego samego powodu pisowskie media na czele z “Gazetą Polską”z jednej strony czarują, nazywając słusznie morderstwo Adamowicza było zwykłym bestialstwem, ale na wszelki wypadek asekurują się, że na miejscu Adamowicza mógł znaleźć się każdy inny polityk, czyli Adamowicza szkoda, ale jednak żal, bo mógł zginać polityk związany z PiS.
Jak Kali zabić krowa, być dobrze, jak Kalemu – być źle.

Prezydenci miast rządzeni przez PO oraz z nią kojarzonych ogłaszają żałobę narodową, ale nikogo poza politykami tak naprawdę to nie obchodzi, bo w Warszawie imprezy taneczno-rozrywkowe odbywają się, jakby nic się nie stało. I w sensie politycznym nic się nie stało, “Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, wygrałoby je Prawo i Sprawiedliwość. Oprócz partii Jarosława Kaczyńskiego jeszcze tylko trzy ugrupowania znalazłyby się w Sejmie. Prawo i Sprawiedliwość znacznie wyprzedza kolejną na podium Platformę Obywatelską – PiS zdobywa poparcie 39 proc. ankietowanych, Po – 22 proc. (RP.pl, 18.01.2019)

Podobno Adamowicza upamiętnił też Parlament Europejski ustami jego przewodniczącego Antonio Tajaniego. Temu politykowi Adamowicza będzie bardzo brakowało, więc nakazał opuścić do połowy polską flagę przed Parlamentem Europejskim. Nie sposób nie zgodzić się z NaTemat.pl, że to “piękny gest”.
.
Media na bohaterkę numer 2 zaraz po Batmanie, czyli kogoś w rodzaju Rachel Dawes, mianowały Magdalenę Adamowicz. Do jej zasług należy wykładanie na wyżej uczelni i posiadanie córki na uczelni w USA.

Nie chcąc wyjść na nieczułego buca, uprzejmie zapewnię, że jestem przeciwny mowie nienawiści, mając jednocześnie pewność, że walki gladiatorów politycy podgrzewają celowo. Spora grupa Polaków daje się wprowadzić na piach Koloseum, naparzając się słowami. Reżyserzy widowiska mogą spokojnie podnosić składki na ZUS. Z edukacji robią podupadły skansen, wtórnymi analfabetami wykształconymi na obrazkach z Facebooka łatwiej się rządzi. Z polityki zagranicznej czynią pośmiewisko; świat staje się dwubiegunowy w zwarciu między Chinami a USA, z Unii wychodzi jej znaczący członek, a polskie władze w swoich schizofrenicznych wizjach chcą z nas uczynić przynajmniej regionalne mocarstwo.
Z kwestii ochrony środowiska rechoce się rubasznie, spychając je na półkę w sam raz dla lewaków, pedałów i ekologów.

W “Epitafium dla Włodzimierza Wysockiego Kaczmarski śpiewał:

Na dole, na dole, na dole
Szklanka wódki i razowy chleb na stole!
I my wszyscy, tam – i tutaj
Tłum rozdartych dusz na pół,
Po huśtawce mdłość i smutek
Choćbyś nawet co dzień walił głową w stół!

Zajmijmy się poważnymi sprawami, nienawiść sama zniknie.

Źródło rys: NIE, nr 3, 18-24.01.2019

Dlaczego zabito prezydenta Gdańska?

Czyli social media fiction.

Weźmy pod uwagę dwa najprostsze warianty.
W pierwszym wyszedł facet z więzienia, koleżków odwiedził, jeszcze nie zdążył napaść na bank, żeby coś zarobić, więc złość nim targa, że na tej wolności to fajnie było, zanim poszedł siedzieć. 13 stycznia późnym wieczorem przechodził koło jakieś sceny, muzyka grała, coś się działo. Zaszedł. Chciał posłuchać, bo akurat miał nóż desantowy w ręku. Plakietka “media” luźno wisiała na piersi, więc nikt go nie zatrzymał. Spokojnie spacerował z kosą wśród uczestników WOŚP. Wpadło mu do głowy, że kogoś zasztyletuje.
Nie, kupy to się nie trzyma.

Pracowałem w wojsku i później policji. Aby ugodzić kogoś jednocześnie narządy, przeponę i w serce, zadając pchnięcie, trzeba być wyszkolonym albo mieć niebywałe szczęście . To jest półmetrowy odcinek do pokonania pod bardzo konkretnym i precyzyjnym kątem. Broń użyta w ataku to nóż desantowy, używany przez komandosów. Ostrze miało około 15 cm długości . Trzeba ćwiczyć tygodniami żeby takim nożem zadać takie ciosy .

Większość uderzeń w afekcie w jamę brzuszną zadaje się na wprost w okolice żołądka i lądują najdalej na krzyżu i miednicy. Nożownicy amatorzy często próbują zaatakować w serce przez żebra czy mostek.Człowiek się rusza, ofiara też. Są emocje, adrenalina. Spięcie mięśni. Brak doświadczenia.

Duża ilość osób przeżywa nawet 4-5 pchnięć. To zdarzenie było bardzo nietypowe. W taki sposób został ugodzony Jezus włócznią przez setnika z 10 letnią praktyką. Będąc nieruchomym. W mojej opinii wymaga to ponadprzeciętnej wiedzy z anatomii i technik walki.
Ciosy w Gdańsku były 2. Jeden na wysokości pasa. Drugi już śmiertelny. Dokładnie w takiej kolejności jak uczą się komandosi. Jeden nisko, a gdy człowiek spina przeponę i się pochyla z bólu, skraca pewne odcinki wewnątrz ciała. Możliwe jest zadanie wtedy ciosu w serce nawet tak krótkim ostrzem.

Dodajmy do tego jeszcze płaszcz zimowy i całą resztę ubrań.Spróbujcie przebić, a co dopiero trafić w coś przez 3 warstwy materiału . Tutaj to nie był amator po prostu.

Po tak silnym ataku facet jednak miał czas zdążyć wygłosić swój manifest . Znał procedury, harmonogram z wyprzedzeniem i był precyzyjny (miał plakietkę media , były fajerwerki zagłuszające i odciągające uwagę , ochrona nie stała na tyle blisko więc wiedział ile ma czasu na działania ) To też nietypowe. Jak na kogoś kto ponoć wchodził do banków ze straszakiem to wygląda zbyt profesjonalnie.

(źródło: znalezione w internecie, proszę o wskazanie źródła, jeśli ktoś zna)

 

To przyjmijmy oficjalną rządową wersję – żeby nie było, że ten mord sączy się jak ropa z mowy nienawiści – facet cierpi na schizofrenię. Dwie alternatywne rzeczywistości mieszkają w jego głowie. I nawet, jeśli 13 stycznia włączyła się ta chora, to jak na schizofrenika pan Stefan dobrze sobie to wszystko zaplanował. Czas. Miejsce. Ofiarę. Nóż. Plakietkę “media’. Niby to banalne, ale jednak zimne, wystudiowane, psychopatyczne, ale nie schizofreniczne. Klej puszcza, dowód się rozłazi.
Najprostsze warianty kuszą jasnym przekazem, ale jako dorośli wiemy, że dwubiegunowy świat występuje w legendach i filmach o Batmanie.

W żaden sposób nie daje szans prezydentowi ocalić się, nie wypowiada się, odmawia zeznań, to jest jak gdyby przygotowanie do tego, że przeczy, że wykonał tę zbrodnię, więc idzie w kierunku niepoczytalności. Czyli po prostu zaprzeczania rzeczywistości, czyli zakomunikowania nam, że “mnie tam nie było” -W związku z tym (z ewentualną niepoczytalnością – red.) nie ma winy, a jak nie ma winy, to nie ma przestępstwa, czyli to można by powiedzieć znaczy, że go ktoś nauczył .

Źródło: Paweł Moczydłowski, Polsat News, 15.01.2019

 

To może inaczej.

Sześć lat temu koleś napadł na parę banków, trochę banknotów przytulił. Na wycieczkę pojechał, w kasynie chwilę się pobawił, dziewczęta parę złoty wyciągnęły. Żyć, nie umierać! Ale smutni panowie ręce do tyłu wykręcili, bransoletki założyli. Sąd. Wyrok, znaczy niesprawiedliwość. Osobista – bo to jednak porażka. Było się królem życia, a siedzi się pod celą. No, kto jest temu winien? Przecież nie ja. Parę banków okradłem, ale w bankach, wiadomo, pieniądze niczyje. Niesprawiedliwość społeczna – bo w telewizji mówią, tej co akurat pod celą włączają, że sędziowska kasta własne interesy osłania, a przynajmniej Platformy Obywatelskiej, wydaje wątpliwe wyroki. Wątpliwe, no, właśnie. Przyjdzie czas wyrównania rachunków krzywd. Przecież to za PO moja kariera się załamała. W Gdańsku się załamała, a Gdańsk to Adamowicz, a Adamowicz to PO. On mnie posadził. Ciepło, cieplej.

I w końcu, nie można wykluczyć, że pana Stefana ktoś o przysługę poprosił, ofiarując w zamian znaczne środki pieniężne i dozgonną sławę. W tym przypadku, zdarzyć się może, w przyszłości oskarżony “popełni samobójstwo” w celi lub przedawkuje leki w szpitalu. Czy można wykluczyć, że były prezydent Gdańska Paweł Adamowicz komuś mocno pokrzyżował plany? Jakiekolwiek.

Zdmuchnijmy bankę fikcji, zejdźmy na ziemię.

Aresztowany pod zarzutem zabójstwa pan Stefan nie jest mordercą. Nie przyznał się. Nie jest nawet oskarżonym, bo sprawa nie toczy się jeszcze przed sądem.

Czy Stefan ma rodziców? Jeśli tak, jakie myśli toczą się w ich głowach? Co teraz robią? Czy jutro wstaną do pracy?
Gdzie rodzi się zło? Co powoduje, że na wierzch wychodzi krwią spływa?