Wilczy Szaniec, czyli wszystkie psychozy Adolfa Hitlera

W Wilczym Szańcu, wojennej kwaterze Adolfa Hitlera, jak w soczewce skupiają się cechy osobowości wodza Niemiec: lekka schizofrenia, olbrzymie lęki, narcyzm. Pierwszą wybijającą się jest lęk. Hitlerem miotały gigantyczne strachy o wielkich oczach. Osaczyli go w jego koszmarach przede wszystkim żydzi, potem bolszewicy i kto tam się napatoczył. Z kłębowiska urojeń Hitler zapragnął stworzyć idealnego Niemca- wysokiego blondyna o niebieskich oczach, którym sam tak bardzo pragnął być.

Bunkier Adolfa Hitlera w Wilczym Szańcu

Te lęki odmalowały się w Wilczym Szańcu. Kto o zdrowych zmysłach stawia kilkanaście gigantycznych, sięgających korony drzew schronów, których nie tylko nikt nigdy nie próbował atakować z powietrza, ale nawet strzału nie oddał? Czy operacjami wojennymi na Wschodzie nie można by dowodzić ze zwykłych drewnianych domów ukrytych w lesie? Nawet mniej by się rzucały w oczy niż wielkie kloce o kilkumetrowych ścianach i stropach. Czy to nie przejaw bezbrzeżnego narcyzmu Hitlera, poczucia mesjanizmu wypływającego ze schizofrenii?

Postawił sobie za życia świątynie z betonu. Jaki Bóg, takie i kościoły – można by rzec. Paradoksalnie podczas zamachu na przywódcę Niemiec 20 lipca 1944 roku życia nie uratował mu bunkier, ale drewniany barak z oknami, przez które uszła siła bomby podłożona przez pułkownika Stauffenberga.
Hitler, który bez wątpienia cierpiał na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne (przyjrzyjcie się jego przemowom), lekką schizofrenię (wróg czai się wszędzie), miał osobowość narcystyczną (przekonanie o własnej wyjątkowości), dostał do ręki ogromną władzę. Był groźnym szamanem, niestety nie w afrykańskiej wiosce, ale tuż obok nas.

Czy ta przypowiastka czegoś uczy? Oczywiście. Zawsze trafi się jakiś człowiek z gigantycznymi kompleksami, który im bardziej szalony, tym bardziej własny naród go pokocha. Przykładów nie trzeba daleko szukać.

Czy warto odwiedzić Wilczy Szaniec? Tak. Szczególnie polecamy spacerowiczom, rowerzystom drogę do wojennej kwatery Hitlera prowadzącą z Kwiedziny przez las. Kocie łby, gdzieniegdzie bita droga, a chwilami leśny dukt wiedzie przez bagna, mokradła, z prawej strony zostawiając jezioro Tuchel. Nie zapomnij o środkach skutecznie odstraszających komary, bo szarańcze gotowe są wypić twoją krew do ostatniej kropli. Ciekawe, ile trupów ludzi przypadkowo wciągniętych lub umyślnie zabitych kryją pobliskie bagna.
Adolf Hitler żartował, że lokalizację Wilczego Szańca wybrano na złość mu, bo komary okazały się prawdziwym utrapieniem dla mieszkańców.
Drogą z lotniska przez Kwiedzinę (dziś lotnisko sportowe) 20 lipca 1944 roku podążał pułkownik Stauffenberg z bombą w teczce, którą miał zabić Hitlera. Nie zabił. Droga zniszczała przez ponad 70 lat, dlatego jeśli nie jedziesz samochodem terenowym lub o wysokim zawieszeniu – odradzamy.

Parking w Wilczym Szańcu kosztuje 10 zł, bilet normalny 15 zł, ulgowy – 10 zł.
Do zwiedzania można wynająć przewodnika za 50 zł, ale my poradziliśmy sobie inaczej. Kupiliśmy w tamtejszym sklepiku książeczkę “Wilczy Szaniec” Marka Draguna. Zawiera opis trasy krok po kroku, a można też zapoznać się z całą ciekawie napisaną historią kwatery Hitlera.