“Czas mroku” – swego nie macie, cudze chwalcie [RECENZJA]

Zachęcony lapidarnymi komentarzami rodaków na youtube pod filmem dokumentalnym „Winston Churchill” oceniającymi postawę brytyjskiego premiera wobec Polaków podczas drugiej wojny światowej: „Jebać go, sprzedał nas z Ameryką. Ruskim gnojom. menda sprzedajna. Alkocholik i marderca Sikorskiego! Niech gnije w PIEKLE!!!” (pisownia oryginalna) – postanowiłem wybrać się na „Czas mroku” Joe Wrighta.

 

W postać Churchilla nie tyle wcielił się Gary Oldman (ponoć murowany kandydat do Oscara za tę rolę; Oldman Oscara dostał – komentarz z 5 marca 2018 r.), ile wręcz się w niego przeobraził. Raczej szczupły, o pociągłej twarzy Oldman, w niezbędnej dla tej roli charakteryzacji, nie stał się sztuczny czy komiczny. Stworzył Churchilla charyzmatycznego, dowcipnego, chaotycznego, narcystycznego, ale przede wszystkim odważnego.

Jakbyśmy przenieśli się w czasie do 1940 r.

W tym roku rozgrywa się akcja filmu. Wojska Wehrmachtu zajmują kolejne kraje Europy: Francję, Holandię, Belgię. Nazwa „Polska” nie pada w filmie ani razu. Premier Neville Chamberlain traci poparcie w społeczeństwie i podaje się do dymisji. Odsunięty od ról głównych w polityce Churchill kisi się w oparach dymu cygar, zapachu whisky, wisielczym humorze. Król Jerzy VI powierza mu misję tworzenia rządu, pytając przy okazji:
– Może pan pić w ciągu dnia?
– Kwestia praktyki – podsumowuje Churchill.

Obejmuje urząd premiera. Oldmanowi udaje się oddać całą paletę uczuć, które mogły towarzyszyć politykowi w tych ciężkich czasach: nadzieję, strach, śmieszność, patos strzelistych mów. Churchill, przypuszczalnie choleryk, polecenia wydaje w okamgnieniu i oczekuje natychmiastowej realizacji. Opór innych polityków we własnym rządzie i partii przyjmuje z irytacją („Niech pan mi nie przerywa, jak ja panu przerywam!”), ale jednocześnie każe mu on zastanowić się nad słusznością drogi. Chwile wahania, niepewności oraz drogi dojścia do kluczowych decyzji (negocjacje pokojowe z Hitlerem czy wojna) mogły z „Czasu mroku” zrobić film wybitny.
Reżyser uciekł jednak w kicz i polityczną poprawność. Wysłał premiera, by porozmawiał w londyńskim metrze ze zwykłymi ludźmi. Ci zapewniają go, że żadnych ustępstw nie chcą, kompromisami się brzydzą, a Murzyn siedzący kilka kroków od premiera zna się na literaturze. Pomijam fakt, że przejazd od stacji St. James’ Park do Westminster zajął w filmie z pięć minut. Normalnie trwa dwie. Nie mająca oparcia w faktach rozmowa z londyńczykami przekonała Churchilla do zarzucenia planów pertraktacji pokojowych z Niemcami. Film zamyka słynne przemówienie w Izbie Gmin:

„Chociaż wielkie obszary Europy i wiele starych i sławnych państw wpadło lub może wpaść w ręce gestapo i całego ohydnego aparatu rządów nazistowskich, my nie osłabniemy ani nie ulegniemy. Wytrzymamy do końca. Będziemy walczyć we Francji, będziemy walczyć na morzach i oceanach, będziemy walczyć z coraz większym przekonaniem i coraz większą siłą w powietrzu. Będziemy bronić naszej wyspy bez względu na cenę. Będziemy walczyć na plażach, będziemy walczyć na lądowiskach, będziemy walczyć na polach i na ulicach, będziemy walczyć na wzgórzach; nigdy się nie poddamy”.

Rodakom, przeklinającym Churchilla, dedykuję cytat z książki „Obłęd ‘44” Piotra Zychowicza:Nie oburzajmy się jednak na Brytyjczyków. To, że nie brali pod uwagę olbrzymich kosztów, z jakimi wiązała się działalność bojowa polskiego podziemia, jest w pełni zrozumiałe. W końcu zadaniem rządu Wielkiej Brytanii było walczyć o interesy własnych, a nie cudzych obywateli”.

Jeśli nawet „Czas mroku” upraszcza mechanizmy wielkiej polityki, to na pewno skłania do poznania biografii Churchilla, historii Anglii, a przynajmniej nauki angielskiego. Jan Ciechanowski w książce „Powstanie Warszawskie” napisał:
„Niestety w decydującym dla nas momencie II wojny światowej, kiedy ważyły się losy nie tylko samej Warszawy, ale też Polski i Polaków, i to na długie lata, nie mieliśmy polityków i przywódców na skalę Churchill ‘a czy de Gaulle’a”.

Swego nie macie, cudze oglądajcie.

Daję czwórkę z plusem. Dałbym piątkę, gdyby nie to nieszczęsne metro.

„Czas mroku”, reż.: Joe Wright, dystr.: UIP

Czytaj też...

(Wizyt: 60 razy, 1 dziś)
Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *