Missisipi na Kanale Żerańskim

Statek Missisipi na Kanale Żerańskim

Nad Kanałem Żerańskim wstało lipcowe słońce, odbija promienie w tafli wody. Brzegi kanału obsiedli wędkarze, po ścieżkach kręcą się właściciele psów. Pieski robią gdzie popadnie. Może nie widać, ale na pewno czuć. W tych pięknych okolicznościach przyrody żwawym krokiem brzegiem kanału maszerujemy w kierunku Płochocińskiej, gdzie cumuje statek “Missisipi”. Ulotka statku-restauracji mówi, że kilkugodzinny rejs kosztuje 150 zł. Cena zaporowa. Więc właściciele ogłosili promocję – 50 zł za osobę dorosłą, połowę za dziecko.
Żona właściciela, a jednocześnie kapitana żeglugi śródlądowej, lojalnie uprzedza, że na pokład nie wnosimy “prowiantu”, czytaj: stołujecie się w naszej restauracji. Dobra, dobra. Jasna sprawa.

Mosty na Kanale Żerański,

Odpływamy. Kanał Żerański z poziomu wody wygląda dość monotonnie. Zza krzewów i drzew wysokiego brzegu nie widać życia. Widać ściany upadłych fabryk, domów, wędkarzy, piwoszy, wczesnych amatorów słońca. Widać ciszę. Jeden za drugim nad głowami przesuwają się mosty i mosteczki.
Po prawej mijamy osiedle Regaty. Mają własną przystań. Fajnie. Fajnie też, jeśli akurat trafia się plaga komarów. Nie czepiamy się. Stwierdzamy. To w miarę nowe osiedle domów, którego mieszkańców wabiono tramwajem wodnym, a nawet wodolotem do centrum. Skończyło się na drewnianym pomoście i wypożyczalni kajaków – komentuje Jakub Chełmiński w artykule “Kanałem Żerańskim na Zegrze” z “Gazety Stołecznej” 19 lipca 2013 r.
Powódź mieszkańcom nie grozi. Poziom wody w kanale jest regulowany. Zależy od wpuszczania wody do jeziora Zegrzyńskiego przez zaporę w Dębem. Nadmiar zaś trafić może do Wisły, której poziom jest zwykle około 3 metrów niższy niż w kanale. Między Wisłą a kanałem odbywa się normalny ruch statków, dzięki usytuuowanej tuż przy Elektrociepłowni Żerań śluzie im. Tadeusza Tillingera. To polski inżynier hydrotechnik, który opracował przed wojna ich projekt. Wieść niesie, że nasza śluza długo była druga na świecie pod względem wielkości. Przebijała ją tylko ta na Nilu w Asuanie. Teraz powstały już większe konstrukcje, ale i tak możemy być dumni – pisze Jakub Chełmiński w artykule “Kanałem Żerańskim na Zegrze” z “Gazety Stołecznej” 19 lipca 2013 r. (…) Kanał zaczęto kopać w latach 50. i zanim zalano wioski i wypełniono zalew wodą, droga wodna kończyła się jazem w Nieporęcie.
Powodzi zatem nad kanałem nie będzie, a wręcz jak płynęliśmy poziom wody mieścił się w stanach dolnych. Duży statek ściągało na brzeg, wielkie koła napędowe nie miały jak nabierać wody. Ale udało się przebrnąć. Płyniemy.

Mistrzostwa Polski w wędkarstwie 21 lipca 2013
Kanał Żerański

Nad kanałem brzeg obsiedli niczym ptaki druty elektryczne dziesiątki wędkarzy. Każdy zaopatrzony w długą wędkę. Odbywały się mistrzostwa Polski w wędkarstwie. Nie wychodzi nam w piłce nożnej, przynajmniej tutaj jesteśmy mistrzami.
A na naszej łódce panowie wilki kanałowe wypili już pierwszą półlitrówkę, panie przy sterówce omawiają najnowsze trendy we wszystkim. Niektóre próbują się opalać, ale wieje, chłodno, trochę zachmurzenia. Zabieramy się do konsumpcji śniadania.

Policja rusza na patrol – Nieporęt

Nieporęt. Straż pożarna, plaża, policja. Robi się ciekawie, życie. Potem Zegrze, Jachranka, w oddali widać zaporę w Dębem. Nie, tam nie dopływamy. Statek pali 40 litrów ropy na godzinę. Ma dwa silniki. Kapitana nie stać.

Przyroda Kanału Żerańskiego

Wracamy. Na pokładzie panowie już mają z lekka w czubie, poza tym – trochę nudno. Zachwyca nas przyroda, więc robimy zdjęcia. Zbliża się godzina trzynasta. Niektórzy jedzą obiad.

Doki na Kanale Żerańskim – resztki świetności,
która nigdy nie nadeszła

Dopływamy do Płochocińskiej, płyniemy w kierunku Wisły i przy dokach portowych na wysokości Kowalczyka statek nawraca, by przodem zwinąć do swojego “portu”.
Dziękujemy, do widzenia.
Jak oceniamy rejs? Na czwórkę w skali 1-6. Miły kapitan, rejs to zawsze fajne przeżycie, jest przyroda.
Naszym zdaniem, byłoby lepiej, gdyby wypłynąć tak o 8, zwinąć do jakiegoś portu na Zalewie Zegrzyńskim. Tam pasażerowie się popalają na plaży, niektórzy zjedzą na statku. I wieczorem powrót. Czemu się tak nie dzieje? Może dlatego, że właściciele knajp w Nieporęcie, Zegrzu zajęli swoje miejsca i niechętnie wpuszczają nowych. Deliberujemy.

Widok na elektrociepłownię Żerań z wód Kanału Żerańskiego

Czytaj też...

(Wizyt: 96 razy, 1 dziś)
Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.