Pandemia rowerzystów

Na polskich drogach pojawił się i mnoży się jak drożdże niebezpieczny osobnik. Nazywa się: rowerzysta. Tego patogenu nie obowiązują żadne zasady ruchu drogowego, o kulturze nie wspominając. Ścieżka rowerowa jest dla niego eksterytorialną cyklostradą, na której nie zważa na pieszych. Ci muszą mieć oczy dookoła głowy, by nie wleźć pod pędzący rower. Jednoślady nie zatrzymują się przed skrzyżowaniami. Gnając jak opętani rozumują, że to kierowcy muszą uważać, by rowerzysty nie potrącić, ewentualnie zabić.

W sobotę omal nie potrąciłem jednego. Chcę skręcać w prawo, rozglądam się, nie ma nikogo. Skręcam, a tu przed maską przelatuje rower. Zahamowałem, ale może inny kierowca będzie miał więcej szczęścia. Chyba tylko wieść o kolejnych kalectwach i zgonach nauczy niektórych miłośników dwóch kółek, że nie są jedyni na drodze.

Czytaj też...

(Wizyt: 3 razy, 1 dziś)
Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.