Serial “Osiecka” [RECENZJA]

Gdy Leopold Tyrmand wynajmował pokój w kamienicy z łazienką na korytarzu, Agnieszka Osiecka już studiowała na łódzkiej filmówce. Serial “Osiecka” TVP ładnie nam tu i po kolei przedstawia drogę poetki przez PRL i życie.

Uczyła się tu i tu, studiowała tu i tam. Prasa i internet zachwycają się rolą Elizy Rycembel w roli młodej Osieckiej. Nie przyłączam się do chóry apologetów. Nie gra słabo, ale wada scenariusza, który nijak nie próbuje wyjaśnić, jak z Osieckiej wyrosła nietuzinkowa osobowość, autorka znakomitych tekstów, łamaczka męskich serc, wpycha Rycembel w styl szkolnego przedstawienia. 

Z drugiej strony ni w ząb nie można pojąć, skąd brała się charyzma Marka Hłaski. Więcej emocji na jeden megabajt taśmy filmowej występuje w “M jak miłość”. Już lepiej poszło z Jeremim Przyborą. Połączyła ich poezja i miłość do słowa. To widać, słychać i czuć.

Już dorosłą Osiecką gra Magdalena Popławska, gra bardziej przekonująco niż Rycembel, ale wciąż w nurcie poprawności. Nic tu nie wylewa, ani nie schnie. Nadal życie artystyczne wczesnego PRL-u przypomina występ teatru z Białołęckiego Ośrodka Kultury, przy czym komplementuję tu ośrodek z ulicy van Gogha.

Poza tym w “Osieckiej” znajdziemy papierowe dialogi. Chciałbym widzieć ludzi, którzy tak rozmawiają jak w tym filmie. Dłużyzny, niepotrzebne kadry ścielą się gęsto. Rozmowa Osieckiej z Witoldem Dąbrowskim wśród wielokolorowej na skórze i stroju roztańczonej chyba wśród Arkad na Karowej młodzieży socjalistycznej całego świata świetnie usypia, mimo że mulatki kręcą tym, co tam tylko mają najlepszego.

Obejrzałem 6 z 13 bodaj odcinków i tymczasem daję mocne trzy plus.

Autor recenzji: Jarek Pałyska

Czytaj też...

(Wizyt: 6 razy, 1 dziś)
Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *