Szadź 2 [RECENZJA]

Dwa, a może więcej razy podchodziłem do serialu Szadź 2. Nie dawałem rady. Już pierwsze sceny pokazują, że mamy do czynienia z poligonem filmowym. Aż w końcu ból po ekstrakcji ósemki zapewnił cichą noc, ukojoną ibuprofenem. Oszadziałem.   

Pierwszy odcinek zaczyna się od drętwych, nierealnych dialogów oskarżonego o morderstwa młodych kobiet Piotra Wolnickiego (Maciej Stuhr) z jego obrończynią Teresą Sznajder (Dominika Ostałowska), a także od rozmów ze współosadzonym Ludwikiem (Krzysztof Zarzecki). Wymiana zdań nie ma cienia odzwierciedlenia w rzeczywistości, przez co bardziej pasuje do warsztatów filmowych w liceum niż do poważnego kryminału. Naprawdę trzeba się napocić, żeby zrobić bardziej nudny i naiwny początek serialu. Z czego wynika charyzma, którą Wolnicki roztoczył na współaresztanta, by potem wykorzystywać go do realizacji swoich planów, trudno odgadnąć. Bo tak postanowili scenarzyści?. Ale żadna droga do tego nie prowadzi.

Proces sądowy oskarżonego nadaje się do “Trudnych spraw”. Infantylne mowy Wolnickiego nieoczekiwanie robią wrażenie na doświadczonych sędziach. Ostre jak zardzewiałe żelazo pytania obrońców do świadków sprawiają, że, doświadczeni oficerowi śledczy, w tym Agnieszka Polkowska (Aleksandra Popławska), gubią się, brakuje im słów, wzruszają się łatwo.

Wolnicki – jakież to zaskoczenie – wychodzi na wolność i odżywa, mordując kolejną dziewczynę. W widzu rodzą się jednak coraz natarczywe pytania i to bez kolejnego ibpuprofenu:

– Dlaczego policja, prowadząc dochodzenie, nie śledzi Wolnickiego? Zagadka kryminalna rozwiązałaby się w tydzień.

– Dlaczego oficerowie przez 4-5 odcinków nie potrafią połączyć Wolnickiego z nagle objawioną miłością z domu dziecka – Lilą Pelc (Anna Ilczuk), mimo że oboje dość często się widują?

– Dlaczego żona Wolnickiego akurat tę kobietę zatrudnia jako opiekunkę do dzieci?

– Dlaczego scenarzyści wykorzystują wyświechtane do dziur klisze: Skoro dziewczynka maluje rodzinę  bez taty, to jest bardzo niepokojące. Jakież to odkrywcze.

– Dlaczego 14-letni syn wysłuchuje mądrości dopiero co poznanej opiekunki jak prawdy objawionej i po co nastolatkowi opiekunka?

Tych “dlaczego” mogę postawić znacznie więcej. Scenariusz leży, zanim powstał.

Serialu “Szadź 2” nie ratuje też gra aktorska. Główni bohaterowie nawet nie starają się udawać, że tworzą kreacje życia, a przynajmniej sezonu.

Pewne zadatki przejawia zadziorna Roma Sośnicka (Sandra Drzymalska), ale jej rola po obiecujących początkach dryfuje na mieliznę banału. Pod pozorem odwagi chowa się krucha istota odrzucona przez ojca. Czy jakoś tak.

O ile ciekawiej byłoby, gdyby to ona dowiodła, że Wolnicki jest mordercą i opowiedziała to Polkowskiej. Ta, chcąc sobie przypisać rozwiązanie zagadki, ukradła jej zgromadzone (oczywiście w laptopie) dowody i zagroziła buńczucznej Romie, że jej chora na serce matka dowie się, że córka pracowała w domu publicznym po przeprowadzce do Warszawy. Chciała opłacić studia religioznawcze. 

Oglądanie doskwierało mniej niż ból po ekstrakcji, ale jednego i drugiego nie polecam.

Daje trzy minus w sześciostopniowej skali.

“Szadź 2”, 2021, reż. Sławomir Fabicki, Anna Kazejak, 7 odc., Akson Studio, TVN

Czytaj też...

(Wizyt: 175 razy, 1 dziś)
Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *