Łukasz Korolkiewicz, Przebudzenie, ok. 1980 r., olej na płótnie, 135×200 cm, wł. prywatna

Łukasz Korolkiewicz, Przebudzenie, ok. 1980 r., olej na płótnie, 135×200 cm, wł. prywatna

Wschodnie słońce wpadające do pokoju przez lekkie zasłony uszyte w naprzemienne paski oświetlało ciało Marii. Młoda kobieta przykryła pierś ręką lewą, ale nie ze wstydu, tylko dla wygody. Wylegiwała się po przebudzeniu. Sierpniowe słońce, mimo wczesnej pory, mocno już grzało, dlatego Maria odrzuciła kołdrę na łydki, obnażając gładką, jasną skórę. Zza okna dochodził zapach pełnego lata. Jarzębina rzucała lekki cień na dom. Jego cienkie, niemal tekturowe ścianki przepuszczały brzęczenie much, os i komarów na Robotniczych Ogródkach Działkowych. Nie wiem dokładnie, czy to ogródki na Kinowej, ale chyba właśnie tam Maria latem pomieszkiwała z Michałem, który właśnie wrócił z Lidla. Na przedramieniu kołysała się reklamówka z bułkami, pomidorami, masłem i serem feta. Wszystkie bułki z Lidla bez względu na rodzaj smakują tak samo, pomyślał.


Zajrzał do pokoju przez uchylone drzwi i zastygł. W oczach Marii zobaczył zimno, obojętność, znudzenie, paletę uczuć, które okazuje kobieta kochająca innego. Poczuł ukłucie za mostkiem. W ułamku sekundy doszło do niego, że z Justyną spędził sześć lat, a kolejnego roku nie będzie.

Spróbował słowami zaczarować rzeczywistość:
– Odkryłaś się, bo gorąco? Mi też się zrobiło.

Nie odpowiedziała.