Dlaczego zabito prezydenta Gdańska?

Czyli social media fiction.

Weźmy pod uwagę dwa najprostsze warianty.
W pierwszym wyszedł facet z więzienia, koleżków odwiedził, jeszcze nie zdążył napaść na bank, żeby coś zarobić, więc złość nim targa, że na tej wolności to fajnie było, zanim poszedł siedzieć. 13 stycznia późnym wieczorem przechodził koło jakieś sceny, muzyka grała, coś się działo. Zaszedł. Chciał posłuchać, bo akurat miał nóż desantowy w ręku. Plakietka “media” luźno wisiała na piersi, więc nikt go nie zatrzymał. Spokojnie spacerował z kosą wśród uczestników WOŚP. Wpadło mu do głowy, że kogoś zasztyletuje.
Nie, kupy to się nie trzyma.

Pracowałem w wojsku i później policji. Aby ugodzić kogoś jednocześnie narządy, przeponę i w serce, zadając pchnięcie, trzeba być wyszkolonym albo mieć niebywałe szczęście . To jest półmetrowy odcinek do pokonania pod bardzo konkretnym i precyzyjnym kątem. Broń użyta w ataku to nóż desantowy, używany przez komandosów. Ostrze miało około 15 cm długości . Trzeba ćwiczyć tygodniami żeby takim nożem zadać takie ciosy .

Większość uderzeń w afekcie w jamę brzuszną zadaje się na wprost w okolice żołądka i lądują najdalej na krzyżu i miednicy. Nożownicy amatorzy często próbują zaatakować w serce przez żebra czy mostek.Człowiek się rusza, ofiara też. Są emocje, adrenalina. Spięcie mięśni. Brak doświadczenia.

Duża ilość osób przeżywa nawet 4-5 pchnięć. To zdarzenie było bardzo nietypowe. W taki sposób został ugodzony Jezus włócznią przez setnika z 10 letnią praktyką. Będąc nieruchomym. W mojej opinii wymaga to ponadprzeciętnej wiedzy z anatomii i technik walki.
Ciosy w Gdańsku były 2. Jeden na wysokości pasa. Drugi już śmiertelny. Dokładnie w takiej kolejności jak uczą się komandosi. Jeden nisko, a gdy człowiek spina przeponę i się pochyla z bólu, skraca pewne odcinki wewnątrz ciała. Możliwe jest zadanie wtedy ciosu w serce nawet tak krótkim ostrzem.

Dodajmy do tego jeszcze płaszcz zimowy i całą resztę ubrań.Spróbujcie przebić, a co dopiero trafić w coś przez 3 warstwy materiału . Tutaj to nie był amator po prostu.

Po tak silnym ataku facet jednak miał czas zdążyć wygłosić swój manifest . Znał procedury, harmonogram z wyprzedzeniem i był precyzyjny (miał plakietkę media , były fajerwerki zagłuszające i odciągające uwagę , ochrona nie stała na tyle blisko więc wiedział ile ma czasu na działania ) To też nietypowe. Jak na kogoś kto ponoć wchodził do banków ze straszakiem to wygląda zbyt profesjonalnie.

(źródło: znalezione w internecie, proszę o wskazanie źródła, jeśli ktoś zna)

 

To przyjmijmy oficjalną rządową wersję – żeby nie było, że ten mord sączy się jak ropa z mowy nienawiści – facet cierpi na schizofrenię. Dwie alternatywne rzeczywistości mieszkają w jego głowie. I nawet, jeśli 13 stycznia włączyła się ta chora, to jak na schizofrenika pan Stefan dobrze sobie to wszystko zaplanował. Czas. Miejsce. Ofiarę. Nóż. Plakietkę “media’. Niby to banalne, ale jednak zimne, wystudiowane, psychopatyczne, ale nie schizofreniczne. Klej puszcza, dowód się rozłazi.
Najprostsze warianty kuszą jasnym przekazem, ale jako dorośli wiemy, że dwubiegunowy świat występuje w legendach i filmach o Batmanie.

W żaden sposób nie daje szans prezydentowi ocalić się, nie wypowiada się, odmawia zeznań, to jest jak gdyby przygotowanie do tego, że przeczy, że wykonał tę zbrodnię, więc idzie w kierunku niepoczytalności. Czyli po prostu zaprzeczania rzeczywistości, czyli zakomunikowania nam, że “mnie tam nie było” -W związku z tym (z ewentualną niepoczytalnością – red.) nie ma winy, a jak nie ma winy, to nie ma przestępstwa, czyli to można by powiedzieć znaczy, że go ktoś nauczył .

Źródło: Paweł Moczydłowski, Polsat News, 15.01.2019

 

To może inaczej.

Sześć lat temu koleś napadł na parę banków, trochę banknotów przytulił. Na wycieczkę pojechał, w kasynie chwilę się pobawił, dziewczęta parę złoty wyciągnęły. Żyć, nie umierać! Ale smutni panowie ręce do tyłu wykręcili, bransoletki założyli. Sąd. Wyrok, znaczy niesprawiedliwość. Osobista – bo to jednak porażka. Było się królem życia, a siedzi się pod celą. No, kto jest temu winien? Przecież nie ja. Parę banków okradłem, ale w bankach, wiadomo, pieniądze niczyje. Niesprawiedliwość społeczna – bo w telewizji mówią, tej co akurat pod celą włączają, że sędziowska kasta własne interesy osłania, a przynajmniej Platformy Obywatelskiej, wydaje wątpliwe wyroki. Wątpliwe, no, właśnie. Przyjdzie czas wyrównania rachunków krzywd. Przecież to za PO moja kariera się załamała. W Gdańsku się załamała, a Gdańsk to Adamowicz, a Adamowicz to PO. On mnie posadził. Ciepło, cieplej.

I w końcu, nie można wykluczyć, że pana Stefana ktoś o przysługę poprosił, ofiarując w zamian znaczne środki pieniężne i dozgonną sławę. W tym przypadku, zdarzyć się może, w przyszłości oskarżony “popełni samobójstwo” w celi lub przedawkuje leki w szpitalu. Czy można wykluczyć, że były prezydent Gdańska Paweł Adamowicz komuś mocno pokrzyżował plany? Jakiekolwiek.

Zdmuchnijmy bankę fikcji, zejdźmy na ziemię.

Aresztowany pod zarzutem zabójstwa pan Stefan nie jest mordercą. Nie przyznał się. Nie jest nawet oskarżonym, bo sprawa nie toczy się jeszcze przed sądem.

Czy Stefan ma rodziców? Jeśli tak, jakie myśli toczą się w ich głowach? Co teraz robią? Czy jutro wstaną do pracy?
Gdzie rodzi się zło? Co powoduje, że na wierzch wychodzi krwią spływa?