Przed i po burzy

19 września 2019 roku o 7:00 rano było około 7 stopni, natomiast po południu zebrało się na kilkunastominutową burzę. Zbierało się i wyglądało po burzy tak.

Pogoda w tym roku zaskakuje upałami i chłodami. Wrześniowe odczucie chłodu ma swoje odbicie w anomalii temperatury. W skali kraju było zimniej o ponad 3*C niż normalnie dla 19 września.

 

 

Maj się nie certoli

Tegoroczny długi weekend majowy upłynął w sielskiej atmosferze zimna i deszczu. W Biedronkach pod sufit piętrzyły się worki z  niesprzedanym węglem drzewnym. Lodówki pęczniały od karkówek, boczków, kiełbasek, przygotowanych do położenia na grill. Reklamy na billboardach zachęcały do kupowania Tyskiego. W parku Skaryszewskim ludzie, mimo przyjmującego wiatru, siedzieli nad jeziorem na leżakach i popijali piwo. Mimo że zimny wiatr ciął po nerkach, warszawiacy rozpostarli swe leniwe ciała na płótnach z napisem Perła i starali się udawać, że polarny chłód się ich nie ima. Przecież, do cholery, jest maj i ma być ciepło.

Sobota 6 maja była chyba pierwszym, poza 1 kwietnia, dniem tej wiosny, który zapowiadał się ciepło. Wykorzystaliśmy go na pieczenie szaszłyków i karkówki na grillu. Piwo Eksportowe Okocim choć pyszne, smakowało jeszcze bardziej w rozproszonych przez zarośla nad Kanałem Żerańskim promieniach słońca.

Po naszych obu stronach rozłożyli się wędkarze, udający, że coś łowią. Każdy pretekst jest dobry, by wyrwać się z domu, a wędkowanie jest takie niewinne. Można bezkarnie się napić, a nawet trzeba, bo przecież nad wodą wieje.

Współcześni wojownicy przynoszą do domu marną zwierzynę. Rodziny tym nie wykarmisz, ale zew natury jest silniejszy od społeczno-kulturowej otoczki. Około pół do piątej grillowanie trzeba było zakończyć bo zbierało się na burzę, a i Agnieszka Osiecka czekała w “Cafe Sax” w teatrze Rampa.

W niedzielę odwiedziłem dobrą, choć teraz niekoniecznie poczciwą Wisłę, bardziej przypominającą Dniepr z “Ogniem i Mieczem” Jerzego Hofmana. Wisłą płynie majestatycznie, pięknie i złowrogo: