Pocztówki znad krawędzi

Anglia dopiero co tonęła w ulewnych deszczach. Australię trafiły pożary. W Polsce lato od kilku lat zaczyna się w kwietniu, po czym w czerwcu przechodzi w suszę i upały. Tegoroczny grudzień przypomina kwiecień niż świąteczne obrazki domów zasypanych śniegiem. Klimat się zmienia i co do tego nikt zdrowo myślący nie ma wątpliwości. Tylko co z tego?

 

Według Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO) ostatnia dekada, czyli lata 2010-19, była najgorętszą w historii globalnych pomiarów temperatury. [1]
Grenlandia dolała ponad 1 cm do wzrostu poziomu oceanu. Spełnia się najczarniejszy scenariusz. (…) Jeśli Grenlandia nadal będzie topnieć w takim tempie jak obecnie, to “pod koniec wieku będzie odpowiadać za podtopienia dotykające 100 mln ludzi – jedną czwartą z tych, których obejmie całkowity wzrost poziomu oceanu”. [2]

Niepokój ludzi towarzyszący zmianom klimatycznym wydaje się uzasadniony. Ale czemu kwestia katastrofy klimatycznej nie schodzi z czołówek gazet, skoro w XVI-XIX wieku Europę ścięła zimnem “mała epoka lodowcowa”. Przykłady bezprzykładnej suszy w historii też się zdarzały.
Anasazi to współczesna nazwa cywilizacji indian zamieszkujących południe obecnych Stanów Zjednoczonych. Najciekawsze są ich siedliska, miasta wykute w klifach skalnych, które zapewniały bezpieczeństwo. Czemu je opuścili około 13 wieku nie wiadomo. Teorie mówią o suszy spowodowanej zmianą cyrkulacji prądów morskich.

Dzisiejsze zmiany klimatyczne zatrważają, bo wyganiają nas z Edenu komfortu i przewidywalności w stylu: skoro jest zima to musi być zimno. “Sorry, taki mamy klimat”.
Ale nieprzewidywalność klimatyczna nie idzie w parze z nowożytną ideologią liberalno-kapitalistyczną, która (prawie) wszystko jest w stanie wyjaśnić, zbadać i przekuć w efektywne działanie. Kapitalizm obiecywał nieustanny wzrost dobrobytu napędzanego postępem technicznym i rosnącą efektywnością wytarzania. Droga na szczyt miała trwać wiecznie i zataczać coraz szersze kręgi ludności świata. I zatacza.
Okazało się jednak, że medal postępu z jednej strony – złoty, z drugiej pokazuje degradację środowiska, smog, góry śmieci i zmiany klimatyczne.

Homo sapiens z zasady nie przejmuje się niczym, co nie stanowi palącego problemu już dziś, dlatego kolejne szczyty klimatyczne stanowią raczej zasłonę dymną do dalszego dymienia, kopcenia i spalania.

Oczywiście na zjazdach, sympozjach i konferencjach nie brakuje pomysłów na odwrócenie niekorzystnych trendów na Ziemie. Są wśród nich:
– ograniczenie spalania paliw kopalnych
– ograniczenie produkcji opakowań plastikowych
– sadzenie drzew absorbujących CO2
– oszczędzanie wodny pitnej
Wszystkie te kroki prowadzą do jednego celu – ograniczenia zużycia zasobów Ziemi, a to z kolei wymaga przedefiniowania zasad i celów funkcjonowania światowej gospodarki – rezygnacji z priorytetu ciągłego wzrostu dochodów, wartości firm, podnoszenia PKB, schlebiania portfelom inwestorów giełdowych.
Na to się nie zanosi.

 

Za sprawą człowieka, który od wybuchu rewolucji przemysłowej dolewa do atmosfery coraz więcej gazów cieplarnianych, upadają kolejne kostki domina, a Ziemia zmierza do mniej sprzyjającemu życiu (przynajmniej takiemu, jakie znamy) “szklarniowemu” klimatowi.
Rekordowo duże stężenie gazów cieplarnianych w atmosferze
“Atmosferyczne stężenie dwutlenku węgla już sięgnęło poziomu sprzed 4 mln lat, z epoki pliocenu – piszą autorzy tekstu w “Nature” – i pędzi w stronę stężenia sprzed ok. 50 mln lat, z eocenu, kiedy Ziemia była o blisko 14 st. gorętsza od tej z czasów tuż przed rewolucją przemysłową”.
Tragiczna pułapka, w jaką wpędziliśmy ludzkość i inne gatunki – podkreślają autorzy – “wymaga międzynarodowego działania, a nie pustych słów”. [3]

Zatem tradycyjnie, dopiero kataklizm we własnym domu zmusi ludzi do działania. Tymczasem w grudniu 2019 roku w Polsce krzewy puszczają pąki, a róże – kwitną.

 

 

 

***
[1] Katastrofy roku 2019. Raport Światowej Organizacji Meteorologicznej, Tomasz Ulanowski, Wyborcza.pl, 6 grudnia 2019
[2] Grenlandia dolała ponad 1 cm do wzrostu poziomu oceanu. Spełnia się najczarniejszy scenariusz, Tomasz Ulanowski, Wyborcza.pl, 12 grudnia 2019
[3] Zmiany klimatu ocierają się o punkty krytyczne. Nasza cywilizacja może posypać się jak kostki domina, Tomasz Ulanowski, Wyborcza.pl, 1 grudnia 2019