Sanatorium pod azbestem

Przy wytrawnym znawstwie tematu przez Łukasza Warzechę nie mam czego szukać w “Do Rzeczy” (nr 27/2019). Publicysta tygodnika wziął na tapet “Klimatyczny szwindel”, jakim są, jego zdaniem,organizacje klimatyczne, a może nawet i sama zmiana klimatu na Ziemi.

 

 

Warzecha zaczyna z grubej rury: “Jasne jest dla każdego trzeźwo myślącego człowieka, że za różnymi Grinpicami i innymi tego typu oddziałami bojowymi na rzecz klimatu kryją się potężne interesy. Fotowoltaika, siłownie wiatrowe, elektromobilność…”

Cieszę się, że za inspirującym pisaniem Warzechy nie stoją potężne siły. Stronę przed artykułem Warzechy okupują logotypy Orlenu, KGHM, Poczty Polskiej…
Trzeźwo myślący rozumieją, że państwowe koncerny dokonały rzetelnego, wspieranego rozbudowaną analizą mediaplanningu i postanowiły wspierać imprezę “Do Rzeczy”…

Dlaczego Warzesze przeszkadza fotowoltaika i elektromobilność, tego nie wyjaśnia. Dlaczego przeszkadza mu rozwój nowych technik pozyskiwania energii i napędzania aut? Nawet nie przypuszczam, że z powodu logo Orlenu gęsto rozsianego w numerze. Rozumiem, że Warzecha mieszka w domku krytym azbestem, a jego ulubionym sanatorium są wyziewy ze starych diesli?

Następnie dziennikarz zajął się akcja Ingi Zasowskiej, spędzającą niektóre wakacyjne dni pod Sejmem w ramach “Wakacyjnego strajku klimatycznego”. Dla Warzechy jest ona kompletnie niewiarygodna, ponieważ jej mama współpracuje z portalem naukaoklimacie.pl. Gdyby pracowała w jakiejś wielkiej hucie, pewnie okazałoby się, że córka kala własne gniazdo. Ciosy Warzechy padają jakieś 40 cm poniżej pasa. Pewnie lepiej iść na pielgrzymkę do Częstochowy niż zajmować się takimi bzdurami jak “zmiana klimatu”.

Warzechy krytyka organizacji ekologicznych nie wynika z jakichś osobistych animozji lub niewiedzy. Ma swoje źródło w trosce o dobrobyt “setek milionów ludzi”. Poglądy gospodarcze Warzechy zostały na etapie “Ziemi obiecanej”. Ma dymić, kopcić, truć. Niebo niech się zasnuje czarnym dymem pyłów i dwutlenku węgla. Za nowymi wynalazkami, innowacjami stoją “potężne interesy”. Za Orlenem i KGHM stoją zaś ubogie Kopciuszki i Łukasz Warzecha?

Czekam na powtórkę angielskich ruchów luddycznych XVIII wieku. Gdyby Warzecha wtedy żył, pewnie by pisał, że za przemysłem włókienniczym kryją się wrogie siły.

Zdaniem Warzechy i jego autorytetu profesora Richarda Lindzena histeria wokół zmian klimatu cofnie nas do ery przedindustrialnej. Chyba nikt “trzeźwo myślący” się tego nie domaga. Domaga się jedynie rozwoju technologii ograniczających spalanie węgla oraz emisję CO2.

 

– Średnioroczna temperatura w Warszawie w ostatnim półwieczu wzrosła z 7,5 do 9,5 st. C, a we Wrocławiu z 8,5 do 10,5 st. C, tym samym przekraczając średnioroczną temperaturę typową wcześniej dla Budapesztu (który w międzyczasie odnotował wzrost z ok. 10 do 12 st. C). Do średniej temperatury Warszawy sprzed kilkudziesięciu lat dobija zaś, położony 700 km od koła podbiegunowego, Petersburg, w którym średnioroczna temperatura wzrosła z 4,5 do 7 st. C. – wyliczają Marcin Popkiewicz, dr Aleksandra Kardaś i prof. Szymon Malinowski, autorzy książki „Nauka o klimacie”, wydawanej właśnie pod patronatem portalu WysokieNapiecie.pl.
Z danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wynika, że w tej dekadzie dni upalnych, z temperaturą 30 stopni lub wyższą, było średnio 16 każdego roku. To aż trzykrotnie więcej niż w poprzednich czterech dekadach, kiedy takich dni było zaledwie sześć rocznie. Źródło: Polityka

 

Czy powyższe dane są mitami, pobożnym życzeniem, a może sekciarskimi wymysłami?

 

Zneutralizować emisję CO2 może sadzenie lasów. Na Ziemi lasy zajmują 2,8 mld hektarów. Zalesienie dodatkowych 900 milionów jest możliwe. Byłby to terytorium równe powierzchni USA lub 31 powierzchniom Polski. Badacze nie chcą odbierać terenów miastom i rolnikom, chodzi o wcześniej nietknięte lub zniszczone ekosystemy. Duże pole do popisu mają tu Rosja, USA, Kanada, Brazylia i Chiny.

Nowe lasy mogą pomieścić 205 miliardów ton węgla. To dwie trzecie z 300 miliardów ton, które zostały uwolnione do atmosfery od początku rewolucji przemysłowej – wylicza szwajcarski Federalny Instytut Technologii. Trzeba się jednak spieszyć, bo las potrzebuje kilkudziesięciu lat na zyskanie zdolności absorbujących dwutlenek węgla. A gruntów pod zalesienia na skutek susz ubywa.

 

Panie Warzecha, jakie “potężne interesy” stoją za sadzeniem lasów? Czy może zgodzimy się, że jest to sensowne rozwiązanie na zmianę klimatu, czymkolwiek lub przez kogokolwiek jest ona spowodowana?

Stawiam na kolej

 

W Niemczech transport drogowy wytwarza 20,3% całkowitej emisji CO2, pozostały – 2% -podaje miesięcznik tts (3/2003) w artykule “Pomiary emisji CO2 – metody porównawcze w transporcie drogowym i kolejowym” autorstwa Carli Eickman.

Z każdą osobą, która przesiada się z samochodu na pociąg obciążenie środowiska emisją zmniejsza się o 104 kg (!) CO2 na każde 100 km podróży. Carla Eickman wyliczyła, że transport szynowy powoduje pięć razy mniej emisji CO2 niż szynowy.

Są jednak pewne wyjątki. Gdyby wielkość masy towarowej, jaka przypada na samochód ciężarowy, przewożona była pociągiem towarowym z jednym wagonem, to ilość wydzielonego dwutlenku węgla byłaby znacznie większa, niż przy transporcie drogowym. Jeśli natomiast ilość przewożonej masy towarowej odpowiadałaby załadunkowi na 20 wagonów, to względna ilość wydzielonego dwutlenku węgla byłaby znacznie niższa niż przy przewozie koleją, niż w transporcie drogowym.

Budujmy na zielono

 

– Średnioroczna temperatura w Warszawie w ostatnim półwieczu wzrosła z 7,5 do 9,5 st. C, a we Wrocławiu z 8,5 do 10,5 st. C, tym samym przekraczając średnioroczną temperaturę typową wcześniej dla Budapesztu (który w międzyczasie odnotował wzrost z ok. 10 do 12 st. C). Do średniej temperatury Warszawy sprzed kilkudziesięciu lat dobija zaś, położony 700 km od koła podbiegunowego, Petersburg, w którym średnioroczna temperatura wzrosła z 4,5 do 7 st. C. – wyliczają Marcin Popkiewicz, dr Aleksandra Kardaś i prof. Szymon Malinowski, autorzy książki „Nauka o klimacie”, wydawanej właśnie pod patronatem portalu WysokieNapiecie.pl.
Z danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wynika, że w tej dekadzie dni upalnych, z temperaturą 30 stopni lub wyższą, było średnio 16 każdego roku. To aż trzykrotnie więcej niż w poprzednich czterech dekadach, kiedy takich dni było zaledwie sześć rocznie. Źródło: Polityka
Tymczasem na moim Żeraniu stare, kilkudziesięcioletnie drzewa idą pod piłę pod betonownie bloków i parkingów, czego najbardziej spektakularnym dowodem jest wycinka ponad 600 drzew pod osiedle Port Żerań w trójkącie między Kanałem Żerańskim, Modlińską a trasą A-8. Trzeba przyznać, że miasto sadzi wiele nowych drzew, ale zanim osiągną one moc absorbowania wody, chłodzenia i neutralizowania CO2 – potrzeba około 20 lat.
Właściwym nakazem prawnym powinno być wydawanie pozwoleń na budowę nowych bloków pod warunkiem nasadzenia przez dewelopera przynajmniej jednego drzewa przypadającego na jedno mieszkanie, pod rygorem sprawdzenia liczby lokali przy odbiorze budynku. Kolejne przynajmniej dwa drzewa powinny być zasadzone za każde wycięte pod budowę bloku czy osiedla.
Obowiązkowe powinno stać się zakładanie ogrodów zielonych na dach płaskich, dzieje się to w Wiedniu i Paryżu, co zmniejszyłoby nagrzewanie się budynków oraz zatrzymywało wodę po ulewnych opadach. Jej nadmiar mógłby być magazynowany do celów gospodarczych – podlewania ogródków.
Człowiek, jako gatunek, w egoistycznej i ślepej pogoni za wygodą i komfortem życia zapomniał, że ową wygodę, czyli znośne temperatury, chłodzenie lub ogrzewanie w razie nieznośnych temperatur, wodę pitną zapewnia mu ekosystem, którego jest częścią. Nie robią tego deweloperzy, sieci handlowe, IKEA i dealerzy samochodowi.
Najwyższa pora, żeby nie powiedzieć ostatni dzwonek, na czyny, czyli oddawanie przyrodzie przynajmniej części tego, co z niej wyszarpujemy.