bum bum maszerują lekarze ochotnicy z respiratorami pod pachą.

Organizacja szpitala polowego na stadionie Narodowym dobrze podsumowuje działania rządu w walce z pandemią. Po co robić szpital w jednej z parterowych, z dobrym dojściem i dojazdem, opustoszałych teraz hal targowych? Lepiej odstawić błazenadę. Najpierw personel, sprzęt i karetka z chorym musi wjechać przez ogrodzenie, potem na górę, potem windami i korytarzami do którejś sali i pomieszczenia. Rząd koniecznie musi pokazać, że na stadionie Narodowym cały naród walczy z zarazą.

Kto wygra na Narodowym? Czy biało-czerwoną zastąpi flaga z czerwonym krzyżem?

Fanfaronada, bum bum maszerują lekarze ochotnicy z respiratorami pod pachą.

Profesor Simon skarży się na pacjentów chorych na niewłaściwe poglądy

Profesor Krzysztof Simon ordynator oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu “pochwalił się”, że ma na oddziale dwóch pacjentów, którzy są znanymi “antycovidowcami”. Jeden walczy o życie, drugi może nie umrze, informuje profesor.

Dziwne, że profesor Simon to mówi, a jeszcze dziwniejsze – że rozprawia publicznie. Co chce tym udowodnić? Że jest taki mądry, a ludzie głupi?

Najlepsze jednak jest to, że lepsza część społeczeństwa, kochająca wszelką odmienność seksualną oraz pszczoły, słuchacze i fani radia TOK FM, tak reaguję na tę informację:

“Takich osób w ogóle nie powinno się leczyć”

“jak covidu nie ma to po co się zgłosiły do szpitala do domu wypisać niech tam zdychają”

“Niech wracają do swojej jaskini bo zajmują miejsca homo sapiens.”

Niektórzy zatem dla chorych “antycovidowców” mają następujące zalecenia:

Wysłać ich jeśli nie do obozu, to przynajmniej na Madagaskar. Niech tam umierają w konwulsjach. 
Miłość bliźniego szerzy się wśród światłej części społeczeństwa.

Wszyscy się zarazimy

“Naukowcy podkreślają, że “klasyczne” objawy COVID-19 są słabymi markerami SARS-CoV-2. Aż 76,5 proc. losowej próby, która uzyskała wynik pozytywny, nie zgłosiło żadnych objawów, a 86,1 proc. nie zgłosiło żadnych objawów specyficznych dla COVID-19“.

Co to oznacza? Wirus mógłby zatrzymać tylko całkowite zamknięcie świata tak na dwa tygodnie. Z innych futurystycznych scenariuszy – przetestowanie 8 miliardów ludzi i natychmiastowe izolowanie zakażonych.
Pozostaje nam tylko ograniczać tempo rozprzestrzeniania się wirusa przez maseczki i zakazy. Wcześniej czy później i tak się z nim spotkamy.

Dariusz Kortko na tropie

Gazeta Wyborcza piórem Dariusza Kortka tropi szczepionki na grypę. Brakuje ich w aptekach w całej Polsce. Klienci pytają, aptekarze zamawiają w hurtwowniach, tam też nie mają.
I tu pojawia się fundamentalne pytanie. Kto za tym stoi?

“W Polsce przeciwko grypie szczepią się najwyżej cztery osoby na sto. W Wielkiej Brytanii aż 78 procent populacji, w Holandii 76 procent, we Francji i we Włoszech ponad 70 procent. Nic dziwnego, że firmy produkujące szczepionkę właśnie tam wyślą towar. Bo niby dlaczego mają dbać o kraj, w którym ludzie zamiast leków wolą suplementy, stawiają na „naturalne” metody leczenia, nie szczepią się „bo nie” i spodziewają się cudu?”

Wnioski z powyższego komentarza wysnuwam dwa:

  • Polacy sami są sobie winni. Źrą witaminę C i czosnek, zamiast stać po oświeconej stronie medycyny. Panie Kortko, proszę też wziąć pod uwagę, że miłość koncernów farmaceutycznych do krajów zachodnich ma wymiar finansowy. Przyjemniej kochać bogatych.
  • Z przytoczonych danych wynika też, że im większy odsetek zaszczepionych na grypę w Europie Zachodniej w poprzednich latach, tym większa śmiertelność z powodu koronawirusa. Może między szczepieniami na grypę a zgonem na COVID-19 nie ma związku.

Ale skoro jest tak świetnie, dlaczego jest tak kiepsko?

Koronawirusowa fobia

Paranoja! Komuś zrobią test, olaboga, koronawirus. Zamykają całą szkołę! Chyba lepiej by było wprowadzać kwarantannę, gdy ktoś ma widoczne objawy choroby: kaszel, gorączka ponad 38. Bo jak będziemy izolować ludzi po pozytywnych testach, a nie chorych na COVID-19, do końca września cała Polska przejdzie znowu na zdalne nauczanie. Czyli żadne.

Niższa śmiertelność mimo koronawirusa

Śmiertelność w Europie była w okresie od 9 marca do 17 maja 2020 r. o 17 proc. wyższa niż w tym samym okresie w latach 2016-2019. W Polsce spadła o 1 proc. – podaje Polski Instytut Ekonomiczny. 

Śmiertelność w Europie ciągle rośnie z uwagi na starzejące się społeczeństwo, zatem wzrost nie musi dotyczyć zgonów z powodu COVID-19. Jeśli wziąć poprawkę na oczekiwaną śmiertelność wyliczoną na podstawie danych z lat 2010-2109, to śmiertelność na Starym Kontynencie wzrosła o 15 procent ponad oczekiwany poziom.
Najbardziej śmierć rozpanoszyła się w Hiszpanii (+56 proc.) i Włoszech (+39 proc.), czyli krajach szczególnie dotkniętych pandemią.
W siedmiu krajach, w tym Polsce, zgonów zanotowano mniej zgonów niż w latach poprzednich. Poza Polską w tym gronie znalazły się Bułgaria, Islandia, Łotwa, Węgry, Słowacja, Czechy.
Niektórzy badacze ten fenomen przypisują chociażby szczepieniom na gruźlicę, które pośrednio mają chronić przed ciężkim przebiegiem COVID-19 oraz czystszemu powietrzu. Brak smogu ograniczył zgony spowodowane pyłami unoszącymi się w atmosferze. Obie te przyczyny omówiliśmy na tym blogu. Do innych zaliczają się skuteczny lock down oraz- paradoksalnie – odwołanie planowych operacji.
Trend trwał przez całe pierwsze półrocze 2020 r. W I półroczu tego roku zmarło w Polsce 209 tys. osób. To prawie o 0,5 tys. mniej niż rok wcześniej i najmniej od kilku lat – odnotował Główny Urząd Statystyczny.

Badanie obejmowało kraje, dla których dostępne są tygodniowe statystyki śmiertelności Eurostatu.

Komunia, jajko, koronawirus

Maluchy przyjmują Jezusa podczas pierwszych komunii jak Polska długa i szeroka, przejęte mamy biegają wokół dziecka i wszystkich ciotek. Nikt nie nosi maseczki, dziadkowie także nie. Na weselach wstawieni biesiadnicy bawią się jajkami i wałkiem do ciasta na oczepinach. Ściskają się, całują, tulą. Dzieci popijają coca-colę.
Część dzieci zaraz wyjedzie na obozy, kolonie lub tradycyjnie do dziadków.
Może ktoś mi zatem wyjaśnić, czemu MEN pracuje nad ewentualnym zdalnym nauczaniem od września, skoro do tego czasu każdy się spotka z każdym?

Koronawirus w 1920 roku

Gdyby koronawirus wybuchł w Chinach w 1920 roku, zamin dotarłby do Europy, o ile w ogóle, zajęłoby to z rok albo dziesięć. Teraz potrzebował paru dni. Globalizacja przyniosła Zachodowi niemal nieograniczoną konsumpcję i wygrzewanie się w cieple pokoju i dobrobytu. Koszulki, smartfony i telewizory podają biedne i wychudzone azjatyckie rączki.
Te biedne, BRUDNE, wschodnie rączki pchają do buzi co popadnie i rozprzestrzeniły wirusa.

Do fabryk trzeba latać i nadzorować, spotykać się na azjatyckich zadupiach z autochtonami, więc się wirus rozprzestrzenia. Globalizacja miała mieć tylko awers, rewersu sobie nie życzmy. Wyrywa nas z poczucia dobrostanu. Ludzie wykupują Pudliszki, wycieczki do Chin się nie sprzedają.