Legia odpadła z europejskich pucharów [KOMENTARZ]

Legia Warszawa odpadła z eliminacji Ligi Europy po przegranym dwumeczu z luksemburskim Dudelange w III rundzie eliminacji. W pierwszym meczu przegrała 1:2 u siebie, w rewanżu zremisowała 2:2.

 

Po raz pierwszy w historii europejskich pucharów od czasów reformy z 2009 roku nie będzie żadnego polskiego zespołu (wczoraj grały Jagiellonia Białystok, Lech Poznań, Legia Warszawa) w IV rundzie eliminacji Ligi Europy lub Ligi Mistrzów.

 

Komentarz, a jednocześnie nowe logo Legii Warszawa:

 

Czytaj też:

Legia na oddział intensywnej terapii

Legia na oddział intensywnej terapii

O Bogu napisano całe biblioteki opasłych ksiąg, mimo że nikt go na oczy nie widział. Odwrotnie niż o Legii Warszawy. Wszyscy widzą ich poczynania, ale czy da się o grze piłkarzy z Łazienkowskiej wykoncypować oryginalną myśl, nie popadając w powtarzalność, banał, pustą krytykę? Spróbuję.

 

 

Kiedy Legia odpadała z LE po blamażu ze Spartakiem Trnawa, wydawało się, że gorzej już być nie może. Legia Warszawa dysponuje budżetem większym niż cała słowacka Liga, a mistrz tego kraju, Spartak Trnawa, nie wydaje pieniędzy na zawodników, przygarnia wolnych, między innymi z polskiej Ekstraklasy. Pomocnik Jan Vlasko przyszedł z Zagłębia Lubin na zasadzie wolnego transferu; w ten sam sposób Martin Kostal – z Wisły Kraków. Tylko jeden z zawodników gra w reprezentacji swojego kraju, Gruzin – Vakhtang Chanturishvili. Zespół trenuje znany z Piasta Gliwice Radoslav Latal. Zespół ten ogrywa mistrza Polski, Legię Warszawy,

 

Przy zachowaniu skali, to tak jakby Legia z eliminacji Ligi Mistrzów wyeliminowała starającą się o grę w elitarnym towarzystwie – Chelsea Londyn. Po trnawskkiej niestrawności, zgadze, wydawało się, Legia Warszawa zostawiła dno kilka poziomów wyżej od mułu i wodorostów, tym bardziej, że nie schyliła się po 300 tys. euro od UEFA za wyeliminowanie Słowaków. Ale Legia świdruje głębiej. Wczoraj przegrała na własnym stadionie z amatorami z Luksemburga – F91 Dudelange – 1:2. To już poważne zatrucie wymagające  hospitalizacji na oddziale intensywnej terapii. Nie dziwię się, że operacji nie podjął się Adam Nawałka. Jeszcze pacjent by mu umarł.

 

Na pierwszy rzut oka w Legii wszystko się zgadza. Piękny stadion, dookoła boiska migocą reklamy (PGiNG: “Zagrzewamy Legię”), profesjonalne stroje, wypasiony klubowy autobus, właściciel-światowiec Dariusz Mioduski, któremu wydawało się, że jak zatrudni trenerów z Chorwacji, to Kopciuszek zamieni się w królewnę. Zmienił się w ropuchę. Nie wierzę, ze Mioduski jest naiwnym facetem, ale wygląda na to, że trenerzy i zawodnicy znaleźli przy Łazienkowskiej fajne miejsce, gdzie można bez wysiłku przytulić konkretny hajs.

Co może zrobić Legia Warszawa? Przegrać drugi mecz z Dudelange, potem spaść do I ligi i zacząć pracować.

 

Czy tylko mi się wydaje, że nowoczesna Legia Warszawa skończyła się wraz z odejściem Stanisława Czerczesowa?

Autor: Jarosław Pałyska

 

 

Czytaj też…

Ekstraklasa. Legia Warszawa miała być jak Bazylea i Dinamo Zagrzeb, a jest nijaka. Nie ma wyników, stylu, DNA i pieniędzy. Zamiast tego jest grzęzawisko problemów

Sport.pl, 10.08.2018

Legia z pazurem

Przygotowania do piątkowego (9 maja 2014 r.) meczu Legia Warszawa – Wisła Kraków zaczęły się od analizy szans obu drużyn:
– Tata, z kim grają – pyta młodszy syn Rafał, zwany Malutkie.
– Z Wisłą Kraków.
– A drugi zespół?
– Legia Warszawa.
– A Wisła to Kraków?

Autor: Bynajmniej nieanonimowa kibicka Legii z Otwocka

Po wymianie myśli, zaopatrzeni w zestaw kibica składający się z coca-coli (koniecznie z żółtą nakrętką, która wygrywa piłkę), chipsów, paluszków, piwa i innych zdrowych rzeczy, ruszyliśmy na stadion. Kiedy piłkarze wybiegali na boisko, kibice z żylety rozwinęli baner – piłkarza Legii przekraczającego linię mety. Ostatnia prosta na drodze do mistrzostwa.

Pierwszy do siatki (20 min.) dla Legii trafił Michał Żyro, który jest w życiowej formie. Chłopak 22-letni, świat futbolu przed nim. Od niego zależy, czy będzie to świat Bundesligi czy stadiony w Kielcach, Krakowie, Wrocławiu. W 36 minucie trafił o rok starszy Michał Kucharczyk.

Malutkie w międzyczasie zjadł całą paczkę chipsów. I zaczęło się. Najpierw nieśmiało jak żółw ociężale:
– Tata, pić.
– Synu, w przerwie kupimy.
– Tata, ale mi się bardzo chce pić.
– Rafał, w przerwie kupimy.
Siła mojej argumentacji trafiła Malutkie do przekonania, bo wyszliśmy przed przerwą. O bramce Tomasza Jodłowca dowiedziałem się od spikera i ryku na trybunach. Malutkie nie przejął się tym incydentem i cierpliwie stał w kolejce do malowania buzi, wypiwszy uprzednio kubek napoju. Herb Legii na buzi Rafałek nosił z dumą przez dwa kolejne dni. Nie mył twarzy z lewej strony.

Autorka pazurków: Anna Piskorska DM Uroda Otwock

Zanim syn nie mył twarzy, to w drugiej połowie Dossa Junior dostał żółtą kartkę za zdjęcie koszulki po strzeleniu bramki na 4:0.
Legia jak na mistrza Polski i kandydata na mistrza przystało zagrała pewnie w obronie, kombinacyjnie i szybko w ataku. Wisła nie miała właściwie nic do powiedzenia. Duszan Kuciak rozgrzewał się prawie przez cały mecz. Wiślacy raz zagrozili poważnie jego bramce – strzałem w poprzeczkę.
Żyleta jak zwykle nadawała ton dopingowi. Kibice machali szalikami, czapkami. Staników machających nie stwierdzono. Pojawiły się natomiast kobiece paznokcie. Legia pokazała pazur.

Piątą bramkę dorzucił Marek Saganowski. Facet wrócił do gry dwa tygodnie wcześniej po 212 dniach rehabilitacji. W meczu z Zawiszą Bydgoszcz (26 kwietnia 2014 r.) strzelił bramkę minutę po wejściu na boisko. – Życie pokazuje, że nie wolno się poddawać. Większej euforii na murawie jeszcze nigdy nie przeżyłem. Ciężko określić, w jaki sposób się cieszyłem, bo nawet nie wiedziałem, jak się zachować – opowiadał “Sagan” w wywiadzie dla Sport.pl.

Z przystanku Saska ostatni 509 w kierunku Białołęki odjeżdża o 23.09. Głównymi pasażerami autobusu były w piątkowy wieczór butelki i puszki z piwem. Towarzyszyli im kibice Legii ze śpiewem na ustach:
– I kierowca też przyjacielem CWKS.
– Jego córka też przyjacielem CWKS. Jeśli brzydka jest,  to kibicem Polonii jest.
Malutkie usnął w autobusie.