Królem byłem ja, a królową ty

 Spałem z Tobą prawie na słomiance. Jadłem z Tobą na talerzach bez stołu, starymi patynowymi łyżkami. Myłem się pod prysznicem, z którego woda ledwie kapała lub w misce, wcześniej podgrzewając wodę w czerwonym czajniku z gwizdkiem. Mało kto chce tak mieszkać, ale w tamte zimne styczniowe dni nikt mrozu nie czuł. Wszystko rozgrzewała nasza miłość. Może tylko moja?


Łukasz Korolkiewicz, Przebudzenie, ok. 1980 r., olej na płótnie, 135×200 cm, wł. prywatna

Zostawiłaś ślad, tatuaż, znamię. Po Tobie statek emocji i miłości wypłynął na bezwietrzne morze. Żagle ustawiane tak i owak nie mogły znaleźć wiatru. A ja, dryfując samotnie na morzu, zrozumiałem, że jestem innym człowiekiem. Nie, żadne tam rozwoje osobiste i duchowe.
Piję, ale mniej.
Obiecuję Cię już nie zdradzać, bo nie ma kogo zdradzać.
Nie wezmę się do tak zwanej uczciwej pracy w Biedronce, bo nie jestem niewolnikiem pracy za 2200 netto plus podatki i ZUS.
Kupię Ci torebkę, krótką kurtkę i tandetne buty z CCC.
Jestem innym człowiekiem, bo już nie żyję mrzonkami o wiecznej miłości.

Zostawiłaś ślad, bo nie chcą mi się podobać inne dziewczyny niż z dużymi tyłkami i małymi cyckami. Dobra, mogą być duże cycki. Jeszcze takiej nie spotkałem, więc może za rogiem czai się znajomość z taką, która kompletnie zaprzecza mocno zakotwiczonym wyobrażeniom. Stary statek nie dość, że parę lat dryfował, to teraz pójdzie na dno. Może mozolnie zacznę budować nowy szyper sklecony ze starych desek, pocerowanych płócien.

I kiedy już Ci się wydaje, że spodoba Ci się dziewczyna zupełnie inna, inna niż Ty, inna k… pod każdym względem, widzisz tę. Właśnie tę z małymi cyckami, wiesz którą. I zdajesz sobie ponuro sprawę, że twoje przeznaczenie Cię nie opuści.

Ale też czarno widzisz już na starcie, że to tylko mrzonka i złudzenie. Nie będzie żadnego nowego okrętu. Po co Ci znowu życie rozbitka?