Najlepsze obrazy mojego życia [RANKING] [AKTUALIZOWANY]

1. Kobieta leżąca na plecach, znużenie, Henri de Toulouse-Lautrec, 1896, Muzeum Orsay, Paryż

Jestem metodą na głoda moich dzieci
Jestem rachunkiem za prąd
Jestem ratą do banku

Mogę lodowcem sięgać chmur
Mogę Niagarą spadać w dół
Mogę jak Etna zbudzić się
Więc nie złość mnie

Jestem nogami
Piersiami
Wnętrzem
bez Duszy

Jestem kobietą
Wodą ogniem burzą perłą na dnie
Wolna jak rzeka
Nigdy nigdy nigdy nigdy nie nie poddam się

Noszy rajstopy Adrian
Nie doświadczam przemocy
Nikt mnie nie bije

Jestem perłą na dnie
Jestem prześcieradłem
Jestem kobietą

Nigdy nie poddam się*

On czeka w domu z kolacją

2. Szał, Władysław Podkowiński, 1894, Muzeum Narodowe, Kraków

Kiedy Władysław Podkowiński upublicznił obraz w 1894 r., w Warszawie zapanował szok i szał. Tematyka obrazu nijak nie przystawała do bogobojnej, ojczyźnianej, religijnej. Obraz w “Zachęcie” zobaczyło 12 tysięcy osób. Skąd pomysł i wykonanie “Szału uniesień” (początkowa nazwa obrazu).

Malarz popadał w depresję, która nabrała jeszcze czarniejszych barw po rozczarowaniu miłosnym. Dla niektórych obraz przedstawia Ewa Kotarbińską, którą malarz podczas letniego pobytu w pałacu w Chrzęsnem pod Warszawą.

Podkowiński odarł kobietę i konia z wcześniejszych motywów malarskich. Koń już nie orał, koń już nie brał udziału w bitwie. Kobieta nie roniła już łez nad losem Polski, ale czule obejmuje szalonego, stającego dęba konia. Niech każdy kojarzy z czym chce.

Więcej o Władysławie Podkowińskim i jego drodze artystycznej: „Szał uniesień”. Obraz pełen tajemnic

Obrazy duszy wiszą w Józefowie

Oczy mogą spełniać ważne funkcje w życiu. O jednej z nich opowiadał Wolf w “Psach 2”:
– Kiedyś, przyprowadziliśmy jeńców do obozu i tam na wartowni stała taka micha pełna oczu. I te oczy tak poukładane jak ostrygi. I ja się pytam komendanta, po co to tu stoi? A on mówi, że tak jak rejestrują jeńców, to to tak stoi żeby robiło wrażenie… A Sawczuk pyta czy im się te oczy nie psują? A on mówi nie, codziennie mamy nowe… i że nie przyjmie naszych jeńców, bo już jest po szesnastej…
– Twardy gość – mówi Franz Maurer-
– Komendant.
– Nie… Sawczuk.
Dziś wojny nie ma, więc ludzie nie dają się poznać z najlepszej strony. Ten błąd postanowiła naprawić Edyta Tobiasz. Nie wystawiła miski z oczami, ale obrazy z oczami w Miejskim Ośrodku Kultury w Józefowie. Dzieła artystyki można ogladać do końca marca 2016 roku.

Dodam przy okazji, że Edyta Tobiasz jest moją siostrą, więc wystawę nie tylko warto zobaczyyć, ale wręcz trzeba.

Edyta Tobiasz zachęca do odwiedzenia wystawy. Przeczytaj poniżej:

Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy – nigdy! Ktoś wam zadaje niespodziewane pytanie, nie zdradzacie się nawet drgnieniem, błyskawicznie bierzecie się w garść i wiecie, co należy powiedzieć, żeby ukryć prawdę, i wygłaszacie to niezmiernie przekonywająco, i nie drgnie na waszej twarzy żaden muskuł, ale – niestety – spłoszona pytaniem prawda na okamgnienie skacze z dna duszy w oczy i już wszystko stracone – ten cytat z “Mistrza i Małgorzaty” Michaiła Bułhakowa jak ulał pasuje do malarstwa Edyty Tobiasz. Patrząc na oczy w jej dziełach nie sposób zastanowić się, co kryje się w tym oczach. Radość? Gniew? Nadzieja?
Przyjrzyjcie się Państwo. To, co wyczytacie w tych oczach, tkwi na dnie Waszej duszy. Głęboko. Może nawet są to uczucia, którymi nie chcecie podzielić się z innymi. Ale mogą być impulsem do działania, do zmiany na lepsze.
Oko jest też symbolem bóstwa, słynne oko opatrzności wykorzystywano już w starożytnym Egipcie, w kulcie chrześcijańskim, wolnomularskim. Oko opatrzności przypomina, że Bóg patrzy na nasze poczynania na Ziemi.

Jakie zatem przesłanie płynie z malarstwa arystyki? Dla jednych będzie to wgląd w samych siebie, dla drugich spojrzenie, ocena, uznanie innych ludzi lub Boga. Co jeszcze? Interpretacji będzie wiele i wszystkie prawdziwe. Oczy nie kłamią.

Królem byłem ja, a królową ty

 Spałem z Tobą prawie na słomiance. Jadłem z Tobą na talerzach bez stołu, starymi patynowymi łyżkami. Myłem się pod prysznicem, z którego woda ledwie kapała lub w misce, wcześniej podgrzewając wodę w czerwonym czajniku z gwizdkiem. Mało kto chce tak mieszkać, ale w tamte zimne styczniowe dni nikt mrozu nie czuł. Wszystko rozgrzewała nasza miłość. Może tylko moja?


Łukasz Korolkiewicz, Przebudzenie, ok. 1980 r., olej na płótnie, 135×200 cm, wł. prywatna

Zostawiłaś ślad, tatuaż, znamię. Po Tobie statek emocji i miłości wypłynął na bezwietrzne morze. Żagle ustawiane tak i owak nie mogły znaleźć wiatru. A ja, dryfując samotnie na morzu, zrozumiałem, że jestem innym człowiekiem. Nie, żadne tam rozwoje osobiste i duchowe.
Piję, ale mniej.
Obiecuję Cię już nie zdradzać, bo nie ma kogo zdradzać.
Nie wezmę się do tak zwanej uczciwej pracy w Biedronce, bo nie jestem niewolnikiem pracy za 2200 netto plus podatki i ZUS.
Kupię Ci torebkę, krótką kurtkę i tandetne buty z CCC.
Jestem innym człowiekiem, bo już nie żyję mrzonkami o wiecznej miłości.

Zostawiłaś ślad, bo nie chcą mi się podobać inne dziewczyny niż z dużymi tyłkami i małymi cyckami. Dobra, mogą być duże cycki. Jeszcze takiej nie spotkałem, więc może za rogiem czai się znajomość z taką, która kompletnie zaprzecza mocno zakotwiczonym wyobrażeniom. Stary statek nie dość, że parę lat dryfował, to teraz pójdzie na dno. Może mozolnie zacznę budować nowy szyper sklecony ze starych desek, pocerowanych płócien.

I kiedy już Ci się wydaje, że spodoba Ci się dziewczyna zupełnie inna, inna niż Ty, inna k… pod każdym względem, widzisz tę. Właśnie tę z małymi cyckami, wiesz którą. I zdajesz sobie ponuro sprawę, że twoje przeznaczenie Cię nie opuści.

Ale też czarno widzisz już na starcie, że to tylko mrzonka i złudzenie. Nie będzie żadnego nowego okrętu. Po co Ci znowu życie rozbitka?