Danse Macabre

Powiosłuję troszkę pod prąd. Mam już dość tej lukrowanej, mdłej żałoby i dobrze, że się skończyła. Prezydent Gdańska został w bestialski sposób zamordowany. Nie wpisuję się do księgi kondolencyjnej. Nie zamarło mi serce, ani się nie złamało. Słyszałem nazwisko Adamowicz wcześniej, ale w żaden sposób nie łączyłem go ze sprawami krajowymi, własnym losem. Jeśli śmierć Adamowicza mnie obchodzi, to – sprowadzając do spraw publicznych – to wyłącznie pod kątem motywów sprawcy, bo zabicie prezydenta Gdańska, miejsce i czas, sposób zadawania ciosów, słowa i gesty wykonane przez sprawę na scenie podczas imprezy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy rodzą wiele pytań. O mowie nienawiści skreśliłem parę słów poniżej.

 

 

W kondukcie żałobnym trumnę z Adamowiczem nieśli prezydenci miast z Platformy Obywatelskiej lub z PO związani. Nie wiedzieć czemu, portal NaTemat upatruje w tym “wzruszającego gestu”. Zresztą w ostatnich dniach mało który gest nie jest poruszający, wzruszający, chwytający za serce, wyciskający łzy.

Wzruszony to byłbym, gdyby trumnę nieśli gdańscy bezdomni, nie zaś koledzy i satelici Platformy Obywatelskiej. Kamery uchwyciły smutne miny i trud współczesnych Chrystusów.
Córki prezydenta wspominają w listach do taty wspólne chwile z nim. Czemu te intymne wspomnienia zostają od razu podane do wiadomości publicznej, trudno zrozumieć. A może przeciwnie – łatwo. Opozycyjne partie na czele z Platformą Obywatelską i pobratymczymi mediami, znalazły swojego męczennika i bohatera. Postanowiły się pogrzać w jego tragicznej śmierci, piętnując pisowską mowę nienawiści, uprawiając propagandę współczucia.

Na prezydenta Pawła Adamowicza został wydany polityczny wyrok. On miał zniknąć z życia publicznego. Instytucje podległe politykom realizowały ten wyrok, on nie miał być prezydentem, nie miał być osobą godną szacunku. To wszystko układa się w jedną całość, nie sposób tego zignorować, przejść do porządku dziennego

– mówił dziś w “Śniadaniu w Polsat News” Jan Grabiec, rzecznik PO.

PO powiela narrację PiS uprawianą po tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego, którą Prawo i Sprawiedliwość wykorzystało do powiększenia i scementowania własnego elektoratu. Tą droga próbuje iść PO, ale prezydent Adamowicz nie grał pierwszych skrzypiec w polityce krajowej i nie zginął pod Smoleńskiem, więc będzie trudniej niż w przypadku prezydenta Lecha Kaczyńskiego rozgrzać ogólnopolskie emocje.

Tylko od PO zależy, czy śmierć kolegi wykorzysta jak PiS do organizowania miesięcznic, wydawania książek, kręcenia filmów, obrad komisji sejmowych i ministerialnych badających przyczyny zamachu. Czym by się wówczas różniła od łopatologicznego cynizmu PiS? Niczym? Wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz z PO już orzekł, że był to mord polityczny.

Z tego samego powodu pisowskie media na czele z “Gazetą Polską”z jednej strony czarują swój elektorat, nazywając słusznie morderstwo Adamowicza zwykłym bestialstwem, ale na wszelki wypadek asekurują się, że na miejscu Adamowicza mógł znaleźć się każdy inny polityk, czyli Adamowicza szkoda, ale i szkoda, że to nie naszego usiekli.
Jak Kali zabić krowa, być dobrze, jak Kalemu – być źle.

Była to osoba niezrównoważona psychicznie, chciała zrobić coś medialnego. Nie chciałbym, żeby ktokolwiek wykorzystywał tę sprawę politycznie. Ja bym zadbał o to, żeby z punktu widzenia bezpieczeństwa takie sytuacje nie mogły się zdarzać lub były dużo rzadsze

– ogłosił poseł PiS Waldemar Buda, też “Śniadaniu w Polsat News”.

Prezydenci miast rządzeni przez PO oraz z nią kojarzonych ogłosili miejskie żałoby narodowe, ale nikogo poza politykami tak naprawdę to nie obchodziło, bo w Warszawie imprezy taneczno-rozrywkowe odbywały się, jakby nic się nie stało. I w sensie politycznym nic się nie stało, “Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, wygrałoby je Prawo i Sprawiedliwość. Oprócz partii Jarosława Kaczyńskiego jeszcze tylko trzy ugrupowania znalazłyby się w Sejmie. Prawo i Sprawiedliwość znacznie wyprzedza kolejną na podium Platformę Obywatelską – PiS zdobywa poparcie 39 proc. ankietowanych, Po – 22 proc.” (RP.pl, 18.01.2019)

Podobno Adamowicza upamiętnił też Parlament Europejski ustami jego przewodniczącego Antonio Tajaniego. Temu politykowi Adamowicza będzie bardzo brakowało, więc nakazał opuścić do połowy polską flagę przed Parlamentem Europejskim. Nie sposób nie zgodzić się z NaTemat.pl, że to “piękny gest”.

Media na bohaterkę numer 2 zaraz po Batmanie, czyli kogoś w rodzaju Rachel Dawes, mianowały Magdalenę Adamowicz. Do jej zasług należy wykładanie na wyżej uczelni i posiadanie córki na uczelni w USA.

Nie chcąc wyjść na nieczułego buca, uprzejmie zapewnię, że jestem przeciwny mowie nienawiści, mając jednocześnie pewność, że walki gladiatorów politycy podgrzewają celowo. Spora grupa Polaków daje się wprowadzić na piach Koloseum, naparzając się słowami. Reżyserzy widowiska mogą spokojnie podnosić składki na ZUS. Z edukacji robią podupadły skansen, wtórnymi analfabetami wykształconymi na obrazkach z Facebooka łatwiej się rządzi. Z polityki zagranicznej czynią pośmiewisko; świat staje się dwubiegunowy w zwarciu między Chinami a USA, z Unii wychodzi jej znaczący członek, a polskie władze w swoich schizofrenicznych wizjach chcą z nas uczynić przynajmniej regionalne mocarstwo.
Z kwestii ochrony środowiska rechoce się rubasznie, spychając je na półkę w sam raz dla lewaków, pedałów i ekologów.

W “Epitafium dla Włodzimierza Wysockiego Kaczmarski śpiewał:

Na dole, na dole, na dole
Szklanka wódki i razowy chleb na stole!
I my wszyscy, tam – i tutaj
Tłum rozdartych dusz na pół,
Po huśtawce mdłość i smutek
Choćbyś nawet co dzień walił głową w stół!

Zajmijmy się poważnymi sprawami, nienawiść sama zniknie.

 

Źródło rys: NIE, nr 3, 18-24.01.2019, obraz: “Chochoły, Stanisław Wyspiański

 

Czytaj też:
Pogrzeby niczego w Polakach nie zmieniają, a co najwyżej dają paliwo do nowych sporów [FELIETON]

 

 

Dlaczego zabito prezydenta Gdańska?

Czyli social media fiction.

Weźmy pod uwagę dwa najprostsze warianty.
W pierwszym wyszedł facet z więzienia, koleżków odwiedził, jeszcze nie zdążył napaść na bank, żeby coś zarobić, więc złość nim targa, że na tej wolności to fajnie było, zanim poszedł siedzieć. 13 stycznia późnym wieczorem przechodził koło jakieś sceny, muzyka grała, coś się działo. Zaszedł. Chciał posłuchać, bo akurat miał nóż desantowy w ręku. Plakietka “media” luźno wisiała na piersi, więc nikt go nie zatrzymał. Spokojnie spacerował z kosą wśród uczestników WOŚP. Wpadło mu do głowy, że kogoś zasztyletuje.
Nie, kupy to się nie trzyma.

Pracowałem w wojsku i później policji. Aby ugodzić kogoś jednocześnie narządy, przeponę i w serce, zadając pchnięcie, trzeba być wyszkolonym albo mieć niebywałe szczęście . To jest półmetrowy odcinek do pokonania pod bardzo konkretnym i precyzyjnym kątem. Broń użyta w ataku to nóż desantowy, używany przez komandosów. Ostrze miało około 15 cm długości . Trzeba ćwiczyć tygodniami żeby takim nożem zadać takie ciosy .

Większość uderzeń w afekcie w jamę brzuszną zadaje się na wprost w okolice żołądka i lądują najdalej na krzyżu i miednicy. Nożownicy amatorzy często próbują zaatakować w serce przez żebra czy mostek.Człowiek się rusza, ofiara też. Są emocje, adrenalina. Spięcie mięśni. Brak doświadczenia.

Duża ilość osób przeżywa nawet 4-5 pchnięć. To zdarzenie było bardzo nietypowe. W taki sposób został ugodzony Jezus włócznią przez setnika z 10 letnią praktyką. Będąc nieruchomym. W mojej opinii wymaga to ponadprzeciętnej wiedzy z anatomii i technik walki.
Ciosy w Gdańsku były 2. Jeden na wysokości pasa. Drugi już śmiertelny. Dokładnie w takiej kolejności jak uczą się komandosi. Jeden nisko, a gdy człowiek spina przeponę i się pochyla z bólu, skraca pewne odcinki wewnątrz ciała. Możliwe jest zadanie wtedy ciosu w serce nawet tak krótkim ostrzem.

Dodajmy do tego jeszcze płaszcz zimowy i całą resztę ubrań.Spróbujcie przebić, a co dopiero trafić w coś przez 3 warstwy materiału . Tutaj to nie był amator po prostu.

Po tak silnym ataku facet jednak miał czas zdążyć wygłosić swój manifest . Znał procedury, harmonogram z wyprzedzeniem i był precyzyjny (miał plakietkę media , były fajerwerki zagłuszające i odciągające uwagę , ochrona nie stała na tyle blisko więc wiedział ile ma czasu na działania ) To też nietypowe. Jak na kogoś kto ponoć wchodził do banków ze straszakiem to wygląda zbyt profesjonalnie.

(źródło: znalezione w internecie, proszę o wskazanie źródła, jeśli ktoś zna)

 

To przyjmijmy oficjalną rządową wersję – żeby nie było, że ten mord sączy się jak ropa z mowy nienawiści – facet cierpi na schizofrenię. Dwie alternatywne rzeczywistości mieszkają w jego głowie. I nawet, jeśli 13 stycznia włączyła się ta chora, to jak na schizofrenika pan Stefan dobrze sobie to wszystko zaplanował. Czas. Miejsce. Ofiarę. Nóż. Plakietkę “media’. Niby to banalne, ale jednak zimne, wystudiowane, psychopatyczne, ale nie schizofreniczne. Klej puszcza, dowód się rozłazi.
Najprostsze warianty kuszą jasnym przekazem, ale jako dorośli wiemy, że dwubiegunowy świat występuje w legendach i filmach o Batmanie.

W żaden sposób nie daje szans prezydentowi ocalić się, nie wypowiada się, odmawia zeznań, to jest jak gdyby przygotowanie do tego, że przeczy, że wykonał tę zbrodnię, więc idzie w kierunku niepoczytalności. Czyli po prostu zaprzeczania rzeczywistości, czyli zakomunikowania nam, że “mnie tam nie było” -W związku z tym (z ewentualną niepoczytalnością – red.) nie ma winy, a jak nie ma winy, to nie ma przestępstwa, czyli to można by powiedzieć znaczy, że go ktoś nauczył .

Źródło: Paweł Moczydłowski, Polsat News, 15.01.2019

 

To może inaczej.

Sześć lat temu koleś napadł na parę banków, trochę banknotów przytulił. Na wycieczkę pojechał, w kasynie chwilę się pobawił, dziewczęta parę złoty wyciągnęły. Żyć, nie umierać! Ale smutni panowie ręce do tyłu wykręcili, bransoletki założyli. Sąd. Wyrok, znaczy niesprawiedliwość. Osobista – bo to jednak porażka. Było się królem życia, a siedzi się pod celą. No, kto jest temu winien? Przecież nie ja. Parę banków okradłem, ale w bankach, wiadomo, pieniądze niczyje. Niesprawiedliwość społeczna – bo w telewizji mówią, tej co akurat pod celą włączają, że sędziowska kasta własne interesy osłania, a przynajmniej Platformy Obywatelskiej, wydaje wątpliwe wyroki. Wątpliwe, no, właśnie. Przyjdzie czas wyrównania rachunków krzywd. Przecież to za PO moja kariera się załamała. W Gdańsku się załamała, a Gdańsk to Adamowicz, a Adamowicz to PO. On mnie posadził. Ciepło, cieplej.

I w końcu, nie można wykluczyć, że pana Stefana ktoś o przysługę poprosił, ofiarując w zamian znaczne środki pieniężne i dozgonną sławę. W tym przypadku, zdarzyć się może, w przyszłości oskarżony “popełni samobójstwo” w celi lub przedawkuje leki w szpitalu. Czy można wykluczyć, że były prezydent Gdańska Paweł Adamowicz komuś mocno pokrzyżował plany? Jakiekolwiek.

Zdmuchnijmy bankę fikcji, zejdźmy na ziemię.

Aresztowany pod zarzutem zabójstwa pan Stefan nie jest mordercą. Nie przyznał się. Nie jest nawet oskarżonym, bo sprawa nie toczy się jeszcze przed sądem.

Czy Stefan ma rodziców? Jeśli tak, jakie myśli toczą się w ich głowach? Co teraz robią? Czy jutro wstaną do pracy?
Gdzie rodzi się zło? Co powoduje, że na wierzch wychodzi krwią spływa?