Sylwester 2018

Nadchodzi Sylwestrowa noc i Nowy Rok 2019.
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zakazał pokazu głośnych fajerwerków podczas zabawy sylwestrowej w Warszawie. Psy się boją. Lidl też rzucił się współczująco w łapy naszych czworonożnych przyjaciół i wprowadził do oferty baterię 150-strzałową Don Bomber za 169 złotych. Pewnie między innymi od huku tej katiuszy na osiedlu na Żeraniu drżą szyby w bloku. Okolicznych psów prezydent Trzaskowski nie objął ochroną.
Los psów podkulających ogon  wisi na afiszu przez około tydzień w roku. Dokładnie tak samo długo obchodzi niektórych Polaków karpi, które – okazuje się – hodowane są w nieludzkich, właściwie nierybich warunkach, zabija się je w nierybiomunitarny sposób tłuczkiem nad wanną, a powinno w zakładzie przetwórstwa. Karp sprzedawany na styropianowej tacce najlepiej z napisem “eko” lub ‘bio” jest rybą ze słusznego uboju. Odrzućmy żarty na bok, bo Wigilia minęła aż tydzień temu i los karpia każdy ma właśnie tam.
Dziś większość z nas spędzi Sylwestrową noc pykając między koncertami na TVP, TVN i Polsacie. Między jednym a drugim kieliszkiem wina musującego dokonujemy podsumowań. Wiele spraw się udało, nowy samochód, remont kuchni i wakacje all inclusive w Turcji, podwyżka w pracy, czyli rzeka życia spokojnie płynie w korycie. Ale nalewając piąty, a może siódmy kieliszek wina na chwilę zawieszamy się, czy to o ten spokojny nurt chodzi. I czujemy że czegoś zaniechaliśmy, zaprzepaściliśmy i życie przecieka między palcami, ale nie bardzo wiadomo o co chodzi, a telewizji właśnie leci “Niech żyje wolność i swoboda”, więc rzucamy się w wir tańca, zapominając o powodzi, a przynajmniej podpaleniu śmietnika na rogu Kruczej i Alei.
23-letni Krzysiek z Legionowa jest kaleką. Chodzi o kulach. Ostatnie lata spędzał  w czyimś towarzystwie na warszawskich miejskich sylwestrach, ale teraz nie ma z kim iść. Dał ogłoszenie na Facebooku, że może ktoś z nim pójdzie.
Nikt się nie zgłosił.