Woda w Warszawie 2019-2020 [AKTUALIZACJA 03.07.2020]

03.07.2020

W związku z prognozowanymi na piątek, 3 lipca 2020 r., intensywnymi opadami warszawskie MPWiK postawiło w stan gotowości 31 brygad, w tym 16 samochodów specjalistycznych.

Na ulice Warszawy wyjechał pierwsze ekipy MPWiK – zostały one rozstawione w czterech strategicznych dla miasta punktach, gdzie w ostatnim czasie powstawały zastoiska wody, tj.

👉 na Wisłostradzie na wprost Cytadeli
👉 w pobliżu tunelu Dworca Zachodniego
👉 na skrzyżowaniu ulic Radarowej i Hynka
👉 na Rondzie Starzyńskiego/Rondo Żaba

MPWiK prosi także o zgłaszanie zalewisk i podtopień do pogotowia pod bezpłatny czynny całą dobę numer 994.

01.01.07.2020

🌧W Warszawie suma opadów w czerwcu wyniosła 165,7 mm, co stanowi 237% normy wieloletniej. Najwyższy dobowy opad wystąpił 22 VI i wyniósł 41 mm.
Rekordowy dobowy opad z okresu 1951-2020 zanotowano 17 VI 1991 i wyniósł 54,2 mm.

W Warszawie średnia miesięczna temperatura wyniosła 19°C i była o 2,2°C wyższa od średniej wieloletniej. Najwyższa temperatura maksymalna w Warszawie wyniosła 30,4°C i wystąpiła 12 VI, a najniższa temperatura minimalna: 6,4°C wystąpiła 4 VI. W latach 1951-2020 rekordową wartość maksymalnej temperatury w Warszawie zanotowano 26 VI 2019 i było to 35,3°C, a najniższą minimalną temperaturę z tego wielolecia: 1,8°C zanotowano 2 VI 1975.

Źródło: IMiGW

30.06.2020

Stan wody w Wiśle na wodomierzu na bulwarach wynosił dziś rano 355 cm, co oznacza, że układał się w strefie “dolnej wysokiej”. Na zdjęciu widok na Warszawę z zalanej mniej więcej w 1/3 plaży La Playa.

Na zdjęciu widok na Warszawę z zalanej mniej więcej w 1/3 plaży La Playa

29.06.2020

Takiej nawałnicy, jaka dziś przeszła nad Warszawą, dawno nie widziałem. Czy w ogóle? Nie wiem, pamięć zwodzi nas na manowce i wyświetla obrazy, jakie uważa za słuszne. Ale studzienek ściekowych wybijających wysokimi fontannami nie przypominam sobie od bardzo dawna. Między godziną 16:00, a 16:40 spadło około 30-32 mm wody (w czasie głównej ulewy). Chwilowe natężenie opadów (średnia jednominutowa) sięgało lub przekraczało kilkukrotnie 100 mm/h. W gęsto zabudowanym i zabetonowanym mieście przy takim natężeniu i sumie opadów w zaledwie 40 minut nie ma możliwości uniknięcia zalań i podtopień.

 

Średnia miesięczna suma opadów dla Warszawy w czerwcu to ok 79 mm. Dzisiaj spadło 20 mm w 10 minut.

W niezabudowanym w miarę naturalnym terenie około 50% opadu wsiąka w głębsze warstwy gleby zasilając wody podziemne, 40% nawadnia płytkie warstwy gleby, powierzchnię miasta oraz roślin, z których woda trafia do atmosfery w procesach ewapotranspiracji i tylko 10% spływa powierzchnią do najniżej położonych punktów terenu. W miastach natomiast, gdzie dominują uszczelnione powierzchnie tylko 15% opadu trafia do głębszych zasobów wód podziemnych, 30% odparowuje – głownie z powierzchni nieprzepuszczalnych, a 55% spływa ulicami i chodnikami do kanalizacji, a nią do rzek i z nimi poza obszar miasta. Efektem są nagłe wzrosty poziomu wody w rzekach i kanalizacji skutkujące powodziami lokalnymi, a czasem nawet bardziej rozległym. [1]

 

26.06.2020

Karolina Gałecka z Urzędu Miasta st. Warszawy:

W celu przeciwdziałania skutkom suszy, zwiększenia retencji wody w mieście, ochrony istniejących zasobów wodnych, poprawy warunków funkcjonowania środowiska przyrodniczego, dostosowujemy zarządzanie przepływami w istniejącej sieci kanałów i zbiorników wodnych w mieście.

Zmieniamy funkcję kanałów – z drenującej na nawadniającą. Z 29 zarządzanych przez miasto kanałów wybrano 6, na których zostaną założone urządzenia piętrzące i sterujące przepływem wód. Zamiast pozbywać się wody z miasta, retencjonujemy ją tam gdzie ona powstaje. W podpiętrzonych kanałach powstanie magazyn wody istotny dla przyrody, siedlisk gatunków roślin i zwierząt.

Wykonane zostały już prace na pierwszym z nich – Kanale Gocławskim. Dzięki piętrzeniu w kanałach napełniliśmy również przyległe do nich zbiorniki:

– Jezioro Balaton

– Jezioro Kamionkowskie

– Zespół zbiorników w Parku Skaryszewskim

W trakcie piętrzenia w kanale Gocławskim woda zasila również przyległy zbiornik – Balaton na Pradze Południe. Dzięki prostym działaniom zbiornik zyskał prawie 8000 m3 wody. To liczba odpowiadająca 1440 beczkowozom.

12.05.2020

Dwa tygodnie temu wodowskazy na warszawskiej Wiśle pokazywały 45 cm. Tak niskiego poziomu rzeki o tej porze roku jeszcze nie było. Po majowych deszczach na południu Polski poziom wody się poprawił. W poniedziałek 11 maja 2020 r. miara wskazywała 81 cm.

23.04.2020

Stan wody 💦 na Wiśle w Warszawie wynosi 57 cm. W najbliższych dniach poziom wody będzie opadał do 50 cm powyżej zera na wodowskazie. Najniższy stan został zanotowany w 2015, wyniósł 26 cm❗️Rok temu podczas najsuchszej wiosny notowaliśmy 87 cm.

Dane dotyczące Wisły i zdjęcie: IMiGW

Wygląda na to, że po raz pierwszy w czasach powojennych będzie się zmagać z katastrofalną suszą, która może skutkować nie tylko reglamentacją wody, ale i brakiem żywności oraz związaną z tym drożyzną.

Polskie państwo przeznacza na walkę z suszą 150 milionów złotych, na TVP dało 2 miliardy złotych. Będą modlić się o deszcz w “Wiadomościach”? A co  z zaopatrzeniem w wodę w mojej Warszawie?

W tej chwili nie mamy planów z wprowadzeniem jakichkolwiek ograniczeń w dostawach warszawskiej kranówki – wyjaśnia Dominika Wiśniewska z biura prasowego miasta st. Warszawy. Jesteśmy też w stałym kontakcie z Miejskim Przedsiębiorstwem Wodociągów i Kanalizacji w m.st. Warszawie, które ma procedury na wypadek suszy. Decyzje w sprawie ewentualnych ograniczeń będą podejmowane po konsultacjach z MPWiK. Jednocześnie miejscy wodociągowcy zapewniają, że mimo coraz niższego poziomu wody w Wiśle, stolicy nie grozi susza w kranach. Część wody dla stolicy jest pobierana z Wisły, jednak nie z nurtu, ale drenami spod dna rzeki, z głębokości 4-6 metrów. To oznacza, że stan wody jest zabezpieczony. Nie należy też zapominać o ujęciu wody z jeziora Zegrzyńskiego, który dociera do Warszawy tzw. Wodociągiem Północnym. On zapewnia również ewentualne awaryjne uzupełnienie poziomu wody w stolicy.
Oczywiście niezmiennie zachęcamy też warszawiaków do działań na rzecz środowiska i oszczędzania zasobów wodnych. Miasto wpiera także finansowo instalację urządzeń małej retencji wody, czyli zbiorników, w których zbiera się tzw. „deszczówkę”. Dzięki temu warszawiacy mogą przyczynić się do walki z suszą. Uruchomiliśmy dodatkowy nabór wniosków na miejskie dofinansowania do tego typu ekoinwestycje, które mieszkańcy chcą zrealizować jeszcze w tym roku – warszawiacy mogą przekazywać dokumenty do końca maja.

Jak jeszcze Warszawa walczy z suszą?

·           Żeby młode, przyuliczne i parkowe drzewa przetrwały upały zakładamy przy ich pniach treegatory. Specjalne worki o pojemności ok. 50 l mają małe otwory, którymi woda wycieka wsiąkając wolno w glebę, co zmniejsza straty przez wyparowanie. W zeszłym roku postawiliśmy ponad 1300 takich worków. W zasobach mamy 10 tys. treegatorów.

·           W zakupach nowych drzew i planach nasadzeń wybieramy gatunki roślin, które mają największe szanse na dostosowanie się do miejskich warunków oraz zmian klimatycznych. W lasach miejskich zrezygnowaliśmy z wiosennego sadzenia drzew, sadzimy jesienią kiedy wody jest zazwyczaj więcej niż wiosną.

·           W planach mamy Program Ochrony Wód, którego celem jest zatrzymywanie i wykorzystanie jak największej ilości wody opadowej. Elementy programu to m. in. analiza możliwości wykorzystania do retencji kanałów, program ochrony źródeł wody oligoceńskiej, dotacje do zbiorników retencyjnych. Większość z tych działań już realizują różne miejskie instytucje, ale mają zostać zebrane pod jeden parasol i wspólnie mierzone tak, aby można było ocenić skuteczność ich realizacji. (Obecnie przygotowuje to zespół ekspertów ds. wody z Biura Ochrony Środowiska, Zarządu Zieleni i Biura Ochrony Powietrza i Polityki Klimatycznej).

Czytaj więcej…

17 stycznia 1945 r. – wyzwolenie Warszawy

Podczas wojny Niemcy zamienili w gruz 85 proc. budynków, 90 proc. zakładów przemysłowych, 30 proc. urządzeń podziemnych, wszystkie mosty. Stolica to było 20 mln metrów sześciennych gruzu, mnóstwo min i niewybuchów.

Warszawa wolna! – poszło w świat 17 stycznia 1945 r. Zaczęli wracać mieszkańcy.

***

Pojawił się pomysł, żeby zostawić Warszawę taką, jaka była. Niech będzie świadectwem niemieckiego barbarzyństwa. Stolicę przenieść gdzieś indziej. Może do Łodzi? Tam przetrwała większość przedwojennych zabudowań.

Jednak Stalin powiedział: odbudować. [Pytałem w tygodniku “NIE” o źródło tej informacji. Odpisali: “Informacja, że to Stalin kazał odbudować Warszawę jest oczywiście legendą”.]

Wzmianka na ten temat pojawiła się natomiast w tygodniku “Przegląd” nr 11/2020: “”Marszałek Stalin uważa, że Warszawa powinna być jak najszybciej odbudowana i ze swej strony pragnie przyjść nam z jak najbardziej wydajną pomocą. To przesądza dla nas sprawę, że Warszawa będzie siedzibą rządu”, relacjonował na posiedzeniu rady ministrów 21 stycznia 1945 r. Bolesław Bierut”.

***

Choć nikt na świecie nie odbudowywał tak zniszczonych miast. W lutym 1945 r. Krajowa Rada Narodowa przyjęła rezolucję. Gdyby wiernie odtworzono to, co było,  Marszałkowska wyglądałaby jak dzisiejsza Poznańska: wąsko i ciasno. Wiedziano to już za prezydentury Stefana Starzyńskiego. Powojenne plany odbudowy oparto na założeniach z tamtych lat.

***

W Biurze Odbudowy Stolicy, ukonstytuowanym w lutym 1945 r, pracowało 1400 osób o różnych poglądach politycznych.

***

Najsłynniejszym  przodownikiem pracy jest Wincenty Pstrowski. Wydobył w trakcie szychty rekordową ilość węgla. Naśladowały go włókniarki z Łodzi i murarze z Warszawy.  (…) Mimo najlepszej opieki, włącznie z konsultacjami u specjalistów we Francji, zmarł na białaczkę. “Chcesz iść szybko na Sąd Boski? Pracuj jak Wincenty Pstrowski” – rymowali ludzie. (…) Pstrowski dostał ulicę w Warszawie, która stracił na rzecz Zgrupowania AK “Kampinos”. [nie brał udziału w odbudowie Warszawy – dopisek J.P.]

***

Marzec 1945 r.: z gruzów udało się oczyścić 45 km ulic. Kwiecień 1945 r.: zaczęła działać elektrownia na Powiślu. Czerwiec 1945.: pojechały tramwaje na Pradze. Lipiec 1945 r.: popłynęła woda ze Stacji Filtrów. Lipiec – 1946 r.: ruszył pierwszy stały most – Poniatowskiego. (…)

W 1948 r. przyszedł czas na Muranów. Zgodnie z koncepcją prof. Lacherta nie wywożono gruzów. Wyrównano je, na tym przez 5 lat stawiano budynki z prefabrykatów robionych na miejscu z mielonego gruzu. Dlatego Muranów położony jest wyżej niż pozostałe dzielnice.

Szyld “Pierwsza kawiarnia” pojawił się w bramie kamienicy przy Marszałkowskiej 77. 2 czajniki na kozach, papierowe obrusy, szpan.

***

Kościół na Lesznie pw. Najświętszej Marii Panny powinien zostać rozwalony. Przeszkadzał w tworzeniu nowej arterii. Jednak przeważył pogląd, żeby oszczędzić zabytek. Wycięto fundamenty, wstawiono w to miejsce żelbetowe rusztowanie, pod niego rolki z szynami. Ludzie rękami przeciągnęli świątynię. Cud, biorąc pod uwagę to, ile waży taka budowla.

Dawny most Kierbedzia wychodził na plac Zamkowy. Tworzono trasę WZ, trzeba było przebić tunel na zachód. Metoda? Łopaty. Gruz i ziemia jechały kolejką na składowisko przy Stadionie Dziesięciolecia.

Popękał kościół pw. św. Anny. Co zrobić, żeby nie zsunął się ze skarpy? Prof. Romuald Cebertowicz postawił na utrwalenie gruntu palami żelbetowymi. Uratowali.

***

Do największych osiągnięć biura należą bezsprzecznie odbudowa Starego Miasta i Traktu Królewskiego, budowa trasy W-Z, mostów Poniatowskiego i Śląsko-Dąbrowskiego, Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej. [Przegląd, nr 11/2020]

Widok z góry na Trasę W-Z od strony ul. Targowej w kierunku Wisły, 1955, fot. Siemaszko Zbyszko, źródło: NAC

Slogan “Cały naród odbudowuje stolicę” jest prawdziwy. Każdy, niezależnie od poglądów, musiał oddać 1 proc. pensji  Potrącenie było widoczne na pasku odbieranym z wypłatą. (…) Biuro Odbudowy Warszawy rozwiązano w 1952 r. Społeczny Fundusz Odbudowy Stolicy w 1965 r.

Czytaj więcej…

Przed i po burzy

19 września 2019 roku o 7:00 rano było około 7 stopni, natomiast po południu zebrało się na kilkunastominutową burzę. Zbierało się i wyglądało po burzy tak.

Pogoda w tym roku zaskakuje upałami i chłodami. Wrześniowe odczucie chłodu ma swoje odbicie w anomalii temperatury. W skali kraju było zimniej o ponad 3*C niż normalnie dla 19 września.

 

 

W wyborach samorządowych 2018 zagłosuję na… [ŻERAŃ]

Zbliżają się wybory samorządowe. Od pięciu lat, czyli całą kadencję samorządową z okładem, jestem mieszkańcem Żerania.  Za czasów przenosin osiedle było sielskim zadupiem. Anastazego Kowalczyka przejechał jeden samochód na godzinę, ulicę spowijały egipskie ciemności. Na Orlik na Krzyżówki chodziłem z dziećmi o każdej porze, bo niemal zawsze był wolny. Nad Kanałem Żerańskim rozwijał się pięknie las.

 

 

Co się zmieniło?

– Na Żeraniu wokół ulic Kowalczyka, Krzyżówki, Morelowej wyrastają nie tylko pojedyncze bloki, ale całe osiedla (Atal Marina, Port Żerań). Przyznaję, początkowo cieszyłem się z nowych sąsiadów, ale po zbudowaniu na Krzyżówki dziewięcioblokowego osiedla Atal Marina i zaczęciu budowy ośmioblokowego Portu Żerań uznałem, że sprawy idą w bardzo złym kierunku. Na Białołęce nikt nie panuje nad deweloperką. Nikt nie kontroluje, nie egzekwuje, czego przykładem jest wycięcie ponad 600 drzew nad Kanałem Żerańskim pod osiedle budowane przez Dom Development. Do dziś nie wiadomo, czy było to zgodne z prawem. Żerań przypomina Dziki Zachód w swojej pionierskiej fazie.
Pomijam fakt, że bloki, z oszczędności miejsca i chęci maksymalizacji zysku, buduje się równolegle do siebie. Ludzie więc patrzą sobie w okna, widzą jaką kto ma bieliznę i co ogląda w telewizji. Luksus za 500 tys. zł! Ale jak ktoś chce, nie można mu zabronić.
Bloki, sklepy spożywcze i długo nic. Nowe szkoły – brak, apteki – brak, przychodnie – brak.
Żółta kartka dla władz dzielnicy!

– Zmiana nazwy ulicy z Anastazego na Jana Kowalczyka w ramach wzmożenia dekomunizacyjnego zaszkodziła jej, bo ruch zrobił się na niej niemiłosierny, a ona sama z osiedlowej ma stać się autostradą, bo za chwilę do bloków Portu Żerań wprowadzi się kilka tysięcy ludzi, którzy będą chcieli wyjechać na Modlińską, a tu:

– Komunikacja do centrum Warszawy leży. Autobusy linii 509 o każdej porze dnia uginają się pod ciężarem własnej niemożności, a dojazd do metra Marymont aczkolwiek istnieje, to dostanie się do pociągu metra w godzinach porannego szczytu graniczy z cudem. Żółta kartka dla ZTM!

– Budowa rury gazowej nad Kanałem Żerańskim spowodowała wycięcie kilku tysięcy drzew. Z nadal niejasnych powodów nie dało się jej poprowadzić po drugiej dzikiej i przemysłowej stronie kanału. Łatwiej i szybciej poszło ogołocenie terenu z producentów tlenu. Idzie zima, pojawi się problem smogu. W tej sytuacji tlen nie jest potrzebny. 😉 Żółta kartka dla władz dzielnicy!

– Pozytywną zmianą na Białołęce będzie budowa parku nad Kanałem Żerańskim, ale przy obecnym tempie zabudowy w całej dzielnicy, potrzeba bardziej drugiego Skaryszewskiego, niż skwerku.  Na sam park można było przewidzieć więcej miejsca. Patrz punkt wyżej.

– Ze składowiska i przetwórstwa śmieci na ul. Zarzecze śmierdzi coraz bardziej. Czasem odór niesie się w promieniu 1-2 km. Nie ma siły na eksmisję tej firmy? Żółta kartka dla władz dzielnicy!

Dobijając do brzegu.

Żerań potrzebuje dziś:

  • Ławek!!! Na Żeraniu nie ma dokąd wyjść, usiąść na ławce i poczytać książkę.
  • Zrównoważonego rozwoju, takiego, żeby za kolejnymi blokami szła infrastruktura ułatwiająca życie, a więc szkoły, tereny rekreacyjno-sportowe, apteki, przychodnie.
  • Lepszej komunikacji. Priorytetem powinno być przedłużenie linii tramwajowej z Żerania FSO na Modlińską. Dopóki ona nie powstanie: stworzenie dodatkowej linii autobusowej łączącej Żerań z węzłem przesiadkowym na rondzie Starzyńskiego, bo tam, a nie na Żeraniu przesiada się większość ludzi jadących Modlińską w kierunku Pragi Północ i Południe.
  • Bezpośredniego połączenia autobusowego Żerania z metrem Młociny
  • Parku nad Kanałem Żerańskim. To już “się” realizuje, ale można obiecać park a la Morawiecki
  • Kolejnego dużego parku. Piekiełko wydaje się idealnym miejscem.

Jeśli coś przeoczyłem, proszę zaproponować.

Kto podpisuje się pod tymi postulatami, na tego zagłosuję. Wiem, co prawda, na kogo chcę zagłosować, znam tych ludzi osobiście,  ale zawsze mogę zmienić zdanie.

 

Legia, cykliści i Wehrmacht

Najpierw Legia Warszawa była pewna awansu do Ligi Mistrzów, bo Kazachowie to lekka bułka z masłem, ale stołeczni piłkarze się zachłysnęli masłem. Nic się nie stało, przecież nie trzeba grać co rok w Lidze Mistrzów, wystarczy raz na 25 lat. Powrotem na właściwą orbitę miał być zapowiadany na billboardach (Zawsze Mocniej) awans do Ligi Europejskiej, a drobną przeszkodą na drodze mistrz Mołdawii – Sheriff, bo jaki Dziki Zachód, taki i szeryf.  Polscy  wojownicy boiska w dwumeczu przegrali z kolegami z kraju wciśniętego między Rumunią a Ukrainę.

W międzyczasie (przed meczem z kazaskim Astaną) z dobrej strony pokazali się kibice, wywiesili wielki transparent przedstawiający żołnierza Wehrmachtu przykładającego pistolet do czaszki dziecka.  Powstanie przegraliśmy, dwumecz z szeryfami też, ale za to robimy fajne transparenty. I Europa się dowie, że tak naprawdę za krzywdy, zniszczenia i mordy należy nam się finał Ligi Mistrzów, bo przecież Legia rok temu zremisowała z Realem Madryt, czyli poziom sportowy reprezentuje podobny.

Wczoraj Legia wygrała z Zagłębiem Lubin 2:1, ale żylecie się ulało, bo żarliwie dopingowała zespół: “Czy za mało zarabiacie, że wy tak chujowo gracie?”. “Zawsze mocniej” – skandowała żyleta po każdym nieudanym zagraniu Michała Kucharczyka. Trochę późno kolesie z żylety się obudzili, bo teraz choćby nie wiem jak Legia się napinała, może wygrać co najwyżej ekstraklasę i Puchar Polski. Dobrze jak na Niecieczę, słabo jak na Legię. W internecie znalazłem nie wiem, czy prawdziwe, ale ładne podsumowanie dotychczasowej gry Legii:

Wszyscy umierają. Umarł Witold Pyrkosz, potem Janusz Głowacki,  a w ostatni weekend Grzegorz Miecugow. Rząd pracuje ponoć nad jakimś prawem,  że zablokują internety i facebook. Mała strata, dopóki można w nim znaleźć takie bzdury (http://wolna-polska.pl/wiadomosci/wyleczyc-raka-dni-niesamowita-metodyka-dra-coldwella-2017-08): „Dr Leonard Coldwell opracował unikalny system leczenia każdego rodzaju nowotworu w okresie do 4 miesięcy. Podczas swojej praktyki opublikował 19 książek, z których szczególnie popularne są te, które mówią o leczeniu nowotworów złośliwych. Na swoim koncie ma zapisanych 35 000 uratowanych istnień ludzkich”. Biedny Miecugow, gdyby wiedział, to by żył, choć pewnie wiedział, na pewno zgłosił się po pomoc do dr Coldwella, a nie tym razem, bardzo mi przykro, proszę przyjąć wyrazy współczucia. Gdzie indziej można przeczytać, że raka leczy soda oczyszczona. Mózgi z myślenia oczyszcza.

Najbardziej w Warszawie wkurwiają mnie rowerzyści.  Idę chodnikiem, którego połowę zajmują zaparkowane samochody, a za tobą dzwonek roweru. Bo taki kurwa na rowerze prowadzi życie jebanego millenalsa, więc jak pije, to radlery cytrynowe, jak je, to pierogi ze szpinakiem na bulwarach wiślanych, nosi brodę, pedalską czapkę, a rower ma w kolorze papieru toaletowego z czasów PRL-u. Ma 30 lat i żyje na garnuszku mamusi.

Taki ma w dupie przepisy, że nie może jechać po chodniku na rowerze, że jak jest jezdnia, to musi jezdnią. Polskie warcholstwo, nieposzanowanie prawa, brak wewnętrznej dyscypliny dziedziczy się widać z pokolenia  na pokolenie. Co, Polak, cebularz, Janusz polskiej cyklistyki, nie będzie jechał po chodniku? A kto mu zabroni?

Ul. Osiecka – świat, którego już nie ma

Świat mojego dzieciństwa odchodzi w przeszłość. Jeszcze trzy tygodnie temu na Osieckiej, ulicy warszawskiego Grochowa, rosły kilkudziesięcioletnie drzewa. To był czar i klimat starego Grochowa. Dwu-, trzypiętrowe kamienice, z balkonami z żeliwnymi (?) szczeblami, wąskie jezdnie, gęste nasadzenia drzew.

 

ul. Osiecka, Grochów, Warszawa, wrzesień 2012 r.
Osiecka już tak nie wygląda. Na całej długości drzewa wycięli w pień. Pani, która sprzątała przy posesji naprzeciwko szkoły, powiedziała mi, że Osiecka będzie wyglądać jak odnowiona Tarnowiecka. Poszerzą jezdnię, zasadzą młode drzewka.

Samochody wygrały z pieszymi.

Poniższe zdjęcie (trochę nieostre, z telefonu, po zmroku) to nie krajobraz po II wojnie. To Osiecka po wycięciu drzew pod koniec października 2012 r.

ul. Osiecka, październik 2012 r. po wycięciu drzew