Przed i po burzy

19 września 2019 roku o 7:00 rano było około 7 stopni, natomiast po południu zebrało się na kilkunastominutową burzę. Zbierało się i wyglądało po burzy tak.

Pogoda w tym roku zaskakuje upałami i chłodami. Wrześniowe odczucie chłodu ma swoje odbicie w anomalii temperatury. W skali kraju było zimniej o ponad 3*C niż normalnie dla 19 września.

 

 

W wyborach samorządowych 2018 zagłosuję na… [ŻERAŃ]

Zbliżają się wybory samorządowe. Od pięciu lat, czyli całą kadencję samorządową z okładem, jestem mieszkańcem Żerania.  Za czasów przenosin osiedle było sielskim zadupiem. Anastazego Kowalczyka przejechał jeden samochód na godzinę, ulicę spowijały egipskie ciemności. Na Orlik na Krzyżówki chodziłem z dziećmi o każdej porze, bo niemal zawsze był wolny. Nad Kanałem Żerańskim rozwijał się pięknie las.

 

 

Co się zmieniło?

– Na Żeraniu wokół ulic Kowalczyka, Krzyżówki, Morelowej wyrastają nie tylko pojedyncze bloki, ale całe osiedla (Atal Marina, Port Żerań). Przyznaję, początkowo cieszyłem się z nowych sąsiadów, ale po zbudowaniu na Krzyżówki dziewięcioblokowego osiedla Atal Marina i zaczęciu budowy ośmioblokowego Portu Żerań uznałem, że sprawy idą w bardzo złym kierunku. Na Białołęce nikt nie panuje nad deweloperką. Nikt nie kontroluje, nie egzekwuje, czego przykładem jest wycięcie ponad 600 drzew nad Kanałem Żerańskim pod osiedle budowane przez Dom Development. Do dziś nie wiadomo, czy było to zgodne z prawem. Żerań przypomina Dziki Zachód w swojej pionierskiej fazie.
Pomijam fakt, że bloki, z oszczędności miejsca i chęci maksymalizacji zysku, buduje się równolegle do siebie. Ludzie więc patrzą sobie w okna, widzą jaką kto ma bieliznę i co ogląda w telewizji. Luksus za 500 tys. zł! Ale jak ktoś chce, nie można mu zabronić.
Bloki, sklepy spożywcze i długo nic. Nowe szkoły – brak, apteki – brak, przychodnie – brak.
Żółta kartka dla władz dzielnicy!

– Zmiana nazwy ulicy z Anastazego na Jana Kowalczyka w ramach wzmożenia dekomunizacyjnego zaszkodziła jej, bo ruch zrobił się na niej niemiłosierny, a ona sama z osiedlowej ma stać się autostradą, bo za chwilę do bloków Portu Żerań wprowadzi się kilka tysięcy ludzi, którzy będą chcieli wyjechać na Modlińską, a tu:

– Komunikacja do centrum Warszawy leży. Autobusy linii 509 o każdej porze dnia uginają się pod ciężarem własnej niemożności, a dojazd do metra Marymont aczkolwiek istnieje, to dostanie się do pociągu metra w godzinach porannego szczytu graniczy z cudem. Żółta kartka dla ZTM!

– Budowa rury gazowej nad Kanałem Żerańskim spowodowała wycięcie kilku tysięcy drzew. Z nadal niejasnych powodów nie dało się jej poprowadzić po drugiej dzikiej i przemysłowej stronie kanału. Łatwiej i szybciej poszło ogołocenie terenu z producentów tlenu. Idzie zima, pojawi się problem smogu. W tej sytuacji tlen nie jest potrzebny. 😉 Żółta kartka dla władz dzielnicy!

– Pozytywną zmianą na Białołęce będzie budowa parku nad Kanałem Żerańskim, ale przy obecnym tempie zabudowy w całej dzielnicy, potrzeba bardziej drugiego Skaryszewskiego, niż skwerku.  Na sam park można było przewidzieć więcej miejsca. Patrz punkt wyżej.

– Ze składowiska i przetwórstwa śmieci na ul. Zarzecze śmierdzi coraz bardziej. Czasem odór niesie się w promieniu 1-2 km. Nie ma siły na eksmisję tej firmy? Żółta kartka dla władz dzielnicy!

Dobijając do brzegu.

Żerań potrzebuje dziś:

  • Ławek!!! Na Żeraniu nie ma dokąd wyjść, usiąść na ławce i poczytać książkę.
  • Zrównoważonego rozwoju, takiego, żeby za kolejnymi blokami szła infrastruktura ułatwiająca życie, a więc szkoły, tereny rekreacyjno-sportowe, apteki, przychodnie.
  • Lepszej komunikacji. Priorytetem powinno być przedłużenie linii tramwajowej z Żerania FSO na Modlińską. Dopóki ona nie powstanie: stworzenie dodatkowej linii autobusowej łączącej Żerań z węzłem przesiadkowym na rondzie Starzyńskiego, bo tam, a nie na Żeraniu przesiada się większość ludzi jadących Modlińską w kierunku Pragi Północ i Południe.
  • Bezpośredniego połączenia autobusowego Żerania z metrem Młociny
  • Parku nad Kanałem Żerańskim. To już “się” realizuje, ale można obiecać park a la Morawiecki
  • Kolejnego dużego parku. Piekiełko wydaje się idealnym miejscem.

Jeśli coś przeoczyłem, proszę zaproponować.

Kto podpisuje się pod tymi postulatami, na tego zagłosuję. Wiem, co prawda, na kogo chcę zagłosować, znam tych ludzi osobiście,  ale zawsze mogę zmienić zdanie.

 

Maj się nie certoli

Tegoroczny długi weekend majowy upłynął w sielskiej atmosferze zimna i deszczu. W Biedronkach pod sufit piętrzyły się worki z  niesprzedanym węglem drzewnym. Lodówki pęczniały od karkówek, boczków, kiełbasek, przygotowanych do położenia na grill. Reklamy na billboardach zachęcały do kupowania Tyskiego. W parku Skaryszewskim ludzie, mimo przyjmującego wiatru, siedzieli nad jeziorem na leżakach i popijali piwo. Mimo że zimny wiatr ciął po nerkach, warszawiacy rozpostarli swe leniwe ciała na płótnach z napisem Perła i starali się udawać, że polarny chłód się ich nie ima. Przecież, do cholery, jest maj i ma być ciepło.

Sobota 6 maja była chyba pierwszym, poza 1 kwietnia, dniem tej wiosny, który zapowiadał się ciepło. Wykorzystaliśmy go na pieczenie szaszłyków i karkówki na grillu. Piwo Eksportowe Okocim choć pyszne, smakowało jeszcze bardziej w rozproszonych przez zarośla nad Kanałem Żerańskim promieniach słońca.

Po naszych obu stronach rozłożyli się wędkarze, udający, że coś łowią. Każdy pretekst jest dobry, by wyrwać się z domu, a wędkowanie jest takie niewinne. Można bezkarnie się napić, a nawet trzeba, bo przecież nad wodą wieje.

Współcześni wojownicy przynoszą do domu marną zwierzynę. Rodziny tym nie wykarmisz, ale zew natury jest silniejszy od społeczno-kulturowej otoczki. Około pół do piątej grillowanie trzeba było zakończyć bo zbierało się na burzę, a i Agnieszka Osiecka czekała w “Cafe Sax” w teatrze Rampa.

W niedzielę odwiedziłem dobrą, choć teraz niekoniecznie poczciwą Wisłę, bardziej przypominającą Dniepr z “Ogniem i Mieczem” Jerzego Hofmana. Wisłą płynie majestatycznie, pięknie i złowrogo: