Postanowienia noworoczne 2019

1 stycznia 2019 roku w przyblokowej Żabce oraz okolicznych stacjach BP hitem sprzedaży były piwo Romper Strong i wódka żołądkowa gorzka. To znaczy, że postanowienie noworoczne nr 34 już obowiązuje, czyli mniej alkoholu w Nowym Roku.

Po 10-dniowym obżarstwie i piciu, ocuceni po sylwestrowym kacu, przystępujemy do realizacji innych postanowień. Pierwsze miejsce od lat okupuje odchudzanie. Facebook roi się od diet, soków, potraw fit. Ludzie chcą schudnąć siedem, pięć, a przynajmniej trzy kilogramy, oczywiście siedząc na kanapie i wpierdzielając lays. No, jedna paczuszka, promocja była 1+1. Znaczy dwie paczuszki.
Opróżniwszy aluminiowy woreczek przystępujemy do realizacji postanowień. Blendujemy te zielone warzywa, bo one szybciej spalają, a czerwone dowalamy – bo one mają te no antyoksydanty i polifenole, więc nie umiera się na zawał i raka, a przynajmniej nie tak szybko.
No, wypiliśmy to świństwo z obrzydzeniem, wmawiając sobie, że to dla zdrowia. A Małgosia przyniosła dziś do pracy sernik wiedeński. Nie, no, powiedziałam, że jestem na diecie sokowej. Super, tak, trzeba się za siebie wziąć z Nowym Rokiem, ale jeden kawałek ci nie zaszkodzi.
Do innych postanowień noworocznych zaliczają się:
– zacząć biegać, ale jak tu biegać, jak na dworze taki wygwizdów.
– nauczyć się angielskiego, ale chyba kurs musiałby być między 23 a 1 w nocy, bo tak to nie ma kiedy. A dzieci kto dopilnuje?
– spotykać się częściej z przyjaciółmi, ja chcę, ale oni daleko mieszkają
– częściej się uśmiechać, ale weź się uśmiechaj, jak cię wątroba boli.Gdzieś około Trzech Króli, gdy wszyscy już zapomną o playbackach z imprezy TVP w Zakopanem, zapomnimy i my o naszych postanowieniach, tym bardziej, że waga się popsuła i ni chuja nic nie pokazuje mniej, a nawet więcej. Przecież ktoś te resztki świąteczno-noworoczne musi dojeść.
W macu znowu są kupony. Kupię big maca z frytkami za dychę. Najwyżej pójdę na spacer później.

Sylwester 2018

Nadchodzi Sylwestrowa noc i Nowy Rok 2019.
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zakazał pokazu głośnych fajerwerków podczas zabawy sylwestrowej w Warszawie. Psy się boją. Lidl też rzucił się współczująco w łapy naszych czworonożnych przyjaciół i wprowadził do oferty baterię 150-strzałową Don Bomber za 169 złotych. Pewnie między innymi od huku tej katiuszy na osiedlu na Żeraniu drżą szyby w bloku. Okolicznych psów prezydent Trzaskowski nie objął ochroną.
Los psów podkulających ogon  wisi na afiszu przez około tydzień w roku. Dokładnie tak samo długo obchodzi niektórych Polaków karpi, które – okazuje się – hodowane są w nieludzkich, właściwie nierybich warunkach, zabija się je w nierybiomunitarny sposób tłuczkiem nad wanną, a powinno w zakładzie przetwórstwa. Karp sprzedawany na styropianowej tacce najlepiej z napisem “eko” lub ‘bio” jest rybą ze słusznego uboju. Odrzućmy żarty na bok, bo Wigilia minęła aż tydzień temu i los karpia każdy ma właśnie tam.
Dziś większość z nas spędzi Sylwestrową noc pykając między koncertami na TVP, TVN i Polsacie. Między jednym a drugim kieliszkiem wina musującego dokonujemy podsumowań. Wiele spraw się udało, nowy samochód, remont kuchni i wakacje all inclusive w Turcji, podwyżka w pracy, czyli rzeka życia spokojnie płynie w korycie. Ale nalewając piąty, a może siódmy kieliszek wina na chwilę zawieszamy się, czy to o ten spokojny nurt chodzi. I czujemy że czegoś zaniechaliśmy, zaprzepaściliśmy i życie przecieka między palcami, ale nie bardzo wiadomo o co chodzi, a telewizji właśnie leci “Niech żyje wolność i swoboda”, więc rzucamy się w wir tańca, zapominając o powodzi, a przynajmniej podpaleniu śmietnika na rogu Kruczej i Alei.
23-letni Krzysiek z Legionowa jest kaleką. Chodzi o kulach. Ostatnie lata spędzał  w czyimś towarzystwie na warszawskich miejskich sylwestrach, ale teraz nie ma z kim iść. Dał ogłoszenie na Facebooku, że może ktoś z nim pójdzie.
Nikt się nie zgłosił.

Popcorn w kinie po 30 zł! Och…li?

Byłem z synem na “Paddington 2”, świetny. Wzrusza, łzy wyciska, rozśmiesza angielski humor. Dawno nie oglądałem tak ciepłego w odbiorze filmu. Ale, ale…


– 20 zł bilet do kina (spoko)

– 5 zł dopłaty za fotel VIP z okazji Nowego Roku. Szczerze? Nie widać i nie czuć różnicy. Żeby on przynajmniej plecy masował. Ale jakby masował, byłoby głośno, więc nie masuje.

Ale najlepsze jest to:

– 35 zł popcorn dla dwoja plus dwie cole.

Michał Górecki też się na cenę popcornu oburza i apeluje do sieci kinowych: obudźcie się! Panie Michale, po co oni mają się budzić, skoro po popcorn za 30 zl ustawiają się kolejki. Ludzie pragną mieć tekturowe pudełko z przesoloną kukurydzą za 30 zł i w dupie mają to, że w Biedronce czy innym Lidlu kupią za 1,50 zł, a w domu zrobią wielki garnek za 1 zł.

To tak fenomenalne i zadziwiające zjawisko, że wymaga jakiegoś sensownego wyjaśnienia. Dlaczego ludzie płacą 30 zł za popcorn w kinie???????