Tyś jest jezioro moje…

Pocztówka pamiątkowa, którą kupiłem 2-3 lata temu, odwiedzając Pranie
Z czasów durnej, chmurnej młodości, która przeciągnęła mi się do 37 roku życia J, została mi miłość do poezji Gałczyńskiego i jego letniej „rezydencji” – leśniczówki Pranie nad jeziorem Nidzkim. Mało jest miejsc na świecie (dwa, może trzy), gdzie czułbym się jak w domu. I leśniczówka Pranie jest jednym z nich.
Odkurzyłem tę miłość, bo dziś w domu w Wiązownie znalazłem tomik poezji „Modlitwa ślepego lunatyka” z wierszami Gałczyńskiego oraz pocztówkę z widoczkami z Prania.
Na tę okoliczność fragment „Kroniki olsztyńskiej”:
Dobrze jest nad jeziorem
nawet porą deszczową.
Leśniczy wieczorem
lampę zapala naftową,
po chwili we wszystkich pokojach
naftowe lampy płoną,
a cienie od rogów jelenich
rozrastają się w nieskończoność.
Psy szczekają.
Trąbki północy bliskie.
A chmury pędzą po niebie
jak wielkie psy myśliwskie.
Zasypiamy
Przytuleni do siebie jak dzieci.
Noc się wypogodziła.
Księżyc mruczy i świeci.
Pszczoły śpią.
Tylko woda chlupie o brzeg bez
                                               Przerwy.
A nam się śnią polowania,
Paprocie, jelenie i strzelby.

Czytaj też...

(Wizyt: 5 razy, 1 dziś)
Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.