Upadek człowieka pod Dworcem Centralnym

Wydawałoby się – i słusznie – że felieton jest gatunkiem doraźnym. Dziennikarze wbijają szpilę kolegom po fachu, tłuką polityków słowną pałką, piętnują obyczaje tych, którzy akurat najmniej się tym przejmą, bo nie przeczytają. Najbardziej ciśnienie skacze kolegom po fachu. Kiedyś odpowiadali na zaczepki w kolejnym numerze gazety, teraz nie muszą zwlekać ani dnia. Jakość pisania na tym traci, bo polemistom brakuje dystansu i humoru.


Jerzy Pilch w wyborze felietonów “Upadek człowieka pod Dworcem Centralnym” po 20 latach wciąż brzmi świeżo. Polemizuje, krytykuje, szydzi i chłoszcze teksty z pism, które właśnie kupił w kiosku, wystaw, na które się wybrał, inscenizacje, na których się wynudził. Świeżość Pilcha polega na tym, że pisarz smaga piórem sobie współczesne wydarzenia, ale jakby wszystko, co opisuje, nagle przeniosło się w czasie 20 lat wstecz. Pilch żyje i pisze poza doraźnością, poza tu i teraz. Nie myśli o jutrze. Życie pokazało jak bardzo.

Czytaj też...

(Wizyt: 3 razy, 1 dziś)
Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *