Wystarczy usunąć ciążę, żeby zostać Superbohaterem “Wysokich Obcasów”

Natalia Przybysz została superbohaterką “Wysokich Obcasów”. To akt hipokryzji, obłudy i apoteozy barbarzyństwa.

Przybysz zasłynęła nie ze swojej twórczości, ale dlatego, że przyznała się do dokonania aborcji. Nie chcę rozważać, czy dziecko Przybysz miało urodzić się bez rąk i nóg. Nie dociekam, czy życie pani Przybysz byłoby zagrożone, gdyby dziecko urodziła. Nie przypuszczam, żeby artystce brakowało środków do wyżywienia dziecka.

Pani Przybysz umiała uprawiać seks, zajść w ciążę, uznała jednak, że ponoszenie konsekwencji obu tych czynów jest ponad jej siły. Czy miała prawo do aborcji? Tak. Opowiadam się za wolnością, GDY nie szkodzi ona innym. Pani Przybysz wzięła spędzenia płodu na własne sumienie. Co na to niedoszły ojciec, nie wiadomo. Dziecka też nikt o zdanie nie pytał. Zaraz, dziecka? Jakiego dziecka, toż to tylko zbiór komórek.

Trudu zdawania chociażby tylko powyższych pytań nie wzięło na siebie jury “Wysokich Obcasów” i nazwało panią Natalię “Superbohaterką”. Czy jej płyty sprzedały się w tysiącach sztuk? Czy dała niezapomniany koncert? Czy odniosła sukces w Rosji, a przynajmniej w Stanach? Czy uratowała życie kilku ludzi lub choćby natchnęła je do pozytywnego działania. Nic mi na ten temat nie wiadomo.

Natomiast w uzasadnieniu werdyktu napisano:
Odsłoniła przed nami swoje człowieczeństwo. To nie było tłumaczenie się, to było świadectwo. Świadectwo bycia kobietą w Polsce – tu i teraz. Od kiedy to człowieczeństwo polega na dokonywaniu aborcji? Od kiedy przyznawanie się publiczne do najbardziej intymnych i wstydliwych czynów jest bohaterstwem? Na czym polega to świadectwo bycia kobietą w Polsce? Czy ktoś może mi przetłumaczyć to zdanie na język polski, bo nijak nie mogę go zrozumieć.
Pokazała, że pozycji gwiazdy w Polsce można użyć nie tylko po to, aby dawać rozrywkę, ale także po to, aby realnie wpływać na świat. Szczerze? Nie widzę ani wpływu jej rozrywki na świat, ani wpływu jej czynu. Żadnego. Serio. Ktoś może przytoczyć?

To nie koniec tej fascynującej opowieści. Kapituła przyznaje jej tytuł Superbohaterki za odwagę szczerego wyznania – w czasach postprawdy, propagandy i opresji kobiet. Za to, że pokazała, że jest wiele doświadczeń, które budują nas jako kobiety – ale jednym z najważniejszych jest umiejętność mówienia “nie”. “Gazeta Wyborcza” nie zna prawdy i nieprawdy. Coś nie musi być prawdziwe lub nie. Coś może być postprawdziwe. Co to znaczy? Więcej, “Gazeta” widzi gdzieś opresję kobiet. Prosiłbym o przykłady, bo chyba wzrok mi niedomaga. Dalej dowiaduję się, że czyn Przybysz to uwolnienie się od patriarchatu i droga do szczęścia. Nie wiem, co oni pili podczas obrad, ale nieładnie się nie dzielić.

Tak o to z publicznego przyznania się do aborcji zrobiono czyn na miarę odkrycia rad i polonu przez Skłodowską-Curie. Z mojego punktu widzenia, pośmiertny order bardziej należy się Annie Kaszubskiej. Ale kto by się tam zajmował mało znaną pisarką książek dla dzieci, która zmarła z radością na ustach, osierociwszy trzy córki. Najstarsza z nich obiecała, że nie zawiedzie mamy. Odnoszę wrażenie, że pani Przybysz zawiodła swoje dziecko, zanim dała mu dojść do słowa.

W najnowszej kampanii wizerunkowej fabryki rajstop Adrian widnieje zdjęcie Jyoti Amge, mieszkanki Indii, najmniejszej kobiety na świecie – ma 62,8 cm wzrostu i waży ok. 6 kg. Fotografia podpisano: „Jestem najmniejszą kobietą świata. Czy nie miałam prawa się urodzić?”.


Źródło:
http://www.wysokieobcasy.pl/akcje-specjalne/7,156847,21584776,natalia-przybysz-superbohaterka-wo-zlamala-zmowe-obludy.html?disableRedirects=true

Czytaj też...

(Wizyt: 17 razy, 1 dziś)
Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.